Kościarz?

Fakt, że tłumaczenie takie sobie, ale z drugiej strony, to chyba dobrze oddaje ogólną treść książki.  Po latach postanowiłem w końcu dotrzeć do źródeł utworu Talk Talk – Such a Shame. Tłumaczenia bywają różne,  począwszy od krucjaty związanej z ochroną zwierząt a skończywszy na efekcie cieplarnianym. Prawda zaś jest taka, że Mark Hollis napisał ten utwór pod wpływem książki, która dopiero dziś leży na moim stoliku nocnym w stercie innych. Utwór pojawił się na rynku w 1984 roku i z automatu zdobył niesamowitą popularność na świecie. Polecam oryginalny klip, gdzie Marc pokazuje naturalną wrażliwość na muzykę (rzućcie okiem na jego twarz i mimikę), tego nie da się wyuczyć co próbują liczni „spece” od mowy ciała 😀 Sztuczne zabiegi z machaniem rękami, udawaniem emocji, sprzedawaniem sztucznej rzeczywistości, której prezenter za grosz nie rozumie wyglądają żenująco i śmiesznie. Nie ma takich pieniędzy, które ze złodzieja zrobią uczciwego człowieka, z kłamcy prawego a z mitomana twardo stąpającego po ziemi, tej ziemi. Pozostaje obciach, ale aby to złapać, trzeba mieć choć minimalną ludzką wrażliwość. Pędzące imadła są bez szans. 😛 Czytaj dalej „Kościarz?”

Ktoś się rodzi qrwą, ktoś księdzem, ktoś konfidentem…

…ma to dobre strony, bo się można poznać na ludziach. Cytat który przeszedł do kanonu polskiego kina może się wydawać z pozoru dość obsceniczny a po drugie wyklepany, ale niesie za sobą głęboką prawdę życiową. Z punktu widzenia wszechświata ocena czegokolwiek na bazie ludzkiej percepcji jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Niestety jak mawiał Stachura, żyjemy tu na Wisience a nie na Orbicie i wówczas zazwyczaj warto się bić…o zasady, normy, wiarę. Życie pozbawione tych elementów sprowadza naszą egzystencję do nic nie znaczących oddechów. Owszem ludzie wierzący w bóstwa, magię, wróżby i inne tego typu pierdoły mogą zaprzątnąć swój umysł „bzdetami”, jak to mawiał „Dziki” w poranku Kojota, ale nie zmieni to postaci rzeczy, że w łącznym rozrachunku liczy się wyłącznie…bycie w zgodzie z „ludzkim” sumieniem. Jeśli nawet urodziłeś się Pol Potem to inni ludzie z czasem udowodnią ci w wyjątkowo bolesny sposób, że twoja droga życiowa zawsze była pomyłką. Zakładamy się?

Czytaj dalej „Ktoś się rodzi qrwą, ktoś księdzem, ktoś konfidentem…”

Relax! Nothing is under control…

Często zdarza się tak, że jakieś zdarzenie wyprowadza nas z równowagi. Generalna zasada jest taka, że im mniejsze poczucie kontroli nad procesem, na którym nam zależy, tym większa frustracja. Jest to zresztą dość proste wytłumaczenie przypadków, gdzie na czymś nam nie zależy, lub już nie zależy, a dostajemy to całymi garściami, podczas gdy nie raz pragnienie dusi nas niemalże, a obiekt pożądania ani drgnie. Moim zdaniem ten tok myślenia to czysta iluzja, bowiem działa tu mechanizm kojarzenia, który powoduje, że zapamiętujemy wyłącznie skutek, a nie przyczynę. Po prostu, rzeczy, ludzie, zdarzenia, które mogą stać się naszym udziałem albo są w naszym zasięgu, albo nie, To czego pożądamy bywa z różnych powodów poza nim, przy czym na skutek zmian w naszym życiu zdarza się, że np po latach dostajemy niejako w gratisie coś, o czym marzyliśmy od dziecka i to coś…nie ma już wówczas smaku.

Czytaj dalej „Relax! Nothing is under control…”

Ludzie listy piszą…

„Dzień dobry, dlaczego pański świat jest taki przerażająco smutny? Proszę spojrzeć na ludzi – cieszą się, żyją, bawią. Niech pan nie popada w depresję – warto żyć.” Hmm – zdarza się co jakiś czas, że jakaś zagubiona w sieci niewiasta wpadnie na mojego bloga i od razu dostrzega kogoś, komu trzeba pomóc. Chwała jej za to, bowiem wrażliwość na ludzką krzywdę jest czymś co warto pielęgnować. Niestety, życie jest tak skonstruowane, że co rusz padamy ofiarami własnych iluzji. Często zdarza się, że za niewłaściwą ocenę okoliczności płacimy zdrowiem, czy majątkiem. Na szczęście w tym wypadku nie będzie tak źle, za to ja z przyjemnością wykorzystam to, aby wskazać gdzie leży racjonalna percepcja rzeczywistości w relacji do iluzji, którą żyje większość otaczających na artefaktów. Zaczynamy!

Czytaj dalej „Ludzie listy piszą…”

Cząstki elementarne…speachless.

Chodzi o to, że w życiu nie dostajesz tego, czego chcesz. Zamiast tego jesteś popychany i przesuwany, a ludzie próbują cię kupić. Ludzie cię obrażają. Wiesz, że to frajerzy, ale oni wygrywają, a ty nie możesz nic z tym zrobić.”

Iggy Pop

Michel Houellebecq jest znany przede wszystkim z powieści „Platforma”, której towarzyszył skandal wywołany przez Dalil Boubakeura, przewodniczącego wspólnoty muzułmańskiej we Francji. Jegomość ów zarzucał autorowi islamofobię mimo, że kwestie religii zajmują w tym dziele miejsce drugorzędne. Wytoczono mu proces (kasta rządzi, kasta radzi, kasta nigdy cię nie zdradzi – póki da się wyrwać z tego kasę), który na szczęście wygrał, uznano że jego wypowiedzi są dozwoloną krytyką religii i nie można zakwalifikować ich jako obrazy uczuć religijnych. Miał farta, trafił na myślącego sędziego. Wpadłem na Cząstki elementarne zupełnie przypadkowo, tracąc nieco zalecaną chronologię „połykania” Michela Thomasa, bo tak naprawdę nazywa się gość, który pisze wprost jak jest miast zajmować się tak zwanym słodkim pierdzeniem. Fajnie, że są na ziemi, tej ziemi ludzie, którzy potrafią spojrzeć prawdzie w oczy i nie iść na tory, tylko trwać. Jeśli do tego kotła wrzucimy jeszcze znanego alkoholika Iggy Popa, który osiągnął popularność na bazie efektu hiperkompensacyjnego to chyba mamy komplet. Zaciekawiony? Zapraszam do lektury!

 

Czytaj dalej „Cząstki elementarne…speachless.”

Themaskator