Pożegnanie z morzem.

Jak ważna jest podbudowa i merytoryczne przygotowanie do tego czym się człowiek w życiu zajmuje nie muszę chyba wspominać. Rafał Kamiński, młody muzyk, pochodzący z Jasła odebrał gruntowne przygotowanie w gdańskiej Akademii Muzycznej, gdzie ukończył wokalistykę na wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej. Nieco później próbował swoich sił w X Factor, ale jak to najczęściej bywa tego typu komercyjne gówna promują wyłącznie komercyjne szambo. Dźwięk ma się sprzedać a nie przenieść emocje. Mam wrażenie, że Ralph Kaminski bo pod takim pseudonimem tworzy bohater dzisiejszego wpisu doskonale pokazał publikując niemal dwa lata temu płytę zatytułowaną „Morze”, że prawdziwa, pełna uczuć i emocji muzyka nigdy nie zginie, choćby moda czy współczesność spychała ją na margines. Dziś artysta żegna się serią koncertów ze swoim premierowym krążkiem nadając trasie koncertowej jakże trafne hasło – pożegnanie z morzem! Mam wrażenie, że łączenie kilku warstw ekspresji w jedną całość jest najmocniejszą prócz autentyczności stroną muzyka.

Czytaj dalej „Pożegnanie z morzem.”

Kryptonim SH8

W ostatnim czasie modne stały się nielegalne wyścigi, nawet TVN tropi chłopaków palących gumy na Modlińskiej, za moich czasów takie eventy odbywały się na Ordona, skutecznie zakończone przez ówczesną policję po rozbiciu przez syna jakiegoś kacyka nówki Alfa Romeo. Do tego na kostce brukowej rozlewany był przepracowany olej co skutkowało porannymi driftami u bogu ducha winnych kierowników goniących swoje Fiaty Siena do roboty 😉 Mam wrażenie, że mimo wzrostu mocy i coraz droższych aut klimat współczesny jakoś nie ten, ale może to tylko iluzja? Tak czy owak na dziś polecam raczej zabawy na torze, choćby w Jastrzębiu, gdzie za parę złotych można do oporu sprawdzić nie tylko zawieszenie swojego auta ale także własne umiejętności jako kierownika. Dla chcących nieco więcej adrenaliny polecam udanie się w moje ślady i przejechanie czymś nisko zawieszonym i z kręcącym się do minimum 7200 obrotów na minutę silnikiem albańską drogą enigmatycznie oznaczoną jako SH8! 

Czytaj dalej „Kryptonim SH8”

Kler – moja optyka.

Obejrzałem go w końcu! Lepiej późno niż wcale – lenistwo ostatnio mnie nie rozpieszcza niestety. 🙂 Pierwsza refleksja po wstaniu z fotela w kinie – nie wiem co ludzi wstrząsa w tym filmie? Być może większość z nas żyje w jakiejś bańce mydlanej, z dala od prawdziwego życia? Być może racjonalizacja rzeczywistości jest tak silna, że odrzucamy pewne oczywiste fakty? Dla mnie to co pokazano to zwykły element tego co nas otacza, w dodatku obecny od zarania dziejów,  wszędzie, w każdej grupie społecznej, kaście, zawodzie, grupie wiekowej jaka istnieje na Ziemi, przy czym koncentracja takich zjawisk w myśl zasady „pod latarnią najciemniej” występuje często w miejscach, gdzie byśmy się ich nie spodziewali. Mnie akurat zjawisko pedofilii nie dotknęło, ale wyłącznie dlatego, że byłem jako dziecko nie aż tak atrakcyjny fizycznie, aby stanowić przynętę dla chętnych, natomiast do dziś pamiętam podjazdy księdza mojej rodzimej parafii do moich przystojniejszych kolegów i trzepanie kolanami pod sutanną w czasie lekcji religii w starej sali katechetycznej. Później była pierwsza wódka z księdzem w knajpie i znajomy, który robił jako kierowca u podrzędnego klechy spod miasta, a dzięki któremu mogliśmy powozić się „sześćsetą” z podwójnymi szybami już w latach 90tych. Czytaj dalej „Kler – moja optyka.”

Najdłuższa droga na skróty.

Tak się ostatnio zacząłem zastanawiać nad chodzeniem na skróty, wybierając w parku Saskim wydeptaną dróżkę prowadzącą wprost… na tory tramwajowe.  Był tam co prawda niewielki płotek, który miał zachęcić do powrotu na utartą ścieżkę, ale obserwując otoczenie, zauważyłem, że sporo ludzi przezeń skacze. 🙂 To chyba ludzka domena, że chcemy wszystko od razu, teraz, w dużej ilości, byle się zachłysnąć, byle połknąć. Tymczasem niemal każda droga na skróty w życiu jest najdłuższą, najtrudniejszą i odbierającą siły witalne. Przykładów można mnożyć tysiące. Jeśli nie masz szkoły a próbujesz innych uczyć, spotkasz się z drwiną, jeśli jesteś biedny i wygrasz w lotto to roztrwonisz pieniądze bardzo szybko albo zaczniesz się martwić, żeby ich nie stracić, jeśli nie nauczysz się dawkować sobie poczucia szczęścia od wewnątrz tylko będziesz próbował je łapać za pomocą używek to skończy się to kacem, jeśli nagle zapragniesz władzy dla władzy, sławy dla sławy to skończysz marnie, bowiem nawet gdy uda ci się wspiąć na szczyty pojawi się…strach, który odbierze całą radość zwycięstwa.
Czytaj dalej „Najdłuższa droga na skróty.”

Wesoły cmentarz.

Tegoroczne wakacje tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że wszystko co definiowane przez człowieka jest czysto umowne, a wszystko czym dysponujemy, to wyłącznie interpretacja tego co nas spotyka. W naszych stronach czarny kolor będący symbolem żałoby jest czymś naturalnym na cmentarzach, jednak w krajach arabskich na przykład, to biel symbolizuje ostatnie pożegnanie. Tak czy owak, niemal każda z religii zakłada rozpacz bliskich po utracie życia przez denata, co jest jednym z prostszych dowodów na niespójność religii. Odkryłem to już jako dziecko, ale ani ksiądz na religii, ani bliscy nie byli w stanie mi udzielić odpowiedzi na pytanie – czemu ci ludzie płaczą po stracie bliskiego, skoro on już jest w niebie? Dziś mógłbym próbować podpinać pod to egoizm żałobników, w fundamencie taki sam jak w wypadku podtrzymywania na siłę przy życiu ludzi w stanach wegetatywnych, co służy bardziej rodzinie niż samym zainteresowanym. Wracając jednak do meritum wpisu, to w czasie podróży na południe Europy odwiedziłem miejsce, które doskonale wpisuje się w mój obecny, skrajnie szyderczy i ironiczny obraz ludzkiej egzystencji, oraz wyznacza mój ulubiony, niebieski kolor jako symbol śmierci. Proszę państwa! Wesoły cmentarz!  🙂

Czytaj dalej „Wesoły cmentarz.”

Themaskator