Dżungla drogowa.

Uwaga! Poniższy post oraz ludzie w nim przedstawieni są fikcją literacką i żyją wyłącznie w wyobraźni autora.

Dziś w ramach tego,  że świat jest piękny a ludzie z natury dobrzy,  klika grzechów drogowych 😉

Sporo jeżdżę samochodem, ostatnio podliczyłem, że w kołach mam jakieś 1,2 mln kilometrów. Oczywiście kierowca ciężarówki powie, że to nie robi na nim wrażenia, ale jednak to zupełnie inny rodzaj jazdy. Ciężarówki rzadko walczą w miastach. 😉 Muszę przyznać, że prowadzę dość nonszalancko, trzymając kierę jedną ręką, często piszę w czasie jazdy i to nawet całe felietony, jem, kilkanaście lat temu paliłem odpalając jednego od drugiego. Często podróżuje z szybkością powyżej 200km/h, czasem objeżdżam ronda driftem (jak mam humor i nikt nie widzi), nawet po kilka razy, potrafię wyprzedzić poboczem sznur przyspawanych do lewego pasa kierowników. Tyle moich grzechów, walczę z nimi i myślę,  że prowadzę coraz spokojniej i lepiej w myśl zasady be water. Zero kolizji i wypadków z mojej winy, aczkolwiek byłem trzy razy walony w doopę ujeżdżając dość szybkie auto. Za każdym razem panowie płacili po „pińćset” na ulicy, bez policji, a ja nawet nie robiłem tego zderzaka. Po 200tys mniej więcej zbuntowały się czujniki parkowania, no i to tyle. Trzymam się pewnych zasad, to znaczy :
Czytaj dalej „Dżungla drogowa.”

11.Meandry.

Niebieskie światło baru na 14tym poziomie Blue Lullaby oświetlało jasną poświatą twarze trzech osób siedzących w małej, prywatnej loży w rogu sali. Jenny, Miki i Kent w końcu mogli bez przeszkód spotkać się w tym jakże popularnym w Kapali miejscu, ona jak zwykle odporna na skany kontrolera umysłów i ich dwa awatary ustawione na stanowiskach pracy, gwarantowały spokój i możliwość swobodnej rozmowy. Do stolika podjechał właśnie droid z drinkami, które ochoczo chwycili w dłonie. Kelner automat pobrał opłatę i oddalił się bezgłośnie w stronę migającego baru. Powietrze przeszywał dźwięk cichej muzyki nastrajającej do odpoczynku i relaksu. Poziomy dedykowane do tańca znajdowały się w innym miejscu i prawdę mówiąc Jenny zmęczona po całym tygodniu pracy miała nadzieję na dobrą zabawę.

Słuchaj Kent, kim Ty właściwie jesteś? – zapytała w końcu.
Czytaj dalej „11.Meandry.”

Pogranicze w ogniu.

Uwaga. Tekst zawiera elementy fabularyzowane, a co za tym idzie, nie może służyć, jako źródło historyczne.
20 sierpnia 1939 roku w niewielkiej leśniczówce koło Chojnic spotkało się dwóch kolegów z jednego podwórka. Nie widzieli się ponad dwadzieścia lat, choć prawdę mówiąc jeden z nich, widział drugiego kilka razy, ale z ukrycia. Rozstali się w straszliwych okolicznościach a podzieliła ich…kobieta. Obaj kochali się w Dorocie Kamińskiej. Była ona młodą, zdolną pianistką, pochodzącą z tego samego podwórka, co wspomniani wyżej panowie. Jeden z nich nazywał się Jan Żychoń a drugi Oskar Reile – obaj mieli po 16 lat w czasie, gdy w Wielkopolsce wybuchło powstanie w 1918 roku, obaj też walczyli ramię w ramię ze wspólnym wrogiem. Do czasu…Oskar pochodził z polsko-niemieckiej rodziny, jego ojciec zginał na froncie na skutek zdezerterowania całego oddziału Polaków. Wiadomość ta przyniesiona przez frontowego druha ojca, wstrząsnęła nim dogłębnie, dodatkowo Dorota wyraźnie preferowała rzutkiego, odważnego i mega inteligentnego Janka. Oskar potajemnie skontaktował się z niemieckim wywiadem i rozpoczął grę na dwa fronty. Zdemaskowany w czasie ucieczki, kiedy Janek starał się osłonić Dorotę strzelił jej w plecy i zbiegł. Podobno celował do niego…

Czytaj dalej „Pogranicze w ogniu.”

10. Wojowniczka.

Jenny poczuła kolejny raz to dziwne wrażenie, jakby spadania w otchłań nie mającą końca. Gdyby ktoś obserwował ją wówczas leżącą w łóżku, zapewne zauważyłby jak gwałtownie ugina się jej gładkie ciało na wysokości mostka, a delikatne ręce próbują chwycić nieistniejące poręcze. W pomieszczeniu panował półmrok, mrugały jedynie zamglonym światełkiem diody droidów, obsługujących ich właścicielkę od strony hotelowej. Od czasu, gdy Jenny zajmowała się analizą danych dla Rady Starszych, przysługiwała jej pomoc w codziennych, często nużących obowiązkach. Pochłonięta głębokim snem będącym w fazie REM, nie była w stanie zauważyć, że na stoliku nocnym siedzi zwierzę, którego oczy świeciły w ciemności. Zdawało się być tak pochłonięte obserwacją tego jak reagowało jej ciało na to, czego doświadczała dusza w innym wymiarze, że wyglądało zupełnie niczym element dekoracji apartamentu. Nikt wówczas nie wiedział, że Rada Starszych używała tych futrzaków jako oczu systemu. Gdy tylko ktoś stawał się niebezpieczny, lub podejrzany, temu nagle w pobliżu instalował się zupełnie niespodziewanie całkowicie podporządkowany, ale jednocześnie chodzący własnymi ścieżkami Felis.

Czytaj dalej „10. Wojowniczka.”

Themaskator