13. Przebudzenie.

Kent odzyskał przytomność leżąc w łóżku na białej sali, jak przez mgłę zauważył, niewyraźną postać pochylającą się nad nim dość nisko.

Panie Kent, czy pan mnie słyszy? – głos jak ze studni docierał do niego dość wyraźnie, ale jednocześnie w jakiś dziwnie spowolniony sposób.

Tak, tak słyszę…gdzie ja jestem – zapytał cicho.

Chyba się wybudza powoli. Podaj mu jeszcze dawkę Zolpidemu – męski tym razem głos zabrzmiał w uszach Kenta.

Wzrok powoli przyzwyczajał się do jasnego, kłującego światła, postaci stojących w pomieszczeniu osób stawały się coraz wyraźniejsze.

Gdzie ja jestem. – zapytał, chwytając za rękę kobietę stojącą przy łóźku.

Czy pan mnie słyszy i widzi? – zapytała.

Tak, widzę i słyszę, tylko bardzo mi szumi w uszach. – odparł.

Proszę podać odczyty z kontrolerów. – stojący w pewnej odległości mężczyzna zwrócił się do będących zapewne w innym pomieszczeniu osób.
Czytaj dalej „13. Przebudzenie.”

11.Meandry.

Niebieskie światło baru na 14tym poziomie Blue Lullaby oświetlało jasną poświatą twarze trzech osób siedzących w małej, prywatnej loży w rogu sali. Jenny, Miki i Kent w końcu mogli bez przeszkód spotkać się w tym jakże popularnym w Kapali miejscu, ona jak zwykle odporna na skany kontrolera umysłów i ich dwa awatary ustawione na stanowiskach pracy, gwarantowały spokój i możliwość swobodnej rozmowy. Do stolika podjechał właśnie droid z drinkami, które ochoczo chwycili w dłonie. Kelner automat pobrał opłatę i oddalił się bezgłośnie w stronę migającego baru. Powietrze przeszywał dźwięk cichej muzyki nastrajającej do odpoczynku i relaksu. Poziomy dedykowane do tańca znajdowały się w innym miejscu i prawdę mówiąc Jenny zmęczona po całym tygodniu pracy miała nadzieję na dobrą zabawę.

Słuchaj Kent, kim Ty właściwie jesteś? – zapytała w końcu.
Czytaj dalej „11.Meandry.”

10. Wojowniczka.

Jenny poczuła kolejny raz to dziwne wrażenie, jakby spadania w otchłań nie mającą końca. Gdyby ktoś obserwował ją wówczas leżącą w łóżku, zapewne zauważyłby jak gwałtownie ugina się jej gładkie ciało na wysokości mostka, a delikatne ręce próbują chwycić nieistniejące poręcze. W pomieszczeniu panował półmrok, mrugały jedynie zamglonym światełkiem diody droidów, obsługujących ich właścicielkę od strony hotelowej. Od czasu, gdy Jenny zajmowała się analizą danych dla Rady Starszych, przysługiwała jej pomoc w codziennych, często nużących obowiązkach. Pochłonięta głębokim snem będącym w fazie REM, nie była w stanie zauważyć, że na stoliku nocnym siedzi zwierzę, którego oczy świeciły w ciemności. Zdawało się być tak pochłonięte obserwacją tego jak reagowało jej ciało na to, czego doświadczała dusza w innym wymiarze, że wyglądało zupełnie niczym element dekoracji apartamentu. Nikt wówczas nie wiedział, że Rada Starszych używała tych futrzaków jako oczu systemu. Gdy tylko ktoś stawał się niebezpieczny, lub podejrzany, temu nagle w pobliżu instalował się zupełnie niespodziewanie całkowicie podporządkowany, ale jednocześnie chodzący własnymi ścieżkami Felis.

Czytaj dalej „10. Wojowniczka.”

9. Amnezja.

Zawieszą nas! Zobaczysz Kent, zawieszą nas miedzy wymiarami! Miałem fajną pracę, niezłe pieniądze, pykałem sobie w KJSa! Miałem jechać na wakacje, na Anaku w przyszłym roku… – Miki siedział w rozgardiaszu na podłodze laboratorium i trzymał się za głowę.

Uspokój się! Nic się nie dzieje! – wrzasnął Kent podnosząc się z podłogi i pomagając wstać Jenny.

Wokół panował totalny rozgardiasz, porozrzucane elementy tablic programistycznych, wyposażenie, wraki czterech dronów bojowych z lekko dymiącymi czujkami i…zwłoki Nevera.

Kent spojrzał w tamtym kierunku i dotknął opuszkami palców końcówki nosa, zawsze tak robił, gdy się denerwował. Trzeba coś z tym zrobić – pomyślał.

Miki, spróbuj odpalić terminal i sprawdź czy cokolwiek działa po impulsie? Nie jest krytycznie, bo ciągle tu jesteśmy a nie widać, żeby coś się działo wokół. Zdaje się, że mamy trochę czasu?  – powiedział Kent.

Dobrze, w co ja się wpakowałem, w co ja się wpakowałem? – Miki szeptał pod nosem próbując zrestartować terminale.
Czytaj dalej „9. Amnezja.”

7. Kandyzowane truskawki.

Jenny stopniowo odzyskiwała ostrość widzenia, znajdowała się dokładnie pod sufitem łącznika, w którym już jakiś czas temu znaleźli się Kent z Mikim. Wówczas brak czasu nie pozwolił im zgłębić tajemnicy fraktala, który odbił się tak mocno w Absolucie, że aż utworzył tunel czasoprzestrzenny. Wszystko to, co działo się kiedyś, dawno temu odtwarzało się w nieskończoność, pod jednym wszakże warunkiem – interakcji z obserwatorem. Prawdę powiedziawszy Miki odkrył tę zależność analizując fraktale z kopalni na bazie modeli teoretycznych jakie zbudował w swoim terminalu. Zadziwiające było to, że w chwili, gdy ktokolwiek zaczynał obserwować fraktal, tenże zaczynał niejako odtwarzać zapisaną w nim historię do tego stopnia dokładnie, że czuć było emocje, życie, radości, troski, powiew wiatru, słońca – rzeczywistość tak doskonała, że ci biedni nieświadomi “aktorzy” zawieszeni niejako w czasoprzestrzeni nie zdawali sobie sprawy z tego, że już dawno nie istnieją, a to co tworzą sami i co ich otacza jest doskonałą kopią binarną.
Czytaj dalej „7. Kandyzowane truskawki.”

Rafał Skonecki