Niewytrymowane uszy.

„Strzeżcie się wszyscy niepijący, niepalący, nieatrakcyjni seksualnie, neurotyczni, zaburzeni, pogrążeni w depresjach, nieposiadający na Facebooku pięciu milionów przyjaciół. Starzy, karmiący piersią i niemogący przez to się nawalić, nieposiadający lamborghini, grubi, niekorzystnie wyglądający w składających się wyłącznie z ramiączek sukienkach i spodenkach uszytych z samego paska. Kryjcie się: nieopaleni, nieposypani brokatem, nieumiejący piszczeć, ciężarni, poruszający się na wózkach, ci z cellulitem i nadmierną potliwością, bulimicy, chcący w spokoju pustoszyć lodówkę, pracoholicy, muszący napisać dodatkowy, niepotrzebny nikomu do niczego raport, komputerowcy, napierdalający mutanty pikselową maczugą i wszelkiej innej maści kopciuchy i frajerzy. Albo po prostu zjedzcie kilo bordaxu, zamknijcie okna, zaciągnijcie zasłony i umieściwszy stopery w swoich niewytrymowanych uszach, śpijcie twardym snem, nie poddając się terrorowi szalonej piątkowej zabawy.”
 

Potrzeba atencji.

W poprzedniej części opisałem dość powszechny przypadek cedowania kariery rodzica na dziecko, wg dr Shari Schreiber schemat ten często jest powielany z generacji na generację i powoduje, że wiele utalentowanych młodych ludzi jest zmuszanych (często wbrew własnej woli) do funkcjonowania jako echo kariery rodzica lub przejmowania rodzinnych interesów nawet wówczas jeśli nie mają oni ani predyspozycji ani pasji do wykonywania tych czynności. Depresja wśród młodych ludzi bardzo często jest efektem braku możliwości sprostania oczekiwaniom rodzica, szczególnie wówczas, gdy młody człowiek czuje, że to co jest określane jako „jego” ścieżka rozwoju, zupełnie nie koresponduje z tym co czuje. Warto zwrócić uwagę, że rodzice są zazwyczaj dużo mocniej przywiązani do dziecka, które idzie „ich” ścieżką rozwoju a także implementują mechanizm polegający na chwaleniu działań młodego człowieka prowadzących do „ich” celu a także krytykują i negatywnie oceniają wszelkie przejawy inicjatywy i talentu dziecka, które nie odpowiada ich oczekiwaniom. Syndrom skorupki trącającej na starość tym czym nasiąkła za młodu ma kolosalny wpływ na kształtowanie się relacji międzyludzkich takiego człowieka poprzez fakt, że nasze osądy innych ludzi i ich działań skierowanych w naszą stronę są zakłócone przez schemat z dzieciństwa polegający na tym, że niezależnie od tego ile złego nas spotka ze strony partnera, jak bardzo będziemy wystawieni na próby to nadal desperacko będziemy próbowali zadowolić go i uzyskać jego akceptację powielając schemat z dzieciństwa, kiedy to wbrew sobie szukaliśmy na siłę akceptacji rodziców poprzez realizowanie ich programów. Czy ta zależność jest dla Ciebie jasna? Ile razy czułaś, że ktoś traktuje Cię nie fair a mimo to nadal próbowałaś zasłużyć na uznanie, wierząc że starania przyniosą Ci sukces? Ile razy czułaś się totalnie wyczerpana próbując desperacko zasłużyć na atencję człowieka, który zupełnie nie reagował pozytywnie na Twoje usilne starania? Pewnie nie raz a może często – teraz przynajmniej znasz mechanizm, który jest odpowiedzialny za takie zachowanie. Być może będzie Ci łatwiej przeanalizować pewne fakty i na początku nieco sztucznie spróbować przeciąć ten krąg umizgiwania się do kogoś, kto w żaden sposób nie traktuje Cię jak człowieka i nie docenia tego jak bardzo się starasz? Wiem – poczujesz silny dysonans i ból, ale uwierz mi, że ta droga jest jedyną słuszną. Jesteś wartościowym człowiekiem, nawet bardziej przez swój stygmat niż inni i tym samym zasługujesz na kogoś, kto doceni Cię takim jakim jesteś, czyli wspaniałym człowiekiem. Dr Shari Schreiber zna z autopsji przypadek, gdzie kobieta zmarła na skutek anoreksji wywołanej próbą przypodobania się partnerowi…

Bolesny wewnętrzny konflikt, zbyt dobrego dziecka.

Dzieci, które wyrosły w przeświadczeniu, że aby uzyskać akceptację, uwagę czy uznanie opiekunów musiały być perfekcyjne, otrzymały jako wzorzec uszkodzony i mocno patologiczny obraz miłości. Dla tych ludzi miłość oznacza długotrwałe tkwienie w bólu i czekanie na uznanie, które nie może być w żaden sposób zaspokojone. Kolego – jeśli spotkałeś piękną dziewczynę, która nie umie kochać, to masz do czynienia właśnie z takim przypadkiem. Dziś taka kobieta podświadomie poszukuje emocjonalnego doświadczenia z przeszłości, które chce podświadomie odtworzyć w relacji z Tobą. Jeśli chcesz grać i mieć ją, to możesz wszystko, ale czy naprawdę jesteś aż takim kanalią, żeby świadomie wykorzystywać fakt czyjegoś kalectwa? Recepta jest prosta – dostarcz jej dramatu, niszcz ją psychicznie, nie pozwól się zbliżyć, lekceważ, gnęb, obniżaj poczucie wartości. Co dostaniesz w zamian? Genialny seks i niewolnicę, która zrobi wszystko byleby tylko ci się przypodobać. Pamiętaj jednak o jednym, jeśli tylko choć na moment staniesz się człowiekiem schemat runie a ona poczuje do Ciebie coś na kształt znudzenia a może nawet nienawiści. Póki pozwalasz jej odtwarzać rolę z dzieciństwa, możesz wszystko – jeśli tylko zechcesz pokazać jej jasną stronę życia ona natychmiast pokaże Ci najciemniejszą stronę jaką może mieć kobieta. Twój wybór. Ja próbowałem ratować dwa takie przypadki – w obu mi się nie udało :/ Póki działałem schematycznie, byłem Bogiem, gdy próbowałem dotrzeć do świadomości natychmiast byłem dewaluowany zgodnie z teorią. Polecam takie klimaty naprawdę dla świadomych, bo można się na takim układzie wykoleić. Gwarantuję Ci, że takiego zespolenia, seksu i atencji jak w przypadku kobiety z syndromem wkupowania się w miłość wyniesionym z dzieciństwa nie dostaniesz nigdzie. To działa trochę jak stygmat – przemyśl, czy masz na tyle jaja, żeby udźwignąć temat i samemu się nie wywalić. Chyba, że jesteś psychopatą – wówczas droga wolna.

Dr Shari Schreiber zauważa też kapitalny fakt a mianowicie to, że normalny partner dający ciepło, czułość, wsparcie i oczekujący tego samego dla osoby wychowanej w patologicznym środowisku jest NIEATRAKCYJNY i nudny, ponieważ nie dostarcza takiej osobie bólu, który jest nieodzownym elementem „miłości” dla takiego człowieka. Stary! Ona może mieć figurę modelki, loda robić jak Jena Jameson ale normalnej relacji nie zbudujesz z nią za Chiny ludowe, chyba że zaufa ci na tyle, żeby podjąć terapię i zmieniać się – dla dobra samej siebie przede wszystkim. Wiem – ty też jesteś zaburzony, normalny facet w takiej sytuacji odpuszcza 😉

Dodatkowo dramatu całej sytuacji dodaje fakt, że osoby takie pragną z całej siły pokochać kogoś bardzo mocno ale jednocześnie czują nieprzeparty strach przed zaangażowaniem w obawie, że ze względu na własne słabości i niskie poczucie wartości zostaną odrzucone i zostawione z ogromnym bólem emocjonalnym, który jest nieporównywalny do odczucia porzucenia przez człowieka z prawidłowym wzorcem emocjonalnym. Nikt nie potrafi kochać tak jak oni, więc twierdzenie, że nasz partner jest człowiekiem, który naprawdę kocha jest w pełni uprawnione, niestety patern z dzieciństwa w przypadku braku odpowiedniej terapii i wsparcia spowoduje, że taki człowiek zniknie we mgle…Kurwa! Przepraszam…

Osoby taki wielokrotnie nie okazują uczuć ze względu na to, że czai się w nich strach przed byciem zidentyfikowanym jako „needy” odnośnie uczuć, zatem niemal zawsze zdarza się, że taka kobieta prezentuje się jako „zimna suka” a facet jako „zimny podrywacz”. Strach przed pokazaniem swojej prawdziwej natury na skutek traumy z dzieciństwa powoduje, że ludzie ci wolą zabić własne uczucia niż otworzyć się. Jest to najgorsza forma obrony jaką człowiek może przyjąć ale wpisuje się ona w schemat ich myślenia zaprogramowany w dzieciństwie. Nikt tak desperacko nie potrzebuje miłości i atencji jak dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Nie dajmy się zwieźć obrazowi rodziny idącej co niedzielę za rękę do kościoła. To czysta iluzja. Dr Shari Schreiber na podstawie obserwacji licznych przypadków klinicznych wywodzi wniosek, że ludzie tacy często wybierają na „partnerów” osoby teoretycznie niedostępnie dla nich ze względu na różnicę w poziomie inteligencji, wykształcenia, zamożności, przebicia albo totalnie niestabilne emocjonalnie jednostki. W pierwszym wypadku, jeśli taka osoba wykaże zainteresowanie takim przypadkiem po fazie idealizacji następuje gwałtowna faza deprecjacji takiego partnera w myśl zasady, skoro on chce wiązać się kimś takim jak ja, to musi być mega słaby. W drugim wypadku mamy do czynienia z odgrywanym latami dramatem polegającym na ciągłym zrywaniu i wracaniu do relacji oraz patologią związaną z alkoholizmem, przemocą lub narkotykami. W ostateczności taki człowiek ma tak zwane dwie lewe ręce i jak pijawka wysysa z dawcy siły witalne.

Każdy człowiek doświadczający tego typu traumy w dzieciństwie żyje z nierozwiązywalnym dla niego w przypadku braku terapii problemem…

Czy jestem wystarczająco dobry, abyś mnie kochał?

Niespójność w ocenie samych siebie powoduje u takich osób, że często marnują one własny talent, umiejętności i silne strony na rzecz przekonania, że są na tyle uszkodzone, że nie zasługują na normalne ciepło i miłość. Bywa, że są to ludzie nieprawdopodobnie utalentowani, jednak nikt ani nic nie jest w stanie ich przekonać co do ich wartości. Zdrowa osobowość powoduje, że człowiek jest stanie ocenić sam na ile daje siebie a na ile bierze, w przypadku dzieci narcystycznych rodziców mamy do czynienia ze schematem, który powoduje iż desperacko potrzebujemy uznania z zewnątrz, aby poczuć się wartościowymi ludźmi a to skutkuje w kompulsywnym dawaniu, naprawianiu i ratowaniu innych ludzi. Brak własnych potrzeb wykształcony w dzieciństwie powoduje, że próbujemy zasypać dziurę we własnej duszy poprzez źle rozumiany altruizm, za każdą ceną i bez względu na konsekwencje dla nas. Stąd schemat, gdzie piękna i wykształcona kobieta funkcjonuje w związku z przemocowcem, znosząc każdy rodzaj bólu jaki jej zadaje oprawca.

Syndrom rannego ptaka (Wounded Bird Syndrome) powoduje, że podświadomie szukamy kogoś, kto zostawi nas dla kogoś niby lepszego od nas. Jest to silnie powiązane z poczuciem strachu przed odrzuceniem, który implikuje zupełnie irracjonalne zachowania. Syndrom ten wywodzi się bezpośrednio z dzieciństwa.
Akt opiekowania się kimś pomaga takim ludziom w realizacji emocjonalnego poczucia bycia potrzebnym i jest czystą projekcją jaźni nie mającą nic wspólnego z realną oceną rzeczywistości.
Być może dorastałeś z matką lub ojcem, będącym w ciągłej depresji i próbowałeś zasłużyć lub zrobić wszystko by znieść smutek z twarzy swojego rodzica albo spowodować, żeby się cieszył życiem. Jeśli ci się to nie udało, to podświadomie winisz się za nieszczęście najbliższej ci osoby. Ekstremalnie jeden z rodziców mógł popełnić samobójstwo jako np. skutek depresji a ty dziś ponosisz konsekwencje tego faktu. Ludzie identyfikujący się jako „caregivers” z tego powodu często próbują wiązać się z osobami z uszkodzeniami osobowości typu BPD albo DDA czy DDD. Ich niezdolność do ocenienia w pewnej fazie relacji braku wzajemności czyni z nich doskonały „target” dla takich osób.

Niespójne ale wartościowe.

„Człowiek jest stworzony do analizy. Mózg ludzki swym potencjałem ludzkim, całkowicie odmiennym od zwierzęcego, modyfikuje stronę małpią i domaga się rozumienia świata.

Umysł ludzki, który nie potrafi dokonać merytorycznej i formalnej analizy świata wypowiedzi czuje się niezaspokojony. Wtedy poszukuje tanich wyjaśnień, są to pseudonaukowe zasady. Poszukuje antidotum, którym stają się tajemniczości, jak UFO, McCartyzm w USA. W Niemczech, euforyzacja wskutek nieustannego picia piwa, naznaczyła euforyczne rozpływy mocy korelacyjnych np. u Hitlera, widoczne w czasie jego przemówień, podczas których masy wpadały w stan uniesienia. Euforyzacja oraz poszukiwanie tanich okultystycznych „zasad” prowadzi do wytworzenia w mózgu rejestratów sprzyjających używaniu pretekstów, czyli swoistych wyjaśnień. Preteksty te zaczynają tworzyć mózg niezdolny do odróżniania pretekstu od prawdy.. Nie musi tu być zakład pracy, aby się ujawniło rozmycie między pretekstami a prawdą. Tam gdzie jest dwóch synów, a jeden o głowę niższy, tam powstaje u niższego naturalna skłonność do wykorzystania jakiegokolwiek bądź pretekstu, aby tylko przywalić wyższemu. W rodzeństwie takim wyższy, nie rozumie, o co niższemu chodzi, traktuje go po partnersku, chce wciągnąć niższego we wszelkie swe poczynania, a mogą to być zabiegi literackie, teatralne, naprawcze (w rodzinie, szkole), pedagogiczne, negocjacyjne, turystyczne. Niższy odwrotnie, nie widzi w wyższym partnera, czyni wyższemu zarzuty z wciągania go na wspólna drogę, niekoniecznie mu to mówi, ale żyje tym (że wyższy go angażuje), uważa to za jakąś absolutną ujmę i „idzie własną drogą”, byle nie z wyższym. Człowiek z tak wytworzonymi rejestratami nie potrafi się z sobą tak skomunikować, aby nie atakować jak bandyta, bez powodu i całe jego życie toczy się wokół wyprodukowania pretekstów. Te preteksty w nim żyją i stymulują do aktów bandyckich.

Bandyci posiadają cybernetycznie odmienny mózg, w którym moce korelacyjne doprowadziły do zaniku zdolności odróżniania prawdy od własnych konfabulacji. Jak wykazywała w swej pracy neurolog Krystyna Cholewianka, istnieją całe rodziny, w których z braku prawdziwego zacnego ojca, znęcania się teściowej nad synową w ciąży i realizowania tego programu przez męża (maminsynka) wobec żony, następuje niemoc intelektualnego odróżniania pretekstowości od prawdy. Sterowania (życia, decydowania) pretekstowego od prawdziwościowego. U synów najczęściej sytuacje te powstają, jeżeli jest kompleks niskiego wzrostu, wtedy zjawia się chęć sterowania o pretekstowym charakterze.
Jest to forma zespołu podpadającego pod infantylizm, a młodzieńcy tacy zwykle nie nadają się do służby wojskowej. Zgadzali się z tym jej koledzy.

U córek zaś taki mózg – porzucający prawdziwościowe analizy na rzecz pretekstowości (apodyktyczności) – wytwarza się zawsze, za każdym razem, jeżeli matka jest schorowana, nieporadna i poniewierana przez ojca, który ma pieniądze, władzę lub poważanie – wtedy córka zawsze traci zdolności do poszukiwania form prawdziwościowych i jej sztuczność w zachowaniu widać w pracy zawodowej, zwłaszcza jeśli jest psychiatrą (psychiatryczną) lub psycholożką. Nawet jako psycholożka lub psychiatryczna nie zdaje sobie sprawy ze swego kalectwa, staje się dominantką w małżeństwie, faktycznie będąc do małżeństwa niezdolną, nieporadną jako matka, apodyktyczną, wymuszającą. W pracy zawodowej psychiatry nie ma nigdy żadnych osiągnięć, pomimo doktoratu (zrobionego na złość mężowi psychiatrze), ponieważ to jej nieudolność umysłowa – której absolutnie nie dostrzega – spowodowała nadzieję, że się wyzwoli ze swej wady idąc na psychiatrię (lub psychologię). Nie widząc swego kalectwa i nie mogąc się przyznać do tego kalectwa, które zawdzięcza właśnie uwielbianemu w dzieciństwie ojcu, staje się w pracy psychiatrycznej nieustannie niedołężną naśladowczynią (kopistką) książek psychiatrycznych, których w ogóle nie rozumie i ciążą jej one, jak cała psychiatria. Zdaniem wielkiego psychiatry Jana Trąbki, praca psychiatry jest jej ciężarem, a nawet wrogiem, stąd niezwykła jałowość zawodowa takich córek.

Taki sens, jak tu opisany (mózg pretekstowy, a nie prawdziwościowy) miała inwazja SS w polskich mundurach w Gliwicach, na która to inwazję Hitler odpowiedział zmasowaną kontr inwazją na zajęcie terenu Niemiec przez SS, czyli odpowiedział II W.Św., a w czasie trwania II W.Św. wymyślał preteksty, aby zaatakować Polskę. Taki sens maja akcje psychiatryczki w rodzinie, która kierując się pretekstami, naśladuje ojca, izolując matkę, albo innych członków rodziny, jeżeli będzie to sprawa majątkowa. Opisany mózg pretekstowy, a nie prawdziwościowy, nie potrafi inaczej działać, a poszukiwania prawdy córka rodzinnego satrapy ma za stracony absolutnie czas. Prawdę znajduje ona w sektach lub w gorliwej dewocji, a księża stanowią dla niej archetyp władzy, projekcję ojca, wyrocznię i metodę sterowania w rodzinie (matka, mężem, rodzeństwem). Córka taka nieustannie prowadzi inwazyjny tryb życia i ten tryb uniemożliwia jej jakiekolwiek osiągnięcia zawodowe w psychiatrii lub psychologii. W swym zawodzie porusza się jak słoń. Na wzór inwazji, w głowie Hitlera, odpowiada zmasowaną kontr-inwazją na upatrzone przez siebie zajęcie terenu; u Hitlera – Niemiec przez SS, czyli wytwory jego pretekstowego mózgu, czyli korelatora zaburzonego źle ustawionymi rejestratami i potencjałami. Córka taka prowadzi nieustanne inwazje w rodzinie i wymyśla preteksty, aby atakować.

Podobny sens miało wiele akcji w XX i XXI w. Czerpią one z metody Hitlera, czyli z mózgu, w którym od strony cybernetycznej rejestraty prawdy nakładają się z rejestratami pretekstowości. W rodzinach z wadliwym ojcem wymyśla się sztuczne preteksty, aby kogoś oskubać z majątku, prawie nigdy tego się nie robi bez pretekstu. Często realizują to dewotki i osiągają swoje cele za parawanem religijnego szantażu, eliminując zwłaszcza ateistów. Bywa, że członkowie rodziny bronią się przed taka dewotką ateizmem.

U córek mózg pretekstowy – porzucający prawdziwościowe analizy na rzecz pretekstowości (apodyktyczności) – wytwarza się zawsze, za każdym razem, jeżeli matka jest schorowana, nieporadna i poniewierana przez ojca, który ma pieniądze, władzę lub poważanie – wtedy córka zawsze traci zdolności do poszukiwania form prawdziwościowych i jej sztuczność w zachowaniu widać w pracy zawodowej, zwłaszcza jeśli jest psychiatrą (psychiatryczną) lub psycholożką. Nawet jako psycholożka lub psychiatryczka nie zdaje sobie sprawy ze swego kalectwa, staje się dominantką w małżeństwie, faktycznie do małżeństwa niezdolna. Ukształtowana tyranią ojca, mocą relacji córka-ojciec, jest krańcowo nieporadna jako nie tylko zona, ale i matka – apodyktyczna, wymuszająca, krzykliwa, nieanalityczna, nienegocjacyjna.

W pracy zawodowej psychiatry nie ma ona nigdy żadnych osiągnięć, nawet jeśli zrobi pracę dyplomową; poza teoretyczny infantylny mechaniczny doktorat, jak podliczenie grzybicy u chorych psychicznie może być tematem pracy w psychiatrii, ale nadal nie zmieni potrzeby dominacji jako głównej motywacji do konkurowania, także z mężem psychiatrą. Nie może mieć osiągnięć zawodowych, ponieważ myślenie teoretyczne, jako interpretacyjne, nakierowałoby ją na nieudolność swego ojca. Ze stanowiska cybernetyki Mazura, jest tu zaangażowany najsilniejszy kompleks perturbacyjny: młoda niezrównoważona córka o tendencjach mistyfikacji paranoicznej, typowy hedonista ojciec tyran maltretujący żonę, nieudolna matka, przegrywająca na każdym kroku z rodzinnym satrapą. Krzywdy swego umysłu córka nie dostrzega, wady tej nie uleczy psychiatria, której córka, dążąca do władzy i popisu, z istoty psychiatrii nie cierpi i rzutuje jej psychologia na sferę leczenia pacjentów.

Psychiatrka, nie widząc swego kalectwa, i – wskutek wykonywania zawodu psychiatry – nie mogąc się przyznać do tego kalectwa, które zawdzięcza właśnie uwielbianemu i nienawidzonemu jednocześnie w dzieciństwie ojcu tyranowi, staje się w pracy psychiatrycznej, stricte zawodowej, nieustannie niedołężną naśladowczynią swego pospolitego utartego schematu zapisywania tych samych leków, nie jest nawet kopistką książek psychiatrycznych, których zresztą faktycznie nie zna, nie rozumie i ciążą jej one, tak jak ciąży cała psychiatria, pacjenci i leczenie ich. Zdaniem Cholewianki praca psychiatry jest tak zmanierowanej niewychowanej córce tyrana tylko ciężarem, a nawet wrogiem, stąd psychiatrze takiej towarzyszy pustka i jałowość zawodowa.”

Znalezione w sieci.

Themaskator