Zdeterminowany świat.

Podzielę się pewnym nagraniem, bowiem uważam, że od lat jest to pierwsze naprawdę ciekawe ujęcie tematu tego co nas otacza. Wnioski są dwa:

– na poziomie makro w zasadzie wszystko (o ile nie wszystko) jest zdeterminowane
– na poziomie kwantowym na siłę szukamy opcji, które pozwolą nam wierzyć w losowość świata

Oczywiście gość podcastu ma wiedzę na poziomie ekspert, więc ja się cieszę, że jestem w stanie rozumieć w całości o czym panowie rozmawiają, nie mniej jednak nie da się nie zauważyć, że każdy chciałby aby jednak istniał jakikolwiek wpływ na przyszłość. 🙂 Choćby w skali cząstek elementarnych.

Rafał

Dratewka team

Czyli czemu nie czuję się częścią społeczeństwa i odczuwam niechęć do ludzi? 🙂 Dziś trzech z tysiąca inspirowane pewną starą książką. Ludzie ładni, przystojni, obdarzeni pożądanym zestawem genów mają w życiu z górki i jak pisałem już wielokrotnie – jeśli mając taki wsad nie osiągają swoich celów w życiu to tylko dlatego, że są mentalnie kompletnie zjebani. Ładna twarz załatwi wiele, ale nie wszystko, co nie zmienia postaci rzeczy, że będąc ułomnym genetycznie, czy z wyglądu jest się skazanym od dziecka na walkę o to, po co inni lepiej uposażeni w loterii (?) genetycznej nie chcą się nawet schylić.

Czytaj dalej „Dratewka team”

Inte, czyli w głąb siebie.

Znaleziona w sieci archiwalna recenzja Dziewczynki z Hotelu Excelsior autorstwa Macieja Maniewskiego (nie fryzjera, tylko krytyka).

„Tak naprawdę nie ma nic.Ani dobra, ani zła. Ani nienawiści, ani miłości. Ani szatana, ani Boga. Jest milczący, zimny, obojętny wszechświat (…) Pamiętaj o tym w chwilach szaleństwa, które nas nie oszczędzają, ale są próbą, z której należy wyjść zwycięsko, a jeśli to nie jest możliwe, to przynajmniej z godnością.” – Eustachy Rylski.

Living in the past vol. 312

Stali czytelnicy już wiedzą, że teraźniejszość nie istnieje, przyszłość jest niepewna a wszystko co mamy to przeszłość. Zatem wspomnienia to jedyny powód, aby żyć 🙂 Zaraz wpadnie tu jakaś egzaltowana Julka i napisze, że ona żyje teraźniejszością, przeszłość ma w dupie a przyszłość jej nie obchodzi xD Julka nie zdaje sobie sprawy z faktu, że zanim galareta w jej głowie uzmysłowi jej, że tupanie nogami to tylko reakcja, to wcześniej miną milisekundy nim fotony dotrą do jej oczu i mózgu a jej samej wyda się, że zareagowała na „teraźniejszość” xD Dobra, dziś absolutna perełka, oczywiście konsumenci „rzeczywistości” oznajmią, że to żenada, mikol i w ogóle 🙂 Resztę zapraszam, szczegóły poniżej.

Czytaj dalej „Living in the past vol. 312”

Fear of Abandonment….

Zawsze z dużą uwagą słucham podsumowania najlepszych płyt radia Rockserwis FM, nie inaczej było w tym roku. Różnie bywa z absolutnymi dla mnie hitami w tym zestawieniu i chyba już nic mnie tak nie zmiecie przez dłuższy czas jak opad kopary sprzed kilku laty po zapoznaniu się z albumem The Sin grupy Millenium. Nieliczni stali czytelnicy znajdą pewnie odnośnik do mojego emocjonalnego wysrywu sprzed lat. W tym roku nie było takich fajerwerków ale pojawiło się kilka naprawdę fajnych wydawnictw, z których dla mnie numerem jeden jest płyta Bjorna Riis (ex? Airbag). Uwielbiam skandynawski, płaczący dźwięk jego gitary pod każdą postacią, również na ostatniej płycie jaką wydał a zatytułowanej Fimbulvitner ! Jak wiecie jestem zakochany w Islandii (platonicznie xD) i wszelkie nawiązania do skandynawskich wierzeń i baśni typu „simi” – czarodziejski sznur do przekazywania wiadomości na odległość wywołują we mnie uczucie nostalgii jakbym w jakimś poprzednim wcieleniu był Wikingiem. Skonecki i baśnie, świat się kończy 😀

! Czytaj dalej „Fear of Abandonment….”

Themaskator