Siekierezada i mięso.

Lawirując między busami okupującymi lewy pas na trasie do Warszawy, a wiozącymi zadowolone z życia mięso do roboty, myślę sobie o klasycznym niezrozumieniu Siekierezady Edwarda Stachury. Na jakimś forum chłopak pisze, że jest pod ogromnym wrażeniem powieści, która jednak jest przestrogą, że można skończyć tragicznie. Abstrahując od definicji tragiczności (personalnie uważam, że bycie mięsem w busie i taka egzystencja jest dużo tragiczniejsza, niż śmierć pod kołami pięknej lokomotywy, w zimowej scenerii lasu), to wspomniane dzieło absolutnie nie jest tragiczne, bowiem pozostawia pytanie „czy warto? ” – otwartym. Mało kto wiąże postać Janka Pradery i Rafała Skoneckia, jako kontinuum czasowe i alternatywną wersje końca Steda, który był przecież protoplastą obu tych postaci. Wówczas kwestie egzystencji w otaczającym go świecie odłożył w czasie, licząc zapewne na to, że spotka swoją Gałązkę Jabłoni i pójdą dalej „razem do końca wszystkiego” . Jako, że pojmowanie otaczającej nas rzeczywistości przez niektóre jednostki jest nazwijmy to nieco głębsze niż większości, to ostatecznie wyłączył sobie światło, kiedy zrozumiał, że wszystko na co może liczyć to udział w grze, która odbywa się co dzień na kiepskich dechach teatru rzeczywistości. Stało się to jednak po latach. Janek Pradera był do życia na nie, Rafał Skonecki na tak! Pamiętajmy o tym!
 
W swoim życiu Siekierezadę z dedykacją dostały ode mnie dwie kobiety. Obie nie zadały sobie minimum trudu, by choć spróbować zrozumieć, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż pierścionek czy nachlanie się w oparach marihuany. Nie mam do nich żalu, kiedyś czułem się kiepsko mając świadomość, że znów przeceniłem ludzi, dziś czuje obojętność, poza krótkimi momentami, gdy zrywam się w nocy z łóżka i czuje pozazmysło ich skowyt, bo ani pierścionek ani marycha szczęścia nie dały. Jedyne co to chwilowe zapomnienie w spazmach orgazmu z facetem, który albo je brzydzi albo jest zwykłym dildo czy portfelem. Postanowiłem nie dawać więcej żadnej kobiecie tej książki, póki nie upewnie się, że jest szansa na jej zrozumienie. Zbyt poważną cenę zapłacił Sted za to w co wierzył, aby trwonić jego dorobek w ten sposób.
 
Jestem w Jankach. Zaczyna się kraina szczęścia w otoku spalin, tłoku na drogach, trąbienia, machania rękami, zajeżdżania drogi i sprzedawania fucków. Jeśli to jest ten Wasz świat, ta ziemia obiecana, to ja wybieram piekło. Czemu? Bo moje piekło jest niebem przy Waszej krainie mlekiem i miodem płynącej 😉
 
BTW, kiedyś pewien Pan po sprzedaniu mi fucka musiał zatrzymać się na światłach na skrzyżowaniu Towarowej i Prostej. Wsiadłem z auta i próbowałem grzecznie się dowiedzieć, co było przyczyną takiej frustracji i co nie tak zrobiłem, tak bardzo psują mu humor. Analizuje swoje zachowanie celem rozwijania się i jego feedback byłby dla mnie bardzo pomocny w zrozumieniu, gdzie popełniłem błąd? Niestety…zabarykadował się w aucie i wykonywał przez szybę ruchy dłońmi jakby się modlił, jednocześnie robiąc minę na zbłąkanego psa. Do tej pory nie wiem o co mu chodziło i już chyba się nie dowiem 🙁 Bardzo go przepraszam z tego miejsca, za wywołanie w nim takiego wachlarza emocji – jeśli Pan czyta drogi Panie to pozdrawiam serdecznie.
 
Dobrego dnia. Ja właśnie otwieram wrota do mojego Mordoru 😉
 
Wasz Rafał „Mięso” Skonecki
 
PS: Też jestem mięsem, tylko z lepszą niż średnia percepcją otaczającego nas cyrku, który sami reżyserujemy 😉

Rozpad z powodu programowania.

A propos wczorajszego wieczoru :/ i dzisiejszego dnia. Rozpadam się mimo uśmiechu na ustach. Coś jak żołnierz ze sztandarem na polu bitwy, idący do przodu mimo licznych ran, jak Doris Archer w K-Pax siedząca w pokoju i poprawiająca makijaż, który i tak już nic nie zmieni. Wszyscy czekamy na cud, który nie nadchodzi. Teraz jeszcze czekam aż wpadnie jakiś kołcz i powie, żebym wziął sprawy w swoje ręce 🙂 Dobrze, że humor ciągle mnie nie opuszcza, mimo że czarny. Lepsze to niż wydzwanianie do ludzi po nocy i ubliżanie im, szczególnie po pijaku – bywało i tak kilka lat temu, gdy podnosiłem się z dna 😉 Spotykam kolesia za tydzień na ulicy, jakiś dziwny..wiesz, stary…tak mi nagadałeś wtedy w nocy przez telefon…W sumie to jestem Ci wdzięczny bo pokazałeś mi to, czego sam nie mogłem zauważyć, ale mimo to…wiesz jak jest. Szczepionki przeciw Matrixowi są zbyt bolesne dla niegotowych :/

No wiem jak jest. Skoro wszyscy gramy, to czemu do diaska wszyscy nie powiemy pass?

Ostatnio u Lutka zawsze spotykam masę ludzi, to z powodu sezonu, ładnej pogody w Biesach i wzrostu stopy życiowej 😉 Zazwyczaj jestem tam sam albo z innym równie samotnym wędrowcem. On sobie siada pod oknem, wyciąga termos z herbatą, buty suszą się przy kominku, kurtki na sznurkach. Ja siadam w rogu, obok zdjęcia Lutka z lat 80tych. Zamienimy czasem dwa, trzy słowa. Książka, myśli, muzyka…

Ostatnim razem pełna sala, spałem tam już nie raz na glebie, wychodzę zazwyczaj na korytarz, aby być sam. Wolę marznąć niż siedzieć wśród ludzi. To wspaniali ludzie, kochający góry jak ja, tyle tylko, że ja tam jadę szukać siebie, odpoczywać, kontemplować, dotykać natury, wschodów, zachodów słońca, kamieni, jaszczurek. Zapraszali mnie do siebie, mieli wódkę i kiełbasę, ich kobiety śmiały się tak rubasznie…udałem niemowę. Na migi pokazałem, że dziękuję. Na chwilę zapadła cisza, ale ja miałem spokój. Włożyłem słuchawki i przeniosłem się do swojego świata. Blask ognia, zapach drewna, ciemny taniec płomienia świecy na ścianie…

Czekam aż spadnie śnieg. Pójdę w rakietach i wreszcie będę sam 🙂

Miłego wieczoru.

Prawo Zgodności II

„Tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze”
Kybalion

To prawo obejmuje prawdę, iż zawsze istnieje zgodność pomiędzy prawami i zjawiskami na różnych płaszczyznach istnienia i życia. Stary hermetyczny aksjomat brzmi: tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze. A uchwycenie tego prawa daje możliwości rozwiązania wielu mrocznych paradoksów i ukrytych sekretów natury. Istnieją płaszczyzny wykraczające poza naszą wiedzę, lecz kiedy zastosujemy do nich prawo zgodności, to będziemy w stanie rozumieć wiele z tego, co inaczej pozostawałoby dla nas nieznanym. To prawo ma uniwersalne zastosowanie i manifestację, na różnych płaszczyznach materialnego,mentalnego i duchowego Wszechświata – to jest prawo uniwersalne. Starożytni hermetycy uważali to prawo za jedno z najważniejszych mentalnych narzędzi, dzięki którym człowiek był w stanie odsuwać na bok przeszkody, które zasłaniały widok na nieznane. Jego użycie zrywa nawet zasłonę Isis do tego stopnia, że można uchwycić mgnienie twarzy bogini. Tak samo jak znajomość zasad geometrii pozwala człowiekowi na mierzenie odległych słońc i ich ruchów, nie ruszając się z obserwatorium, tak samo znajomość prawa zgodności pozwala człowiekowi inteligentnie wnioskować – od tego, co znane, do tego, co nieznane. Studiując monadę, rozumie on archanioła.

Themaskator