W końcu przebrnąłem! Po kilkunastu tygodniach, wielokrotnym czytaniu tych samych stron, odkładaniu i wracaniu udało mi się dobrnąć do końca. I okazało się, że…było warto. Od dłuższego czasu co odważniejsi fizycy sięgają po coraz śmielsze koncepcje opisujące to co nas otacza. Czasy lat 70tych czy 80tych kiedy to Hugh Everett zaszczuty w świecie naukowym z powodu swej teorii wieloświatów umiera za zawał serca spowodowany nadużywaniem alkoholu i tytoniu odeszły do lamusa. Schedę po nim przejęli tacy ludzie jak Max Tegmark, który w swym Matematycznym świecie bardzo przystępnie wyjaśnił swoją teorię na temat wszechświata przy okazji poruszając coś co fizycy zwą qualią a inni ludzie klatką, stop klatką lub zdjęciem. Temat ten z kolei rozwinął dość mocno Julian Berbour w swej książce zatytułowanej tak jak nazwałem ten krótki tekst. Od razu pragnę zaznaczyć, że książka jest trudna, pisana językiem matematyki i geometrii i bez choćby minimalnej podbudowy może być kompletnie niezrozumiała. 🙂
Czytaj dalej „Koniec czasu?”
Pewność siebie, kluczem do sukcesu?
Jeśli zajrzymy na portale dla podrywaczy, pierwszą radą jaką dostaną nieopierzeni adepci sztuki ars amandi będzie nabranie pewności siebie. Nie będę przy tym wpisie wnikał w kwestie spójności wewnętrznej i zewnętrznej mężczyzn, która tak naprawdę decyduje o sukcesie w relacjach a skupię się na fenomenie Nikodema Dyzmy. Oczywiście bujanie się na flekach, szprycha w przełyku i udawanie pewnego siebie podczas gdy w środku zgliszcza na nic się nie zda. Lepiej już jeśli jesteś spójny wewnątrz i na zewnątrz prezentując się ludziom jako rozdygotana galareta, niż wtedy, gdy zwyczajnie grasz. 99% kobiet wychwyci to w lot, a ty zrobisz z siebie co najwyżej idiotę. 🙂 Ale to Twoje życie i Twój wybór.
„To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości.”
Bertrand Russel
Niewolnicy cywilizacji.
Wielu z nas upatruje w dobrach materialnych, sukcesie w oczach innych, czy też karierze źródeł poczucia spełnienia. Z oczywistych względów jest to pułapka, ale aby to wiedzieć należy to przeżyć. Tym różni się wiedza od wiary, którą wyznaje wielu tłumacząc sobie, że…pieniądze szczęścia nie dają. Bo to prawda, ale tylko dlatego, że duża część z nas nie jest na nie…gotowa. Od dawna jestem zwolennikiem determinizmu, który w skali makro wyznacza naszą ścieżkę w czasoprzestrzeni. Czy mamy wpływ na to w jaki sposób doświadczymy rzeczywistości? Na dziś nie wiem, bo mechaniki kwantowej nie da się prosto przenieść do świata ludzi, zakładam jednak, że tak, z tym że jest jedno ale. Jeśli zbyt mocno próbujemy odejść od genetycznego i behawioralnego przeznaczenia tym więcej kosztuje nas to stresu, negatywnych emocji, a w finale może okazać się, że…stracimy wszystko albo zrobimy z siebie idiotów próbując na siłę osiągnąć coś na polu, które nie jest nam pisane. 🙂
Czytaj dalej „Niewolnicy cywilizacji.”
Relax! Nothing is under control…
Często zdarza się tak, że jakieś zdarzenie wyprowadza nas z równowagi. Generalna zasada jest taka, że im mniejsze poczucie kontroli nad procesem, na którym nam zależy, tym większa frustracja. Jest to zresztą dość proste wytłumaczenie przypadków, gdzie na czymś nam nie zależy, lub już nie zależy, a dostajemy to całymi garściami, podczas gdy nie raz pragnienie dusi nas niemalże, a obiekt pożądania ani drgnie. Moim zdaniem ten tok myślenia to czysta iluzja, bowiem działa tu mechanizm kojarzenia, który powoduje, że zapamiętujemy wyłącznie skutek, a nie przyczynę. Po prostu, rzeczy, ludzie, zdarzenia, które mogą stać się naszym udziałem albo są w naszym zasięgu, albo nie, To czego pożądamy bywa z różnych powodów poza nim, przy czym na skutek zmian w naszym życiu zdarza się, że np po latach dostajemy niejako w gratisie coś, o czym marzyliśmy od dziecka i to coś…nie ma już wówczas smaku.
Ludzie listy piszą…
„Dzień dobry, dlaczego pański świat jest taki przerażająco smutny? Proszę spojrzeć na ludzi – cieszą się, żyją, bawią. Niech pan nie popada w depresję – warto żyć.” Hmm – zdarza się co jakiś czas, że jakaś zagubiona w sieci niewiasta wpadnie na mojego bloga i od razu dostrzega kogoś, komu trzeba pomóc. Chwała jej za to, bowiem wrażliwość na ludzką krzywdę jest czymś co warto pielęgnować. Niestety, życie jest tak skonstruowane, że co rusz padamy ofiarami własnych iluzji. Często zdarza się, że za niewłaściwą ocenę okoliczności płacimy zdrowiem, czy majątkiem. Na szczęście w tym wypadku nie będzie tak źle, za to ja z przyjemnością wykorzystam to, aby wskazać gdzie leży racjonalna percepcja rzeczywistości w relacji do iluzji, którą żyje większość otaczających na artefaktów. Zaczynamy!
