Czyli czemu nie czuję się częścią społeczeństwa i odczuwam niechęć do ludzi? 🙂 Dziś trzech z tysiąca inspirowane pewną starą książką. Ludzie ładni, przystojni, obdarzeni pożądanym zestawem genów mają w życiu z górki i jak pisałem już wielokrotnie – jeśli mając taki wsad nie osiągają swoich celów w życiu to tylko dlatego, że są mentalnie kompletnie zjebani. Ładna twarz załatwi wiele, ale nie wszystko, co nie zmienia postaci rzeczy, że będąc ułomnym genetycznie, czy z wyglądu jest się skazanym od dziecka na walkę o to, po co inni lepiej uposażeni w loterii (?) genetycznej nie chcą się nawet schylić.
Bunt beta orbiterów.
Media społecznościowe sprawiły, że każda nawet przeciętna kobieta jest w stanie romantycznie zakochać się tylko w wąskiej populacji mężczyzn, oczywiście tych najbardziej atrakcyjnych fizycznie i zasobnych. Jasnym jest, że tych Top10 nie starczy dla każdej, stąd frustracja, chamstwo, ekstremalne sukotarcze i potwierdzanie własnej atrakcyjności w postaci budowania kręgu beta orbiterów, czyli facetów, którzy kobiety nie pociągają ale mają potencjał z powodu zasobów, którymi chcą się podzielić. Zasoby to nie tylko pieniądze czy majątek ale także czas, wsparcie, gotowość do bycia na każde wezwanie. Każda w miarę atrakcyjna kobieta ma w swoim kręgu, jednego, dwóch Alfa z którymi w każdej chwili jest gotowa na związek, kilku Beta, którzy służą do podbijania ego i bycia w pogotowiu, są także Gamma, tych jest najwięcej ale oni zasługują od czasu do czasu na krótką odpowiedź na ich sążniste listy, bo jak już trzeba np ją gdzie podrzucić autem to tylko Beta. xD
Moralność sytuacyjna.
Pewna część moich nielicznych czytelników od lat pamięta pewnie krótki felieton, gdzie pochyliłem się nad tak zwanym dylematem wagonika. Temat tak oklepany, że nie warto w ogóle go ponownie poruszać, dla przypadkowych gości napiszę tylko tyle, że dotyczy on podejścia zwierząt zwanych ludźmi do decyzji czy w razie konieczności wyboru uśmiercić jednego lub wielu towarzyszy niedoli w zależności czy problem dotyczy naszego bliskiego czy nie. Dziś pozwolę sobie trochę pomarudzić na temat zjawiska, które kiedyś dość zaściankowe dziś przybrało formę powszechności i jaki ma ono wpływ na życie codzienne homo sapiens?
Czytaj dalej „Moralność sytuacyjna.”
Sen to, czy rzeczywistość…
Ech, codzienny konflikt między tym co czujesz a tym co jest racjonalne nie pozwala zasnąć. Jak co noc na pół jawie i śnie snujesz nierealne wizje jej i siebie, tak od lat, doskonale wiesz, że to kompletna mrzonka i mimo to budzisz się w nocy kilka razy a właściwie to budzi cię sen o domu, którego zakamarki doskonale znasz a których nigdy nie doświadczyłeś w realu, nie mniej jednak zapadając po raz n-ty w ten odrętwiały stan doskonale wiesz jak się poruszać po jego pokojach, nawet jeśli z czasem ulegają one destrukcji, trzeba się tam dostawać używając technik alpinistycznych itp. Wchodząc tam po raz n-ty wiesz co musisz sprzątnąć, co pachnie jak zawsze, która szklanka gdzie stoi, a co jest niespodziewane. Jest to tak realne, że nie wiesz czy to sen czy jawa…
Czytaj dalej „Sen to, czy rzeczywistość…”
Ty nie jesteś chamem, ty tylko nie masz na ryju.
Ostatnio na tubce ktoś próbował nakłonić jednego z obecnych liderów redpilla w Polsce na debatę z jego anglojęzycznym odpowiednikiem ale reprezentującym blackpilla, oczywiście nie udało się, czy to z powodu braku umiejętności lingwistycznych, czy też z powodów fundamentalnych? Nie wiem, ale domyślam się. Tak czy inaczej wpadłem na naprawdę gruby kanał kolesia podpisującego się jako Wheat Wafless. xD Jego obserwacje są na tyle celne, że o ile nie zabraknie mi weny to spróbuję co jakiś czas spolonizować te treści tak samo jak przed ponad dziesięciu laty robiłem to z tekstami Laury Palmatier.
Czytaj dalej „Ty nie jesteś chamem, ty tylko nie masz na ryju.”
