„Śmierci Tuwima towarzyszyła anegdota. W kieszeni garnituru poety znaleziono serwetkę z którejś z zakopiańskich knajp z nagryzmolonym zdaniem: „Ze względów oszczędnościowych polecam zgasić światłość wiekuistą, która mi może świecić.”
Mariusz Urbanek


Widzisz przedstawienie, a nie wiesz jak ono się ma do samej rzeczy
„Śmierci Tuwima towarzyszyła anegdota. W kieszeni garnituru poety znaleziono serwetkę z którejś z zakopiańskich knajp z nagryzmolonym zdaniem: „Ze względów oszczędnościowych polecam zgasić światłość wiekuistą, która mi może świecić.”

Dziś w drodze do domu miałem okazję pobiegać w jednym z ulubionych miejsc. Lasy spalskie to idealne miejsce na długie wybiegania. Okolice zostały docenione juz przed wojną przez prezydenta Mościckiego, który często przebywał i polował właśnie w okolicach Spały. Sława tego miejsca sięgnęła poza granice Polski, i dzięki temu jednym z częstych gości w tych okolicach bywał naczelny łowczy III Rzeszy Hermann Goering. Okoliczne lasy, gęste i pełne nieprzeniknionych zaułków doskonale nadawały się pod budowę bunkra kolejowego, który miał w czasie działań wojennych skryć cały pociąg dowodzenia i zapewnić jego pasażerom bezpieczeństwo przed bombardowaniem lotniczym i warunki do pracy. Takie pociągi mieli Hitler, Goering i Himmler – jak wynika z danych historycznych żaden z „przeuroczej” trójki finalnie nie skorzystał z bunkra osobiście. Nie mniej jednak okazała budowla przetrwała i można ją dziś podziwiać za drobną opłatą. Okoliczne lasy są poprzecinane zadbanymi drogami szutrowymi, betonowymi a nawet asfaltem 🙂 Biegając można zobaczyć wiele ciekawych miejsc, o których istnieniu mało kto ma pojęcie. Rąbka tajemnicy uchylam w tym wątku. Zapraszam 🙂
https://goo.gl/photos/AmUUMz6iKd9PYLUv9
„Nie ma nic bardziej tragicznego niż żebranie o gest, o uśmiech od ukochanej Istoty. Przy tej tragiczności blednie wielka inna tragiczność, tragiczność cielesnego kalectwa, tragiczność duchowego kalectwa… wielka tragiczność blednie przy tragiczności żebrania o miłość.”

„Mama zawsze dużo szyła i czasami na podłodze leżały igły strącane ze stołu. Przestrzegała, by na nie uważać, bo jak nadepnę, to mogą wejść w stopę i krwiobiegiem dopłynąć do serca. Okropnie się tego bałem. Gdy byłem większy, zrozumiałem, że trzeba uważać również na dotyk kobiecej dłoni, bo on także krwiobiegiem może dotrzeć do serca”.
„W domu znalazłem pół kwarty, cztery puszki piwa, wypiłem i napisałem pierwszy artykuł. Był o kurwie ważącej sto trzydzieści pięć kilo, którą wyjebałem kiedyś w Filadelfii. Dobry artykuł. Poprawiłem literówki, zwaliłem gruchę i poszedłem spać…”
