Kobiety a relacje vol 18.

Po długim czasie nie pisania o iluzjach, w jakie wmontowują nas kobiety, zostałem wywołany do tablicy i postanowiłem mimo wszystko podjąć ten przerobiony niczym stare majtki w kroku temat. Oczywiście opiszę wszystko w taki sposób, że nikt nie zidentyfikuje nikogo. Mamy klasyczny układ, stara znajoma z dzieciństwa, będąca w relacji z facetem przemocowcem i on…uczciwy, ciepły chłopak, który po jakimś czasie rycia mu mózgu przez kanalię w spódnicy, zupełnie nie wie co się dzieje i jak się ma rzeczywistość versus iluzja, która jest mu pakowana do głowy niczym jad przez modliszkę spółkującemu samcowi. Cel jest jeden, odreagować fizycznie pociągającego ją kanalię na Tobie przyjacielu. Jeśli sądzisz,że masz na cokolwiek szansę, to jesteś ciężkim frajerem. Przepraszam za emocje, ale ja przypłacałem tego typu układy zbyt często ciężkim uszkodzeniem wątroby i gdy widzę, że młodzi, fajni, przystojni mężczyźni dają się robić jak dzieci, to zwyczajnie szlag mnie trafia! Sorry za emocje, ale naprawdę czas skończyć z tym szambem, które nas otacza w kwestii relacji. Miej na tyle odwagi przed sobą, aby spojrzeć prawdzie w oczy, bez względu na to w czym siedzisz. Czy jesteś sponsorem, orbiterem, ciotą, czy zwyczajnym gamma providerem masz szansę na jedno. Na zachowanie twarzy przed samym sobą a uwierz mi, że na ziemi, tej ziemi, to naprawdę wiele.
Czytaj dalej „Kobiety a relacje vol 18.”

Kornik i śmierć.

„A jednak smutek i chłód już między nimi pozostał. On już wiary nie miał, ona wspominała inne, świeższe wrażenia. słów im brakło, szczere wyjaśnienie było niemożliwym.

Odszedł, nie mogąc zagłuszyć cichego a upartego głosu, który mu w duszy szeptał; nie ma, nie ma, nie ma! Był to jakby szmer drobnego robaczka co zdrowe drzewo toczy na próchno. Apatycznie, niedbale wziął się do pracy. Nic go nie bawiło, ani zajmowało – nic też nie martwiło. Czuł, że śmierć idzie, nieodwołana”

Maria Rodziewiczówna

Ludzie, to spory problem.

„Główny problem – raczej jeden z głównych, gdyż istnieje ich więcej – a więc jeden z głównych problemów przy rządzeniu ludźmi polega na trudności określenia, komu pozwolą sobą rządzić, czy, dokładniej mówiąc, kto jest w stanie tak nimi zamanipulować, by pozwolili mu sobą rządzić.

Streszczając: Ogólnie wiadomo, że ci, którzy najbardziej chcieliby rządzić ludźmi, najmniej się do tego nadają.

Streszczając streszczenie: Nikomu, kto może zostać prezydentem, nie powinno się pod żadnym pozorem pozwolić nim zostać.

Streszczając streszczenie streszczenia: Ludzie to spory problem.

Wielu prezydentom Galaktyki sprawiało taką radość i tak schlebiało sprawowanie władzy, że jedynie sporadycznie zauważali, iż zupełnie jej nie mieli. Gdzieś w cieniu, za nimi stoi… kto? Kto może rządzić, jeśli każdemu, kto chce rządzić nie powinno się na to pozwolić?”

Douglas Adams

Jabłka i poczucie zrozumienia.

Senna sobota. Poranna krzątanina zakończona fajnym obiadem i spacerem. Przed wyjściem z domu wpadłem na film dokumentalny o Kieślowskim, który wspomniałem okienko niżej. Wyszedłem z domu, ale siąpiący deszcz skłonił mnie do skrócenia spaceru. Wybrałem się na pobliski bazar, gdzie kilka lat temu mając więcej czasu regularnie kupowałem owoce u pewnego człowieka, z którym dziwnie czułem jakąś więź na poziomie poza zmysłowym 😀 Zabrzmi to śmiesznie w ustach racjonalisty, ale sam fakt,że jabłka kupowałem tylko u niego i przejadając ich tony nigdy nie skorzystałem z oferty pobliskich stoisk, mimo że sprzedawały tam kobiety, co wg wszelkich prawideł powinno przyciągać moją płeć, wydawał mi się zawsze podejrzany 😉 . Człowiek ten mimo prostego obejścia ma pewien dar uprzejmości wpisany w mowę ciała, co zapewne jako przeciwność mojej mowy ciała, przyciąga mnie na zasadzie przeciwwagi czy odwrotnych biegunów magnesu. Tak czy owak, wszedłem na targ i…minąłem jego stoisko. Przeszedłem czujnie dalej, udając oglądanie różnych owoców zgromadzonych na stoiskach. Od dziecka mam tak, że nie znoszę, kiedy ktoś mi proponuje kupno czegoś – po przeczytaniu listów Beksińskiego już wiem,że efekt ten powoduje dysonans poznawczy, spowodowany faktem, że czuję pewną formę nacisku, a nie jestem przekonany, co do decyzji, jednakże to fakt, że muszę odmówić tak naprawdę sprawia mi dyskomfort, bo wiem że w jakiś sposób zawodzę kogoś. Oczywiście z perspektywy przeciętnego człowieka problem nie istnieje, co nie znaczy, że uważam się za ponadprzeciętnego (piszę to dlatego, że od dziecka zarzuca mi się bycie bufonem, a to tylko reakcja obronna, jako skutek mikro traumy). Zrozumiałem też wreszcie niektóre z kobiet, które nie chciały być ze mną, ale nie sygnalizowały tego wprost, chcąc uniknąć własnego, złego samopoczucia, kiedy racjonalizm kazał im się zbliżać, a podświadomość krzyczała, że nasze geny się nie wymieszają. 😉
Czytaj dalej „Jabłka i poczucie zrozumienia.”

Themaskator