Prywatny zakład karny.

W czasie dyskusji na pewnym szacownym forum filozoficznym, zarzucono mi, że przemawia przeze mnie skrajny determinizm, a co za tym idzie pesymizm. Nie wiem dlaczego jedno musi wynikać z drugiego, bo przecież to nie ja ustalam zasady rządzące tym światem, w dodatku nawet moja ocena owych, na zasadzie że są dobre, czy złe w żaden sposób nie wpłynie na to, że ktoś za chwilę się przewróci a inny wstanie. Po prostu takie podejście wynika z logicznej analizy tego co nas otacza. Od długiego czasu mam dodaną do ulubionych stronę Exploring the mind, jako dość ciekawie traktującą o badaniach naszego procesora centralnego. Wertując archiwalne artykuły, wpadłem na jeden ciekawy eksperyment, który moim zdaniem rozwala w całości zjawisko zwane „wolną wolą”. Jak wiadomo, myśli oraz działania ludzkiego ciała są efektem procesów chemiczno-elektrycznych zachodzących w mózgu, przy czym każdy z owych procesów począwszy od decydującego o oddychaniu a skończywszy na decyzji o wstaniu z fotela ma swoją przyczynę. Moim zdaniem praprzyczyna każdego z naszych kroków jest zaszyta w czymś, co ludzie nazywają wielkim wybuchem, kiedy to zostało zdeterminowane wszystko, co dzieje się w obserwowanej przez nas części wszechświata.


Czytaj dalej „Prywatny zakład karny.”

Czemu mity niszczą nasze życia?

Piękno logiki dwuwartościowej, polega na tym, że gimnazjalista znający zarys podstaw logicznego myślenia, może rozłożyć na łopatki prefekta watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, za którym stoi setki lat teologii i geniusz ojców kościoła.

Za każdym, ale to każdym wierzeniem, opartym na bezpodstawnych przesłankach czai się niebezpieczeństwo. Dlaczego? Bo upośledza ono w różnym stopniu naszą zdolność do podejmowania najkorzystniejszych z naszego punktu widzenia decyzji życiowych. Wyobraźmy sobie, że nagle doznajemy olśnienia i bez żadnych logicznych przesłanek zaczynamy wierzyć w otrzymanie spadku po zmarłej ciotce z Kanady o wartości 13 milionów dolarów w ciągu pół roku. Przyjmijmy również, że wiara w ten nagły napływ gotówki jest równie silna jak flagelantów w boga w czasie ich krwawej procesji, czy też pana w turbanie, który wierząc w stado dziewic po śmierci zmienia swój stan skupienia ze stałego w płynny, zabierając przy okazji za sobą kilku przypadkowych nieszczęśników.
Czytaj dalej „Czemu mity niszczą nasze życia?”

Poczucie winy.

Poczucie winy, czym jest poczucie winy? Drodzy państwo – mechanizm ten zabudowany naturalnie w człowieku, ma w założeniu powodować, że ludzie przestrzegają prawa naturalnego, oraz nie wykazują skłonności do podejmowania działań, mających w konsekwencji uderzyć we własny gatunek (przede wszystkim), a także z automatu chronić przed niszczeniem otaczającego nas świata. Z poczuciem winy jest taki problem, że jego doskonałą moc manipulacyjną odkryli już starożytni, wymyślając bogów, za obrażanie których ciemniak miał się odkupić, składając w ofierze daninę złożoną z tego co sam wypracował, czy wyprodukował. Mechanizm ten jest również masowo używany współcześnie do ograniczania ludzi, oraz przekierowywania ich ciężko zarobionych zasobów, do jedynie słusznego źródła.

Jako ludzie urodzeni w Europie mamy i tak sporo farta, bo indoktrynacja jaką się na nas przeprowadza od dziecka, prowadzi jedynie do poczucia winy, oraz dzielenia się zasobami z instytucją mającą swą siedzibę w wiecznym mieście, gdybyśmy przyszli na świat w Egipcie, albo co gorsza w Korei Południowej, moglibyśmy skończyć w eksplozji plecaka na lotnisku w Brukseli (podobno wszystko dąży do entropi?), albo jako zatwardziały wyznawca Kim Dzong Una, jedynego słońca ziemi, tej ziemi.
Czytaj dalej „Poczucie winy.”

Jabłka i poczucie zrozumienia.

Senna sobota. Poranna krzątanina zakończona fajnym obiadem i spacerem. Przed wyjściem z domu wpadłem na film dokumentalny o Kieślowskim, który wspomniałem okienko niżej. Wyszedłem z domu, ale siąpiący deszcz skłonił mnie do skrócenia spaceru. Wybrałem się na pobliski bazar, gdzie kilka lat temu mając więcej czasu regularnie kupowałem owoce u pewnego człowieka, z którym dziwnie czułem jakąś więź na poziomie poza zmysłowym 😀 Zabrzmi to śmiesznie w ustach racjonalisty, ale sam fakt,że jabłka kupowałem tylko u niego i przejadając ich tony nigdy nie skorzystałem z oferty pobliskich stoisk, mimo że sprzedawały tam kobiety, co wg wszelkich prawideł powinno przyciągać moją płeć, wydawał mi się zawsze podejrzany 😉 . Człowiek ten mimo prostego obejścia ma pewien dar uprzejmości wpisany w mowę ciała, co zapewne jako przeciwność mojej mowy ciała, przyciąga mnie na zasadzie przeciwwagi czy odwrotnych biegunów magnesu. Tak czy owak, wszedłem na targ i…minąłem jego stoisko. Przeszedłem czujnie dalej, udając oglądanie różnych owoców zgromadzonych na stoiskach. Od dziecka mam tak, że nie znoszę, kiedy ktoś mi proponuje kupno czegoś – po przeczytaniu listów Beksińskiego już wiem,że efekt ten powoduje dysonans poznawczy, spowodowany faktem, że czuję pewną formę nacisku, a nie jestem przekonany, co do decyzji, jednakże to fakt, że muszę odmówić tak naprawdę sprawia mi dyskomfort, bo wiem że w jakiś sposób zawodzę kogoś. Oczywiście z perspektywy przeciętnego człowieka problem nie istnieje, co nie znaczy, że uważam się za ponadprzeciętnego (piszę to dlatego, że od dziecka zarzuca mi się bycie bufonem, a to tylko reakcja obronna, jako skutek mikro traumy). Zrozumiałem też wreszcie niektóre z kobiet, które nie chciały być ze mną, ale nie sygnalizowały tego wprost, chcąc uniknąć własnego, złego samopoczucia, kiedy racjonalizm kazał im się zbliżać, a podświadomość krzyczała, że nasze geny się nie wymieszają. 😉
Czytaj dalej „Jabłka i poczucie zrozumienia.”

Konflikt podświadomości.

Znów parę listów, że drogie panie lubią ze mną rozmawiać, pewnej nawet brakuje tych rozmów (po tym jak odciąłem korespondencję, przy pierwszej próbie manipulacji). Tak sobie myślę, że ruszę w końcu ten temat, bo nie ma co owijać w bawełnę, tym bardziej że czyta mnie też paru fajnych, młodych chłopaków, którzy za Chiny Ludowe nie mogą rozgryźć, czemu ich lujowaci koledzy nie mogą się opędzić od atencji kobiet, a do nich się dzwoni, kiedy pies się zrzygał i trzeba panią podwieźć do weterynarza.

Otóż drodzy państwo! Powyższy schemat i prawda życiowa wynika z prawdziwej a nie pieprzonej, celem wykorzystywania jednych przez drugich prawdziwej natury ziemi, tej ziemi. Nie ma tu nic do rzeczy wykształcenie pani, wiek, zasoby – za tę sferę odpowiada tak zwana gadzia część umysłu, więc nawet jak pani światła doświadczeniem życiowym odparuje na chwilę spoconego hydraulika i rzuci się w Twe ramiona z tekstem, że jesteś mężczyzną, na którego czekała całe życie, to będzie to zwykła motywacja dla Ciebie, abyś dał z siebie więcej. Umówmy się, w chwili, gdy pani tak mówi, to ona to naprawdę czuje jakby tak było, niestety w momencie, gdy do podświadomości dotrze, że jej manipulacje (nazwijmy rzecz po imieniu, choć żadna kobieta nie widzi tego w ten sposób) przynoszą skutek w postaci uzyskania pewności co do tego, że gotów jesteś na pełne wsparcie a nawet jedzenie z ręki, natychmiast zapragnie ponownie hydraulika, a Ty się staniesz zbędnym nudziarzem, balastem itp. Jestem z kręgu mężczyzn, których opisuję i nie robię tego na bazie teorii, tylko praktyki. Zawsze, gdy grałem chama (cham to nie znaczy bujać się na flekach i pluć – uwaga na terminologię) droga pani próbując mnie zmienić/rozgryźć niczym kretyna Dyzmę hrabina Koniecpolska,  wskakiwała mi do łóżka najpóźniej na drugiej, trzeciej randce. Później oczywiście przenosiłem ciężar relacji na normalność w rozumieniu świadomego człowieka, ale zawsze, ale to zawsze kończyło się to tak samo. Pani zaczynała tracić grunt pod nogami, rozpoczynały się shit testy, awantury, próby obniżania poczucia wartości i w rezultacie werdykt – jesteś wspaniałym człowiekiem, ale nic do Ciebie nie czuję. Czego zabrakło? Tego co na wstępie. Schemat ma działać tak: mam wybór, jesteś tępa choć ładna, ale takich to mam sporo, więc pani zgodnie z zasadą psa Pawłowa, zaczynała mnie zdobywać, z czego bez wstydu przyznam odcinałem kupony w spazmach orgazmów po obu stronach.

Zatem drogi przyjacielu, w tej sytuacji masz dwa wyjścia. Albo musisz grać i nauczyć się być chamem (koniecznie wysportowanym, z kulturalną ale zimną gadką) albo robić za wyżalnię z mglistą obietnicą czegoś tam w przyszłości, co nigdy nie nastąpi. Pierwsze rozwiązanie dla Ciebie, w pełni poukładanego chłopaka jest słabe, bo choć Twój falus może już nie wyrabiać od chętnych na niego wagin, to o budowie czegokolwiek stabilnego, opartego na stabilności, szacunku i zaufaniu możesz zapomnieć. Czysta jazda niczym na białym proszku. W drugiej opcji, też kicha, bo panie zryją Ci łeb do tego stopnia, że zacznie się to odbijać na Twojej pracy, życiu, pasjach itp. Co zatem zrobić, jeśli zaliczasz się do grona tak zwanych „ciepłych facetów” (nie daj sobie wmówić ciepłych kluchów, bo możesz mieć jako hobby paralotniarstwo a w oczach pani będziesz nudziarzem, w przeciwieństwie do kolesia, którego ściga trzech komorników i który właśnie opróżnia kolejną łychę za pożyczone pieniądze), otóż musisz się odizolować. Tak! To jest jedyne wyjście. Nie słuchaj bredni kołczów, że siłownia, męskie życie, otoczenie wianuszkiem kobiet coś da. Owszem, da w kwestii obruchania się po uszy, ale wtedy jak już zaspokoisz brak atencji zapragniesz znów być sobą, czyli normalnym, wesołym facetem, który raz na jakiś czas chciałby skoczyć sobie z dziewczyną w góry, pojeździć na nartach, skoczyć ze spadochronem czy razem poczytać wieczorem i zasnąć w jednym łóżku. Kiedy już zaczniesz być sobą, czar pryśnie wraz z wianuszkiem otaczających Cię kobiet. Izolacja daje Ci jeszcze jedną przewagę, możesz się skupić na sobie, na rozwoju, gromadzeniu zasobów, docieraniu do siebie i swoich potrzeb.

Nie daj się nigdy nabierać na słowa o głębokim szacunku do siebie za taką postawę, ze strony niewiasty, bo będzie to ten rodzaj szacunku, który jako mężczyznę będzie Cię brzydził (jedyny sposób w jaki kobieta naprawdę wyraża Ci szacunek, to poprzez spazmy w trakcie orgazmu – reszta to projekcja, żeby nie napisać kłamstwo). Rób swoje i nie staraj się na siłę zmieniać, by kogoś zadowolić.Ciesz się życiem, nie złość się na otoczenie (to nie Twoja ani nie ich wina, że natura tak to wymyśliła), skupiaj się na pozytywnych stronach życia z kompletną izolacją płci pięknej. Trudno – pomyśl sobie, że mogłeś urodzić się kaleką albo nieuleczalnie chorym, to jest prawdziwa tragedia a nie fakt, że masz serce i przez nie patrzysz. Damy jeszcze cytacik Zdzisława Beksińskiego odnośnie „altruizmu” i jak to działa w otoczeniu do prymitywnego świata, który nas otacza (zresztą jak wiesz, zarżnął go koleś, którego ojciec utrzymywał ich wszystkich dzięki Beksińskiemu).

„Uważa Pani, że płacę za to, że nie chcę być skurwysynem? Jeśli mogę, to staram się każdemu pomóc na tyle, na ile mogę, i rzeczywiście zaczynam już wątpić w to, czy uda mi się zostać świętym Franciszkiem, bo ptaki nie siadają mi na ramionach, a ludzie zaczynają obwiniać mnie o wszystko. Czy opowiadałem Pani, jak w Sanoku skończyło się dla mnie kilka prób dobroczynności? Pewnie tak, ale jedną historyjkę powtórzę. Na rogu naszego ogrodu rosła duża grusza, a na niej i pod nią w trawie setki soczystych ulęgałek. Za ogrodem była szkoła. Jakieś dziecko stanęło za płotem i poprosiło o gruszkę. Podniosłem z trawy i pomny lekcji z „Dziadów” Mickiewicza, podałem mu ją przez płot, aliści jak spod ziemi pojawiło się kolejne dziecko z tą samą prośbą. Za nim kolejne i jeszcze kolejne, bo akurat skończyły się lekcje i szkoła wypluła ze siebie wrzeszczącą bandę gówniarzerii. Chodziłem jak wahadło od drzewa do płotu i podawałem gruszki. Skończyły się te w trawie, więc zrywałem te, które były w zasięgu ręki, ale po pewnym czasie nie było już nic w zasięgu, a drzewo było za wielkie i za grube, by nim trząść. Drabiny nie miałem. Powiedziałem więc z uśmiechem, że koniec z gruszkami, i wtedy skończyły się prośby, a dowiedziałem się, że jestem psim i chyba rybim chujem, a nawet poleciały w moją stronę ogryzki. Jedyną wiedzę, jaką wyniosłem z tej lekcji, wiązałem raczej z roszczeniami politycznymi na linii Lud Boży i Władza, natomiast nie umiałem zmienić swego postępowania. No nic.”

Zdzisław Beksiński

Ja również pozdrawiam

Rafał Skonecki​

 

Themaskator