Z kamerą wśród zwierząt.

Ktoś zapyta co było prawdziwym mechanizmem prowadzącym do wywołania awantury w filmie poniżej? Nie? To ja odpowiem sam sobie. Czemu? Bo jak piszę, to porządkuję swoją wiedzę i mimo, że czuje wzburzenie, to nie poddam się póki nie rozłożę na czynniki pierwsze tego syfu. Później trzasnę drzwiami i zamieszkam na połoninie 🙂

Zacznijmy od końca…

Kobiety uwielbiają wzbudzać pożądanie u jak największej liczby mężczyzn. Wiąże się to z prymitywnym mechanizmem strategii reprodukcyjnej naszych przodków, polegającym na tym, że kobieta będąca z natury słabsza fizycznie i niezdolna do podjęcia skutecznej walki o siebie i potomstwo musiała utrzymywać w orbicie zainteresowania różnych samców, po to aby w razie śmierci Alfa na polowaniu móc natychmiast zastąpić go Betą, który co prawda odznaczał się mniejszym współczynnikiem agresji ale nadal mógł zapewnić przetrwanie genów. Dziś już nikt nie morduje potomstwa poprzednika wchodząc w posiadanie samicy, po to aby przekazać własne geny, świat poszedł do przodu a my…pozostaliśmy w sferze starych popędów, które rządzą nami do dziś. Te najbardziej pożądane z naturalnego punktu widzenia potrafią utrzymywać łańcuszek nieświadomych facetów przekraczający setkę. Dywersyfikacja daje przewagę, bo pani nie jest w stanie związać się emocjonalnie z jednym mężczyzną. Oni myślą prawie zawsze w kategorii „tej jedynej”. Oczywiście jest grupa mężczyzn, którzy z zimną krwią zachowują się identycznie ale są to najczęściej psychopaci. Patologia! To tak nie działa! Bzdury! Jasne…

Dwa przykłady na szybko:

Andrzej Zaucha, Yves Goulais i Zuzanna Leśniak – konflikt sprowokowany przed kobietę doprowadza do śmierci dwóch osób. Czemu przez kobietę? Bo mając męża wdała się w romans z innym. Nie potępiam rozwiązłości – jest to sposób na życie i konsekwencje tegoż jak każdy inny wybór. Nie mniej jednak, jeśli zawiera się umowę, to dotrzymuje się słowa. W tym wypadku Goulais jako trampolina finansowa i zawodowa dla młodej aktorki wypalił się a Zaucha ciągle był obiecujący w tym względzie. Żadnej dla niej nie był człowiekiem, tylko środkiem do celu. Dla każdego z nich ona była bramą do spełnienia ich marzeń. Jeśli ktoś nie widzi jeszcze różnicy, to trudno – pisać na priv w razie co.

Mota Engil przystojny, ustawiony prezes Pedro Jose F, pracujący u niego inżynier Mirosław F. i jego żona, która realizując prehistoryczną misję dziejową swoich przodkiń sprowokowała konflikt między dwoma samcami doprowadzając do śmierci jednego z nich. Znów temat zobowiązań – nikt, nikomu nie może zabronić prawa do dysponowania własnym ciałem. Można je nawet sprzedawać i ja nie zamierzam tego oceniać. Zawsze jednak będę oceniał konsekwencje życiowych wyborów, jeśli są one źródłem czyjejś tragedii czy kłopotu. Gdyby nie prymitywne mechanizmy, ziemia byłaby krainą mlekiem i miodem płynącą. Kto wie, czy mityczny raj nie był właśnie takim miejsce, gdzie nie było miejsca na gierki, zawiść, chore emocje. Ktoś to jabłko zerwał…Trudno też się dziwić kobietom, że działają w ten sposób, skoro my sami również nie potrafimy się kontrolować i przełożyć nacisk z chemicznego pożądania na stabilną relację. Mimo wszystko próbujemy to kontrolować – stowarzyszamy się, analizujemy, odrzucamy syf dając mu opór.

Nie uznaje argumentów typu, u moich znajomych jest inaczej, to patologia itp. Dwa powyższe przykłady to nie margines a poza tym doświadczenie nauczyło mnie, że im więcej lukru na babce piaskowej tym bardziej jest ona pusta w środku a wszystko czym żyje, co robi, jak działa służy jednemu – podtrzymaniu mitu szczęścia. Weźmy facetów mieszkających w wynajętych mieszkaniach, nie mających oszczędności, spłacających raty za sportowe SUVy, brylujących w najlepszych klubach w ubraniach od Armaniego, czy kobiety mieszkające po trzy a odkładające na torebki po 3k $ tylko po to, aby opakowanie na zewnątrz lśniło. Pół biedy jeśli da się takich ludzi łatwo zidentyfikować i odkryć, gorzej jak uda im się nas podejść, dzięki urokowi jaki przez swą grę roztaczają wokół. Wówczas mamy poważny problem, bo ich aura jest silniejsza od naszej. Nasza droga jest kamienista i trudna ale wiedzie na szczyt. Ich droga jest pełna krótkich radości, sztucznego blichtru. I my i oni obudzimy się da natura na emeryturze…nie pomoże ani torebka ani chirurgia kosmetyczna. Bez zasobów będą skazani na wegetację.

Przejdźmy jednak do analizy. Czemu pani uderza kilka razy siedzącego spokojnie faceta? Otóż widzi, że w jej otoczeniu jest jeszcze jeden, prawdopodobnie chłopak (zielona koszulka), który jest typowym Beta. Spolegliwy, miły, sympatyczny. Coś złego? Absolutnie nie, gdyby nie fakt, że jest on tylko narzędziem w rękach pani. Ten drugi zresztą też. Co ich łączy? To, że obaj biorą udział w przedstawieniu, z którego nie zdają sobie sprawy a którego celem jest wzbudzenie konfliktu między nimi, z których lepszy, silniejszy, sprawniejszy wygra i wejdzie w posiadanie waginy. Śmieszne? Śmiejcie się dalej ale to jest prawdziwa natura ziemi…tej ziemi. Sam błagam siebie i wszystko wokół, było inaczej i szukam rozpaczliwie ludzi, którzy wyłamują się z tych schematów ale niestety jest dokładnie tak jak piszę. Nawet Ci co mówią, że jest inaczej działają w ten sposób. Wersja light?
Proszę bardzo!

Drogi przyjacielu! Czemu ona non stop opowiada Ci o zaradności jej kolegi. Wiesz Misiu, on jest taki wesoły, zabawny, poza tym bardzo inteligentny i ma dobrą pracę. Poznajesz gościa i okazuje się klasyka. Przechodzony aktor z korpo brylujący w modnym klubie z rozpiętą koszulą i drogiej marynarce. Czyste przedstawienie! Ty kolego właśnie stałeś się elementem łagodnej wersji tego co widać na filmie. Sprowokowania konfliktu mającego doprowadzić do walki o waginę. Wiem, że duża część z nas jest na tyle tępa, że nie widzi tych gierek i idzie jak stado bydła na rzeź. Ja jestem ciut dalej ale też w czarnej dupie bo zawsze jak trafiałem na takie klimaty to kończyło się to radosnym przytakiwaniem, odbiciem piłeczki z opowieścią o mojej zajebistej koleżance, fochem pani (pozornie wszystko gra, a że wieje chłodem, to efekt zimy) oraz stulitrowym workiem butelek po piwie u mnie. Na zewnątrz PEWEX – piwko, klub, zabawa 🙂 The show must go on i kolejny jeleń orbituje nie zdając sobie sprawy z tego, że jest tylko kawałkiem lalki zawieszonej na sznurku. W głowie ma już wizję i domu i ganku i pani siedzącej na progu z jego dzieckiem. Znasz to przyjacielu? Myślę, że aż za dobrze, bo tu nie ma znaczenia wykształcenie, wiedzę specjalistyczna typu doktora z przyrody nieożywionej, pieniądze, pozycję. Nie masz jednego – umiejętności widzenia rzeczywistości taką jaka ona jest. To nic złego, powiem Ci więcej – nigdy nie idź tam, gdzie ja, bo Twoje życie stanie się piekłem. Zamiast ludzi już po krótkiej interakcji z nimi będziesz widział ciąg opadających zer i jedynek z Matrixa. Piekło Dantego przy Całej Jaskrawości, za którą oddał życie Sted jest komedią.

Scena po scenie, najpierw będzie wersja hard, później light:

1)
Uśmiech na naćpanej twarzy pani, próba uderzenia siedzącego faceta, próby zasłonięcia się przez niego.

2)
Sprawy idą w dobrym kierunku, pani po trafieniu Alfa natychmiast ucieka w stronę beta.

3)
Beta staje między kobietą a Alfa – scenariusz się wspaniale realizuje.

4)
Kobieta na wszelki wypadek ewakuuję się w stronę koleżanki. Wyczuwa niepokój czując, że Alfa nie odpuści i szuka wsparcia. To samo robią kobiety w razie innego rodzaju zagrożeń.

5)
Beta wyraźnie czuje respekt przed Alfa i łagodzi konflikt – tak naprawdę wygraną nadal jest wyłącznie pani.

6)
Konflikt zaczyna wygasać a pani nadal nie jest pewna, komu oddać waginę, wobec powyższego prowokuje znów Alfa zasłaniając się Betą.

7)
Beta wpada w panikę i karze dzwonić po policję, przewidując jako facet dalszy rozwój wypadków. Kobieta przeprasza niby ale jednocześnie z uśmiechem na ustach eskaluje konflikt próbując znów uderzyć Alfa. Jednocześnie korzysta z parawanu zapewnianego jej przez Betę.

8)
Beta jest przerażony, prosi Alfa o uspokojenie się, wszak to tylko kobieta.

9)
Beta nadal stoi w obronie kobiety zasłaniając ją przed Alfa. Liczy w zamian na dostęp do waginy (podświadomie).

10)
Kobieta daje Beta sygnały, że docenia jego starania w jej obronie, dotykając go za twarz i szyję. W tej chwili Beta już przegrał, bo ją interesuje już wyłącznie Alfa. Jeśli Alfa jest jej chłopakiem, to takie działanie ma wzmóc w nim agresję, jeśli Beta jest jej chłopakiem, chodzi o pozbycie się go poprzez wystawienie na niebezpieczeństwo.

11)
Beta obejmuje kobietę pod biustem będąc pewnym zwycięstwa. Nadal jedyną dobrze bawiącą się osobą w tym układzie jest ona. Alfa jest nabuzowany a Beta przestraszony, mimo że udaje twardziela.

12)
Alfa eksploduje. Kobieta dostaje cios w twarz. Beta jest przerażony i próbuje straszyć Alfa z marnym skutkiem. Widać po jego mowie ciała, że się boi.

13)
Beta prosi Alfa o przerwanie ataku. Jest to jedyna możliwa dla niego strategia. Atak zakończyłby się w warunkach prymitywnych jego śmiercią a w tym konkretnym przypadku ciężkim pobiciem.

14)
Kobieta odzyskuje myślenie i opuszcza stan haju hormonalnego. Bezpośrednim katalizatorem tego stanu rzeczy jest piącha Alfa. Traci animusz bo nie spodziewała się takiej reakcji – liczyła na bójkę między nimi.

Efekt?

Dwóch poróżnionych facetów, obita laska. Beta w jej oczach jest cieniasem, co nie potrafi obronić kobiety, Alfa awanturnikiem z buzującym testosteronem.

Na koniec pytanie. Kto w tym układzie ma większe szanse na dostęp do waginy rzeczonej pani? Na odpowiedzi listowne czekam do przyszłego poniedziałku po adresem:

Telewizja Polska
ul. Woronicza 17
z dopiskiem:

Z kamerą wśród zwierząt.

Dziękuję za uwagę i z poczuciem ulgi udaję się na polowanie celem gromadzenia zasobów. Niech moc będzie z Wami.

Tworylne i Krywe, czyli nareszcie w domu.

Piątkowy poranek budzi mnie wyjątkowym kacem. Wieczorne cztery piwa zamieniły się w osiem. Kilka smsów, parę telefonów, kilku znajomych mniej. Może to dobrze? Trudno – taki jestem. Lepiej, kiedy ktoś mnie akceptuje w całości niż dlatego, że jestem spolegliwy. Walczę z tym, ciężko jest ale jakoś damy radę. Równo o ósmej dzwoni telefon. Chłopaki już w szkole a ja pędzę na łeb na szyję, aby zaakceptować dość ważne dokumenty. Chodzi o to, żeby ludzie dostali wypłaty. W słuchawce miły głos koleżanki…

Cześć, co słychać? Słuchaj na Wetlińskiej w sobotę ma być fajna ekipa ludzi ze Słowacji z dość potężnym teleskopem. Mają głównie zajmować się jakąś kometą ale będą też obserwować gwiazdy i księżyc.

Ty wiesz, gdzie jest ta Wetlińska? – Aga wydawała się być mocno zafrapowana.

Czy ja wiem, gdzie jest Wetlińska? – zapytałem.

Moja droga, kiedy tam jedziemy? – dorzuciłem po chwili.
Może jutro rano? – odparła Aga.

Dobrze, będę u Ciebie koło piątej, pasi? – zapytałem

Jasne! Super! Bardzo się cieszę! – zaszczebiotał ciepły głos po drugiej stronie słuchawki.

Kac momentalnie minął, rzuciłem się do meteogramów, ale skoro mają coś obserwować w nocy, to prognozę sprawdzili chyba? Szybki rzut oka potwierdza moja przypuszczenia! Mamy absolutną lampę w dzień i czyste niebo w nocy. Załatwiam sprawy w pracy, pakuję się wieczorem, zabezpieczam chłopaków i…już nie mogę zasnąć!
Czytaj dalej „Tworylne i Krywe, czyli nareszcie w domu.”

2x+y=10, czyli jesteś marionetką.

Myślę o tym jakie jest rozwiązanie tego konkretnego równania:

2x+y=10

Ktoś? Dla uproszczenia przyjmijmy, że rozważamy temat na zbiorze liczb naturalnych. Chociaż, jak ktoś chce, może się bawić na rzeczywistych, dla wyniku to i tak bez znaczenia.

Myślę, że świat nie jest o tyle symulacją, co zapisem czegoś, co już istniało i z jakiegoś powodu przestało egzystować jako możliwe do obserwacji w sensie ludzkim zjawisko. My jedynie odtwarzamy swoje role na kształt aktorów w filmie, który jest na tyle doskonały, że wydaje nam się, że przyszłość jest tajemnicą, my mamy wolną wolę i wpływ na cokolwiek i tak dalej. Jeśli zaprzęgniemy do rozważań logikę, to okaże się, że niemal każdy nasz krok jest znany, zanim nastąpi, tylko ilość danych wsadowych potrzebnych do obliczenia go zanim nastąpi, jest tak duża, że możemy szacować tylko prawdopodobieństwo. Weźmy zwykłe równanie z dwoma niewiadomymi typu 2x+y=10 i dla uproszczenia przyjmijmy, że obracamy się w zakresie liczb naturalnych. Zgodnie z tym co uczą w szkołach jego rozwiązaniem będzie zbiór wzajemnie zależnych liczb, czyli np (x=4 i y=2) albo (x=1 i y=8). W przypadku liczb naturalnych, liczba rozwiązań jest stosunkowo krótka, w przypadku całego zbioru bardzo duża, teoretycznie nieskończona. Idąc dalej możemy tylko szacować, jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia konkretnego rozwiązania a nie podać z pewnością 100% jedną parę liczb. A tymczasem rozwiązaniem TEGO KONKRETNIE równania jest para (x=3 i y=4). Dlaczego akurat ta? Bo pisząc to równanie takie rozwiązanie zapisałem na kartce, a tylko niewiedza czytających ten tekst, każe szacować rezultat. Idźmy dalej do rzutu monetą. Wg rachunku prawdopodobieństwa, szansa wypadnięcia reszki wynosi 50% a ja antycypuję, że wynik jest znany już przed rzutem i jest w 100% pewien, zanim moneta upadnie na stół. Fakt dla, którego szacujemy prawdopodobieństwo, wynika wyłącznie z tego, że nie jesteśmy jako ludzie w stanie „obliczyć” wpływu wszystkich składowych na wynik. Gdybyśmy znali siłę podrzutu, rozkład mas w monecie, prędkość wiatru, wysokość,…aż do ostatniej, skończonej wartości mającej wpływ na wynik, to wówczas niczego nie trzeba by szacować, tylko mielibyśmy do czynienia z czymś, co ludzie zazwyczaj nazywają przeznaczeniem. Podobnie jest z ludzkim życiem, gdzie geny, historia poprzedników, wychowanie i miliony innych zmiennych powodują, że żyjemy dokładnie tak, jak zostało to zaplanowane/już miało miejsce. Cofając się wstecz możemy dotrzeć w ten sposób aż do czegoś, co jest określane jako wielki wybuch, kiedy to zostały zdeterminowane wszelkie losy wszechświata, począwszy od pyłku na pustyni w Arizonie, a skończywszy na fakcie, że za chwilę podrapiesz się po głowie, czytając ten tekst. Niektórzy nazywają to coś bogiem, co ma niewiele wspólnego z facetem z brodą – to na marginesie, jakby ktoś włączył wyobraźnie. Jeszcze odnośnie eksperymentu ze słynnym kotem Schrodingera, otóż tak zwana superpozycja kota występuje tylko i wyłącznie z punktu widzenia obserwatora, który zanim nie otworzy pudełka, nie będzie w stanie stwierdzić, czy kot przeżył, czy nie. Ma to wpływ jedynie na postrzeganie rzeczywistości a nie na sam fakt tego, czy zwierze żyje czy nie, gdyż tylko i wyłącznie brak danych o zmiennych powoduje, że obserwator musi szacować czy kot przetrwał czy nie. Jedyne pytanie (prócz oczywiście kwestii dotyczących tego co jest poza) dotyczy tego, czy liczba determinantów jest skończona czy nie. Jeśli jest skończona to mamy do czynienia z przeznaczeniem na 100% i to nie przeznaczeniem w rozumieniu Pani Jadzi, tylko z totalnym, nieuchronnym biegiem zdarzeń. Takie rzeczy dzieją się w filmach, gdzie mimo że nie wiemy, czy np główny bohater zginie, to fakt ten miał już miejsce. Jeśli liczba determinantów jest nieskończona, wówczas mamy na „coś tam” wpływ, ale tylko w sensie społecznym a nie jednostkowy,. Dotarliśmy do pytania o początek i koniec, bo jeśli takowy istnieje to siłą rzeczy liczba determinantów musi być skończona.

A może nie ma ani początku ani końca, tylko zapętlony proces eksplozji i implozji? To pytanie jeszcze długo będzie otwarte.

Z punktu widzenia zajścia dowolnych zjawisk, poznanie ich przyczyn jest kwestią wtórna, gdyż one istnieją bez względu na naszą ich percepcję. Ułomność ludzkiego umysłu nie pozwala ich wszystkich przetworzyć niejako przed zajściem zdarzenia, tak aby mieć pewność, a nie szacować prawdopodobieństwo – tak czy owak nie wpływa to na rezultat, który jest znany zanim nastąpi. Nie chcę wchodzić w dalsze rozważania, bo będę musiał oprzeć się o gdybanie, ale za takim schematem funkcjonowania tego co nas otacza przemawia logika.

Chciałbym, aby ktoś rozwalił przedstawione powyżej rozważania (nie chcę używać określenia teza, bo to za duże słowo).
Rafał Skonecki

Themaskator