Teoria de Broglie’a-Bohma po raz nty…

Na wykopie ponownie ukazało się klikbajtowe tłumaczenie artykułu z nature.com traktujące na temat fizyki kwantowej oraz „upiornej” komunikacji między splątanymi cząstkami na odległość z prędkością większą niż światła. Otóż po raz n-ty postaram się wyłożyć Państwu, że po pierwsze „Bóg” nie gra w kości a pod drugie Einstein (przykro mi) był jednak geniuszem. Ponieważ temat jest poważny to pozwolę sobie oddzielić w tekście stwierdzenia naukowe od intuicyjnej interpretacji, aby uniknąć posądzenia o nadużycie bądź propagowanie własnego przekonania. Zacznijmy od fundamentów (naukowych).

W oddziaływaniu „na odległość” nie ma nic upiornego, bo po pierwsze fotony nie podlegają działaniu czasu, a po drugie odległość w przypadku splątanych cząstek jest nieistotna, bo ich parametry bez względu na wartość, którą przyjmuje jakakolwiek cząstka z takiej pary ustaliły się w chwili ich powstania.

Amen. Rozumiecie to? Amen. Pozamiatane…. Czytaj dalej „Teoria de Broglie’a-Bohma po raz nty…”

Śmierć gwiazdy.

Tak się składa, że być może będziemy mieli możliwość podziwiania dość rzadkiego w ludzkiej skali czasu zjawiska a mianowicie zapadnięcia się grawitacyjnego pobliskiej gwiazdy. Uściślijmy, jeśli w ogóle zaobserwujemy ten proces to znaczy, że Betelgeza, bo tak astronomowie nazywają położoną w odległości około 700 lat świetlnych od Ziemi gwiazdę, w czasie bezwzględnym już dawno nie istnieje, zamieniając się najpierw w białego karła, następnie eksplodując w super nową, by ostatecznie zamienić się w czarną dziurę, obiekt o takiej gęstości i grawitacji, że nawet światło nie jest w stanie wyrwać się poza promień Schwarzschilda. To co być może zaobserwujemy zdarzyło się właśnie mniej więcej 700 lat temu w nieodległej biorąc pod uwagę rozmiar wszechświata galaktyce. Tyle czasu potrzebowałyby fotony wystrzelone z umierającej gwiazdy, aby dotrzeć do naszych oczu. Czytaj dalej „Śmierć gwiazdy.”

All India Radio :)

Spotify zaskakuje mnie coraz silniej wpisując się w matematyczny świat Maxa Tegmarka mocniej niż by ktokolwiek mógł się spodziewać! Jak może być inaczej jeśli zadając określone dźwięki algorytmowi uzyskujemy zgodną w 99% z własnym gustem propozycję muzyki, której nie znamy? To nie magia, to czysty determinizm 🙂 Kiedyś rolę przewodników po świecie dźwięków musieli pełnić prezenterzy radiowi – każdy miłośnik analogowego brzmienia zna takie nazwiska jak Piotr Kaczkowski, Tomek Beksiński, Tomasz Szachowski, Marek Niedźwiecki czy choćby Bogdan Fabiański. Nie? No to przykro mi. Zapraszam do Zakopca – Zenek zrobi robotę 😉 Dziś dostęp do muzyki jest prostszy niż w czasach, gdy zarywałem noce z palcami na miękkiej mechanice magnetofonu kupionego za roczną pensję, tylko po to aby móc zanurzać się w oceanie dźwięków dających ostry odjazd pewnie porównywalny z LSD 😉  Jak śpiewa Steven Wilson w doskonałym kawałku Perfect Life – „We’d listen to her mixtapes: Dead Can Dance, Felt, This Mortal Coil.” Dziś Spotify robi za najlepszego prezentera jakiego można sobie wyobrazić – przewodnika nieskażonego własną percepcją! Czytaj dalej „All India Radio :)”

Chcesz się kogoś pozbyć? Daj mu awans albo…zlikwiduj.

Jako weteran pracy w międzynarodowych korporacjach mogę z całą stanowczością stwierdzić jedną rzecz. Kejpiaje, targety, badżety, cost controlsy i tak dalej są ważne o ile nie mieszczą się w dość szerokich ramkach dopuszczanych przez zarządy w NY, Berlinie, Moskwie czy Paryżu, najważniejsze za to jest secure job i dbanie o własny stołek. Ktoś powie – nic prostszego, wystarczy być skutecznym w biznesie. Nie do końca, bo od dołu czają się równie skuteczni ale…tańsi. To nie jest tak, że każdy menago to psychopata, ale bardzo często zdarza się, że w strukturze firmy znajdzie się ktoś, kto rozgrywki wewnętrzne, jątrzenie, manipulację z uśmiechem na twarzy ma opanowane do bólu, za to merytorycznie jest…przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Głównym celem takiego człowieka jest kontrola otoczenia, które…może mu zagrozić. Jeśli do tego dojdzie umocowanie na zasadzie „polecenia”, które ja z konsekwencją nazywam nepotyzmem to znaczy jedno. Trzeba jak najszybciej szukać nowej roboty, albo? Nadawać na tej samej fali.

Czytaj dalej „Chcesz się kogoś pozbyć? Daj mu awans albo…zlikwiduj.”

Operacja Samson.

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie póki co powodują jedynie wzrost cen ropy naftowej, co prawdopodobnie w skali lokalnej wpłynie wyłącznie na zwiększenie i tak ostatnio mocno podniesionej inflacji. Jednak zgładzenie irańskiego generała Solejmaniego, który odpowiadał pośrednio lub bezpośrednio za destabilizację Iraku oraz ostatni atak na amerykańską ambasadę w Bagdadzie nie może pozostać bez odpowiedzi. Pozostaje pytanie jak będzie wyglądać reakcja Iranu? Czy będzie to kolejne publiczne zaszlachtowanie kilkudziesięciu ludzi, czy może samobójczy atak na okręty amerykańskie w Zatoce Perskiej, a może porwanie samolotu? Dysproporcja sił konwencjonalnych jest nieprawdopodobna i Iran idący na otwarte starcie z USA czy Izraelem jest skazany na klęskę. Inna rzecz, że wojna konwencjonalna, nawet wygrana wymaga w końcu zajęcia terenu pokonanego przeciwnika i jego okupacji a to już w przypadku tego górzystego kraju może być niewykonalne, podobnie jak w przypadku Afganistanu. Iran to 80 milionów ludzi, górzysty teren ułatwiający działania partyzanckie. Jak trudne i kosztowne jest utrzymanie tego typu terenu pokazuje sytuacja w Jemenie, gdzie wielokrotnie silniejsza ekonomicznie i militarnie Arabia Saudyjska nie może sobie poradzić z grupą ekstremistów w „sandałach”. Myślę, że zabicie Solejmaniego jest tylko siarczystym policzkiem wymierzonym w twarz słabszego, ale butnego oponenta, który może wielokrotnie słabiej odpowiedzieć, ale może też…pójść na całość. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam! Czytaj dalej „Operacja Samson.”

Themaskator