Kompensacja.

Opiszemy sobie dziś w humorystyczny?? sposób mechanizmy kompensacyjne, czyli takie trole, które podświadomie kierują naszym życiem, czasem ułatwiając przetrwanie, ale częściej ładując nas w problemy. Silna psychika nie potrzebuje iluzji, aby przetrwać, psychika nieświadoma bądź słaba, non stop obraca się wokół tychże, łącznie z moim ulubionym efektem hiperkompensacyjnym, który tak doskonale zgłębił Zdzisław Beksiński, próbujący dojść, skąd w nim potrzeba ekspresji w postaci malowania „obrzydliwych” obrazków 😀

Do dzieła zatem:

Czytaj dalej „Kompensacja.”

7. Kandyzowane truskawki.

Jenny stopniowo odzyskiwała ostrość widzenia, znajdowała się dokładnie pod sufitem łącznika, w którym już jakiś czas temu znaleźli się Kent z Mikim. Wówczas brak czasu nie pozwolił im zgłębić tajemnicy fraktala, który odbił się tak mocno w Absolucie, że aż utworzył tunel czasoprzestrzenny. Wszystko to, co działo się kiedyś, dawno temu odtwarzało się w nieskończoność, pod jednym wszakże warunkiem – interakcji z obserwatorem. Prawdę powiedziawszy Miki odkrył tę zależność analizując fraktale z kopalni na bazie modeli teoretycznych jakie zbudował w swoim terminalu. Zadziwiające było to, że w chwili, gdy ktokolwiek zaczynał obserwować fraktal, tenże zaczynał niejako odtwarzać zapisaną w nim historię do tego stopnia dokładnie, że czuć było emocje, życie, radości, troski, powiew wiatru, słońca – rzeczywistość tak doskonała, że ci biedni nieświadomi “aktorzy” zawieszeni niejako w czasoprzestrzeni nie zdawali sobie sprawy z tego, że już dawno nie istnieją, a to co tworzą sami i co ich otacza jest doskonałą kopią binarną.
Czytaj dalej „7. Kandyzowane truskawki.”

6. Splątanie.

Drzwi do apartamentu Kenta otworzyły się z lekkim opóźnieniem. W ich świetle ukazała się twarz Mikiego, który wychylił tylko głowę i krzyknął – akuku!
 
Przestań się wygłupiać, dawaj szybciej bo musimy trzecie stanowisko przygotować, hełm, gogle, osprzęt – odparł Kent.
 
Dobra, dobra…odrobina żartów jeszcze nikomu nie zaszkodziła – bronił się Miki.
 
Podszedł do Kenta i przywitał się z nim charakterystycznym i nieznanym na Nimbu uściskiem dłoni. Kent podpatrzył ten sposób w czasie teleportacji i wydał mu on się bardzo naturalny i spójny, tak że pokazał go Mikiemu. Ten od razu podłapał czując w nim coś szczególnego. Od tej pory będąc tylko w swoim towarzystwie witali się wyłącznie w ten sposób.
 
Sądzisz, że w ogóle przyjdzie? – spytał Miki.
 
Myślę, że tak. Z tego co mówiłeś jest mocno zainteresowana tematem. Boję się, żeby jej się za bardzo nie spodobało… – Kent odruchowo zaśmiał się do siebie.

Czytaj dalej „6. Splątanie.”

Letnia niespodzianka.

Takie odkrycie w czasie łupania drewna. Szczerze mówiąc, to nie wiem jak przeżył. Szczapy rzucałem jedna na drugą, gdy układałem w pryzmę wyłonił się piękny motyl. Nogi przymarznięte do drewna, skrzydła z wolna ruszają się, jakby jeszcze raz chciał zerwać się do lotu. Zabrałem go delikatnie do piwnicy, dam mu jeszcze dzień lub dwa, może ma jeszcze coś do załatwienia?

 

Zaginiona eskadra.

Zaginiona eskadra…

5 grudnia 1945 roku o godzinie 14:10 z bazy marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych w Fort Lauderdale na Florydzie wystartowało 5 bombowców torpedowych typu Avenger. Był to rutynowy lot treningowy na ćwiczebne bombardowanie wraku statku, zatopionego w pobliżu cypla i używanego jako cel dla szkolących się pilotów US Navy.

Eskadrą dowodził porucznik Charles Taylor a na pokładach Avengerów było łącznie 14 osób. Mimo młodego wieku był dość doświadczonym pilotem, mając łączny nalot około 2500 godzin, w tym około 600 na tym konkretnym typie samolotu. Zadanie wyglądało bardzo rutynowo a piloci zapewne już myśleli o wieczornym drinku w kasynie, w towarzystwie pięknych kobiet.

Zaraz po starcie przyjęli kurs 091 stopni i po przeleceniu 56 mil wykonali zadanie dokonując ćwiczebnego bombardowania zatopionego wraku osadzonego na mieliźnie między dwiema wysepkami o nazwach Hen i Chickens. Dalszy plan lotu przewidywał utrzymanie kursu 091 stopni oraz osiągnięcie Berry Island, po czym przewidziany został zwrot na kurs 346 stopni i osiągnięcie Walker’s Cey będącego zwieńczeniem północnej części archipelagu Bahamów i znajdującego się w odległości około 70 mil. Tam miał się odbyć kolejny zwrot i przyjęcie kursu 241 stopni i po przeleceniu 120 mil mieli lądować w bazie w Fort Lauderdale. Pierwsza część zadania, polegająca na zbombardowaniu wraku została wykonana około 15tej, co potwierdziła kontrola lotów na Florydzie, słuchając wymiany zdań między pilotami poszczególnych maszyn:

FT-117: Mam jeszcze jedną bombę pod kadłubem.
FT leader: Przyjąłem, zrób kolejne podejście i zrzuć ją, mamy dużo czasu.
FT-117: Przyjąłem, wykonuję.

John Cosmon właśnie łowił ryby, na swojej niewielkiej łodzi, kiedy nad głowami przeleciało mu pięć wojskowych samolotów machają przyjaźnie skrzydłami, po czym maszyny zniknęły za horyzontem na wschodzie.
Czytaj dalej „Zaginiona eskadra.”

Themaskator