Nieświadoma świadomość.

„Przypuśćmy, że tu, na tej sali, znajduje się osoba, która mi przeszkadza i odwraca uwagę od mojego wykładu, śmiejąc się, rozmawiając i szurając stopami. Ja mówię, że w takich warunkach nie mogę kontynuować, a wówczas kilku silnych panów wstaje i po krótkiej walce wyrzuca zakłócającego spokój. Zostaje on więc „wyparty”, a ja mogę kontynuować wykład. Aby sytuacja się nie powtórzyła, panowie, którzy usłuchali mej prośby, przestawiają swe krzesła bliżej drzwi i tam zasiadają tworząc „zaporę”. Jeśli teraz przyjmiecie te dwie lokalizacje jako „świadomość” i „nieświadomość”, otrzymacie całkiem niezłą ilustrację procesu wypierania.”

Sigmund Freud

Jak do Ciebie dotrzeć?

„Gdy przeglądam Twoje listy wiem, że nie ma już odwrotu, nie ma sensu pisać czy dzwonić. Pozostała mi tylko jedna opcja z możliwych, wpełznąć pod Twój dach, wślizgnąć się niepostrzeżenie do toalety i zostawić w niej swoją szczoteczkę do zębów jako pretekst by pozostać tam z Tobą już na zawsze.”

Piotr Tokarz

Przyszłość tęsknotą.

„Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty. (…) Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości.”

John Green

Denerwujący typ.

„Stanęliśmy na progu. Zastukałem. Otworzył wysoki, szczupły delikacik, z gatunku tych, co to rozsiewają wokół siebie woń sztuki. Widać było na kilometr, że przyszedł na świat Tworzyć, Tworzyć wiekopomne dzieła, nie nękany przez przyziemne troski, jak ból zęba, pieskie szczęście czy brak wiary we własne siły. Miał wygląd geniusza. Ja sam wyglądam jak pomywacz w knajpie i tego rodzaju typki zawsze mnie lekko wkurwiają.”

Charles Bukowski

Dobre czasy.

„Pamiętam gonitwy i ludzi stłoczonych przy ławach, ramię przy ramieniu, dupa przy dupie, spoconych, rozkrzyczanych, rozpychających się przy barze. To były dobre czasy. Niesamowite dni, kiedy piło się i śmiało. Myślało się, że te dni (i noce) nigdy się nie skończą. Bo niby czemu? Szarpaniny na parkingu. Walki na pięści. Bravcado i chwała. Klimat. Do licha, życie było wspaniałe, życie było zabawne. Byliśmy facetami, nie dawaliśmy sobie w kaszę dmuchać. I, szczerze mówiąc, to było najlepsze. Chlanie i skręty. Mnóstwo barów, pełnych barów. Żadnej telewizorni. Gawędziło się i pakowało w kłopoty. Jeśli zawinęli cię po pijaku na wytrzeźwiałkę, odespałeś swoje i rano wychodziłeś. Straciłeś robotę, to znajdywałeś następną. Nie było sensu kręcić się wciąż w jednym miejscu. To były czasy. To było życie. Bez przerwy działy się szalone rzeczy, które poprzedzały kolejne, jeszcze bardziej szalone zdarzenia.

Charles Bukowski

Themaskator