Winyle z Biedry :)

Od jakiegoś czasu Biedra wrzuca reedycje płyt winylowych do swojej oferty. Skuszony dość ciekawą cenowo propozycją postanowiłem już jakiś czas temu rozszerzyć swoją kolekcję czarnych krążków. W przypadku „owada” trzeba być ostrożnym bowiem trafiają się wydania naprawdę dobrej jakości tłoczone z oryginalnych, studyjnych surówek jak choćby Disintegration The Cure, jak również zupełnie pozbawione dynamiki i analogowego życia krążki typu Appetite for Destruction by Gun’s n’ Roses – profanacja! Nie miałem bardzo czasu ostatnio na wycieczki po sklepach a zależało mi szczególnie na dwóch płytach, Savage – The Hits oraz Lana Del Ray – Born to Die. Podjechałem sobie do Miasteczka w podróży na południe posiedzieć trochę w cieniu starych drzew i księżyca zawieszonego tuż nad nimi i zauważyłem, że w miejscu gdzie kiedyś niedaleko był przejazd kolejowy z Siekierezady Stachury otworzyli Stonkę. 🙂 Wbiłem bez przekonania a tu bach! W mieście będącym kolebką polskiej płyty winylowej mieszkańcy nie wykupili prawie wcale nakładu zostawiając chyba właśnie dla mnie wspomniane wyżej wydania. Do kompletu dokupiłem również kompilację nagrań Ennio Morricone zatytułowaną 60 Years of Music.

Czytaj dalej „Winyle z Biedry :)”

Sezon narciarski otwarty!

Miałem już nie pisać, ale ciągle są rzeczy, które mnie jarają 😀

Zrobiłem szybki przegląd sytuacji śniegowej w kartoflanej, bo grudzień zapowiada mi się mocno deskowy i tak od kilku dni można pośmigać np. w Tyliczu. Byłem kilka razy, bardzo dobry ośrodek tak dla początkujących jak i zaawansowanych.

Oczywiście nie jest to Madonna, Ischgl czy Campitello di Fassa ale jak na covidowe warunki to w Tyliczu można się naprawdę fajnie pobawić.

Tylicz Master Ski

Od dziś też ruszają Słotwiny w Krynicy, dobry, łatwy stok na rozruch sezonu. Ośrodek trochę na uboczu od głównego deptaku, gdzie zwykł dawać koncerty Jan Kiepura ale z dojazdem nie ma problemu. Póki nie ruszy Jaworzyna to prócz Tylicza jest to chyba jedyny godny polecenia ośrodek w okolicy.

Krynica Słotwiny

Czekam jeszcze na rozruch Kasiny Wielkiej (bo mam blisko i lubię tę górkę)

Kasina Wielka

oraz Spytkowic, gdzie prócz spędzenia fajnego czasu na deskach można się zrelaksować w pobliskim SPA, popływać w basenie czy posiedzieć w saunie. Po całym dniu na nartach wrażenia bezcenne.

Spytkowice Kompleks Beskid

Do zobaczenia (może) na stoku 😉

Rafał

Inne planety.

No cóż? Upłynęło sporo czasu od ostatniego wpisu więc z szacunku dla tych kilku oświeconych czytelników, którzy co jakiś czas zaglądają w moje skromne progi jestem zmuszony coś spłodzić. 🙂 Niech ilustracją do dzisiejszych rozważań będzie obrazek, który widać poniżej. Life it’s a tricky thing jak to ktoś powiedział (Radek K. by pamiętał kto, ja mam już demencję i inny poziom wrażliwości) i miał rację. Aby spojrzeć na całość procesów jakie nas otaczają i zacząć je analizować takimi jakie są w oderwaniu od narzutów własnego ego trzeba dojść do momentu, gdy zauważymy, że nas nie definiuje to ile mamy, jakie mamy wykształcenie, czy jesteśmy pożądani czy nie, ale fakt, że mamy w ogóle możliwość egzystencji w otaczającym nas cyrku. Aby to osiągnąć trzeba sporo stracić, dużo zyskać, sporo wycierpieć ale też odczuć wiatr w żaglach, czyli im dłużej żyjesz i więcej myślisz tym więcej wiesz i więcej szczęśliwy jesteś bez względu na to co się zdarza. Tak myślę, że nie będzie to tekst mojego życia bowiem powiem wam szczerze, że obserwacja otoczenia pcha mnie coraz mocniej w objęcia samotności i izolacji oraz groteski na poziomie Monthy Pythona. Cóż, ludzie nadal uważają, że sukces równa się to ile masz na koncie. Biedacy. 😛

Czytaj dalej „Inne planety.”

Napędzanie przez porównanie.

Każdy człowiek potrzebuje napędu do działania. Większość z nas przynajmniej do pewnego momentu funkcjonuje na bazie etapów, czyli zakładamy sobie scenariusze, które później z lepszym lub gorszym skutkiem próbujemy realizować. Najbardziej prymitywną formą motywacji ale też najpowszechniejszą jest napędzanie przez porównanie. Ogarnij się, zmień pracę, zrób biznes, będzie ci się powodzić lepiej – kto nie słyszał takich rad będąc w czarnej doopie? Przyznam szczerze, że na mnie ten schemat działał do mniej więcej trzydziestki, wtedy to zatracając się w wyścigu szczurów zacząłem powoli dochodzić do wniosku, że ta droga prowadzi do nikąd bowiem po pierwsze zawsze znajdzie się ktoś stanowiący wyzwanie czy to materialnie, czy pod względem ilości i jakości mięśni a także kalibru posiadanej w danej chwili kobiety ale także stopa zwrotu z takiej inwestycji (czas, stres, zasoby) jest zazwyczaj wysoko niesatysfakcjonująca, no bo skoro już tyrasz na tej siłowni po parę godzin, masz osiągnięcia w stanie konta, gadanę i szacunek to chciałbyś się obracać w towarzystwie kobiecej, fizycznej dziesiątki a tymczasem ona nie jest zainteresowana właścicielem czeskiej trzystu konnej limuzyny tylko torebkami za dwa klocki, które leżą na ulicy w krajach Zatoki Perskiej a także właścicielem firmy produkującej drony służące do zabijania ludzi – oczywiście wytłumaczy sobie, że typ ma stresującą pracę więc musi się relaksować chodząc na dziwki, podczas gdy ty miałeś ciosane kołki na głowie wychodząc z kolegami na drinka . 🙂

Czytaj dalej „Napędzanie przez porównanie.”

Themaskator