
Samojebka.
Wspominam dziewczynę, która mi się podobała, kiedy miałem 12 lat. Byłem wtedy w Rabce w takim ośrodku wczasowym położonym na obrzeżu miasteczka, w pobliżu przepływającego potoku. Zawsze żyłem bardziej marzeniami niż rzeczywistością, po prostu nigdy nie podobało mi się to co mnie otaczało w sensie ludzkim. Wchodziłem i wchodzę do reala tylko po zasoby 😉 Co innego przyroda, kamień, woda, słońce, księżyc czy nawet najciemniejsza bezksiężycowa noc. Mój świat jest tak piękny, że jedyne czego żałuję, to faktu iż nie mogę tam zaprosić żadnego z Was. To przepiękna ale i bardzo samotna kraina, może nie lodu, ale nie brak tam ogromnych pustych przestrzeni zlanych kolorytem zachodzącego słońca, zapachem drzew i skoszonej trawy. Czasem podobne miejsca udaje mi się odnaleźć w Bieszczadach.
Czytaj dalej „Samojebka.”
9. Amnezja.
Zawieszą nas! Zobaczysz Kent, zawieszą nas miedzy wymiarami! Miałem fajną pracę, niezłe pieniądze, pykałem sobie w KJSa! Miałem jechać na wakacje, na Anaku w przyszłym roku… – Miki siedział w rozgardiaszu na podłodze laboratorium i trzymał się za głowę.
Uspokój się! Nic się nie dzieje! – wrzasnął Kent podnosząc się z podłogi i pomagając wstać Jenny.
Wokół panował totalny rozgardiasz, porozrzucane elementy tablic programistycznych, wyposażenie, wraki czterech dronów bojowych z lekko dymiącymi czujkami i…zwłoki Nevera.
Kent spojrzał w tamtym kierunku i dotknął opuszkami palców końcówki nosa, zawsze tak robił, gdy się denerwował. Trzeba coś z tym zrobić – pomyślał.
Miki, spróbuj odpalić terminal i sprawdź czy cokolwiek działa po impulsie? Nie jest krytycznie, bo ciągle tu jesteśmy a nie widać, żeby coś się działo wokół. Zdaje się, że mamy trochę czasu? – powiedział Kent.
Dobrze, w co ja się wpakowałem, w co ja się wpakowałem? – Miki szeptał pod nosem próbując zrestartować terminale.
Czytaj dalej „9. Amnezja.”
Piękna wiosna tej zimy.
„Spaliśmy w ogrodzie, tchnienie lata, tchnienie złota,
Gdy odwracamy się od otaczających nas wzgórz,
Niebo tonie w płomieniach”

Uzależnienie.
„Z każdym uzależnieniem jest tak, że wynika z braku możliwości uzyskania satysfakcji podczas standardowej aktywności życiowej. Różne mogą być tego przyczyny: zaburzona osobowość albo problemy życiowe, ale uzależnienie jest zawsze tylko wtórnym objawem. W każdym przypadku eskapizmu ważniejsze jest to, przed czym się ucieka, niż w co. Bo jak nie w jedno, to w drugie.
Zrównoważona osoba w komfortowej sytuacji nie zareaguje na nawet najbardziej przemyślne strategie stosowane przez marketingowców „uzależniających” rzesze fanów, którzy są najczęściej ludźmi z różnych powodów nieprzystosowanymi do życia, ot taki target. Odstawienie „narkotyku” nie rozwiąże ich problemów, a lepiej, chyba grać, tańczyć, rzucać się w obłędne układy, niż ćpać. Zazwyczaj są to ludzie, którym nie brakuje środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych, ale mają spore problemy z relacjami i poczuciem własnej wartości. Tylko kilka procent z nich może stać się kimś innym, być może to wstrząsająca prawda, a ja myślę, że takie jest to dziwne życie, ten film, który z każdym dniem staje się horrorem, tym bardziej im więcej z nas zdaje sobie sprawę z natury ziemi. Dlaczego więc nie przenieść się do wirtualnej rzeczywistości i podnosić sobie poziom endorfin, zamiast zderzać się codziennie z przerastającą siły rzeczywistością? To bez sensu – strata czasu, zasobów, środków.
Starczy bełkotu, że uzależniają ciężkie narkotyki i alkohol, nie ma co przenosić tego na inne rzeczy. Uzależnienie od heroiny leczy się naloksonem i metadonem, a kompulsje antydepresantami. Nawyki można zmieniać, ale nie zawsze ma to sens. Eskapizm to forma radzenia sobie ze stresem, który jest zabójczy i może doprowadzić do nieuleczalnej choroby psychicznej, przewlekłego nadciśnienia tętniczego, lepiej przegrać życie, dobrze się bawiąc przez 50 lat, niż zachorować na schizofrenię z powodu przewlekłej frustracji i deprywacji potrzeb wyższego rzędu. Zaszkodzić można tylko sobie brakiem wysiłku fizycznego. Co innego gry w realu i zabawa w życie, w tu też można się nieźle wkręcić i zamęczyć żywą osobę, lecząc własne kompleksy, „nictwo” i niespełnienie.
„Zajmijta” się ludziska swoim życiem. Kupcie sobie WoWa, albo Galę, pograjcie, poczytajcie, nikomu nie są potrzebni guru, pseudo-terapeuci i nauczyciele sztuki życia.”
Nobody18

