
Zamknięty w sobie.

Piekło Nowego Jorku.
Bardzo dobry artykuł, znam temat od podszewki. Można powiedzieć, że byłem kochankiem takiej kobiety, choć pozycjonowała mnie na kogoś innego, zapewne wiedząc, że nie można mnie kupić. Schemat był prosty – tam portfel, tu emocje. NY to targ ludźmi w najczystszej postaci. Zabawne jest to, że jak dowodzi psychologia ewolucyjna nawet zamożne kobiety wybierają lepiej sytuowanych mężów. Jeszcze zabawniejsze to, że właściwie wszystkie lewicowe wymysły są czystej wody brednią. Zaś absolutnie „the best” jest fakt, że większość kobiet zazdrości im takiego życia, kiedy tak naprawdę to jest koszmar. Z miłością to nie ma nic wspólnego, wszystkie maja podpisane intercyzy, (dlatego dostają premie), faceci są wyjątkowo wybredni i kapryśni, kolejka młodszych rywalek codziennie puka do drzwi, jeden mały błąd albo rysa na urodzie i dostają porządnego kopa w tyłek. Z Upper East Side wracają na jakaś zabita dechami prowincje, uroda już nie ta, depresja murowana. Dobrze, że są jeszcze Ryśki z Klanu co przygarną taką zniszczoną kobietę przy okazji zamieniając własne życie w piekło. Czegóż się nie robi wszak dla podbicia ego? Nawet zarycie twarzą w krawężnik nie jest w stanie powstrzymać tego stwora 🙂 W Warszawie, Londynie, Krakowie, Paryżu dzieje się to samo, tylko na mniejszą skalę. Kwestia zasobów – dlatego ja wolę Bieszczady 🙂
Bachor bez kontroli.
„W przypadku osób z borderline jak tylko zaspokoisz ich uczucia miłości to wtedy ich poczucie „miłości” znika – po prostu wyparowuje. Dla nich uczucie miłości i bólu jest ze sobą splecione dlatego też w ich myśleniu jeżeli to nie boli to to nie może być miłość. Dlatego też osoby, które są zdolne dać im miłość są traktowane jako ich słudzy, są niszczeni i karani, albo po prostu spychani na bok. To nie jest tak, że osoby z borderline nie chcą miłości – one po prostu nigdy nie mogły jej zaufać. Partnerzy, którzy okazjonalnie spełniają ich oczekiwania bliskości są mniej zagrażający niż ci, którzy mogą to zapewnić cały czas.
Próbowanie wygrania tej gry przez udawanie kogoś kim nie jesteś tylko po to, żeby zaspokoić swoją partnerkę z borderline NIGDY NIE DZIAŁA. To akurat twoje problemy z dzieciństwa o których rozmawialiśmy już w poprzednich artykułach. Nie możesz wygrać z uszkodzonym/dysfunkcyjnym indywiduum ale twoje ego będzie próbowało walczyć – mimo że szanse są zerowe.
Kochanie borderline oznacza, że zawsze chodzisz pod napięciem. W tej relacji liczą się tylko jej uczucia, jej komfort i jej potrzeby – nie ma żadnego miejsca dla twoich! Będziesz poświęcał dużo czasu nad rozmyślaniem jak to wyrównać, ale to zadanie skazane na porażkę. Fakt jest taki, że im więcej dasz takiej osobie tym mniej ona będzie cię szanowała. Jak może cię szanować skoro ty sam nie szanujesz siebie?
Twoja diva to nic innego jak mały bachor, któremu brakuje kontroli impulsów i granic.”
Dr Tara Palmatier
Na zachodzie bez zmian…
…a nie. Cielec się zmienił.


