Poczucie winy.

Poczucie winy, czym jest poczucie winy? Drodzy państwo – mechanizm ten zabudowany naturalnie w człowieku, ma w założeniu powodować, że ludzie przestrzegają prawa naturalnego, oraz nie wykazują skłonności do podejmowania działań, mających w konsekwencji uderzyć we własny gatunek (przede wszystkim), a także z automatu chronić przed niszczeniem otaczającego nas świata. Z poczuciem winy jest taki problem, że jego doskonałą moc manipulacyjną odkryli już starożytni, wymyślając bogów, za obrażanie których ciemniak miał się odkupić, składając w ofierze daninę złożoną z tego co sam wypracował, czy wyprodukował. Mechanizm ten jest również masowo używany współcześnie do ograniczania ludzi, oraz przekierowywania ich ciężko zarobionych zasobów, do jedynie słusznego źródła.

Jako ludzie urodzeni w Europie mamy i tak sporo farta, bo indoktrynacja jaką się na nas przeprowadza od dziecka, prowadzi jedynie do poczucia winy, oraz dzielenia się zasobami z instytucją mającą swą siedzibę w wiecznym mieście, gdybyśmy przyszli na świat w Egipcie, albo co gorsza w Korei Południowej, moglibyśmy skończyć w eksplozji plecaka na lotnisku w Brukseli (podobno wszystko dąży do entropi?), albo jako zatwardziały wyznawca Kim Dzong Una, jedynego słońca ziemi, tej ziemi.
Czytaj dalej „Poczucie winy.”

Czar par!

Idąc dziś na spacer obserwowałem pary, które mijały mnie z przeciwnego kierunku i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że byłbym w stanie zaszufladkować i ocenić prawdziwe, a nie dymane powody ich funkcjonowania, w przypadku prawie każdej z nich. Już pierwsze obserwacje zachowań, miny, mowa ciała, umożliwiają podłączenie układu do odpowiedniego schematu, a prawda, oczywista prawda staje się pewna i jasna, niczym to, że każdy z nas umrze. Przy okazji, czy znacie może antidotum, gdy ktoś zabrnął za daleko i widzi rzeczy wyłącznie takimi jakie są, a nie takimi jakimi je przedstawia nasza jaźń? Chyba znów rozumiem Tomka, choć może antycypuję, bo on nigdy o tym nie wspomniał, co nie znaczy, że nie rozważał? Może znów perły przed wieprze? Kto wie?

Temat dzisiejszych rozważań, to obalenie mitu większości „udanych” relacji, które widzimy obok, stawianych zresztą jako wzór. Oczywiście zarówno ja, jak i Ty ze strachu chcemy wierzyć, że bajki o facecie z brodą i jego synu chodzącym po wodzie, są prawdziwą stroną ziemi, tej ziemi, jednak ja, jako stara qtwa, jestem zmuszony po połknięciu cholernej czerwonej tabletki, zmusić Cię do myślenia, bez względu na ból, jaki mogę tym co piszę wywołać. Przejdźmy zatem do rzeczy, mimo iż już wydaje Ci się, że koleś bredzi, albo jest pustym, emocjonalnym kaleką i niedojrzałym gnojkiem.

Czytaj dalej „Czar par!”

Gdzie śnieg płonie.

Budzik niczym bard, o 4:30 ostrym dźwiękiem wyrywa mnie ze snu, zmieniałem ostatnio system w telefonie na Cyanogenmod i zapomniałem ustawić dźwięk alarmu, więc zrywam się na równe nogi, bo zamiast powolnego zwiększania głośności ćwierkających ptaków, z głośnika aparatu wyrywa rytmiczne bum, bum, bum, bum! Zawał gotowy, jednak resztą sił udaje mi się zdławić tego szkodnika. Następne przebudzenie jest bardziej gwałtowne, zerkam na zegarek i jest 5:30. O kurde, zaspałem!

Czytaj dalej „Gdzie śnieg płonie.”

Tęsknota za Krywem.

Wpadam w objęcia Morfeusza przed pierwszą w nocy. Do snu kołyszą mnie łagodne dźwięki Trójki, a Buty Ikara powoli odpływają w otchłań nocy. Nade mną drewniane deski, które oświetlone czerwonawym światłem latarki zdają się mówić do mnie napisami. Byłem tu Rysiek, Jolka kocham Cię, Zenek Rezerwa 1990 – widać, że ludzie kochają to miejsce, o czym świadczą też liczne gumy do żucia uszczelniające prycze. Ciekawe czy ktoś się kiedyś kochał na miejscu, gdzie dziś ja przewalam się z boku na bok? W nocy śni mi się, ze morduję mojego szefa, w pewnym momencie zaczynam gonić kolegę ze szkoły i już mam mu urżnąć kopa, kiedy…walę z całej siły paluchem w ścianę a następnie walę się bańką w sufit! Shit happens. 😉
Czytaj dalej „Tęsknota za Krywem.”

Noc pod milionem gwiazd.

Siedzę u Lutka. Na zewnątrz – 7 i trochę wieje, w środku +4 i nie wieje. 😉 Jestem sam. Pierwszy raz jestem zupełnie sam na Wetlińskiej, siedzę w śpiworze arktycznym, słucham cichutko Trójki, czytam Stachurę i mam w doopie cały świat, no może prawie cały 😉 Takie miejsca udowadniają mi, jak bardzo cywilizacja niszczy moje życie. Brak okienka, brak hałasu, brak zgiełku i gonitwy za niczym. A może to tylko iluzja? W każdym razie przypomina mi się dzieciństwo, gdy siedzieliśmy wraz z dziadkiem, w małym, ciemnym pokoju, ja na parapecie, a on na łóżku. Milczeliśmy obaj, wpatrując się w magiczne, ciepłe oko starego radia lampowego stojącego na szafie. Piękny czas, a przywołanie go znów jako żywo, w miejscu gdzie jestem, przychodzi z łatwością. Buty Ikara całkiem ciekawe, ale już trafiam na pewne rzeczy, które dla mnie są oczywiste a dla innych nie. Pewni ludzi zarzucają Stedowi, że w jego twórczości nie ma grama potępienia dla ustroju komunistycznego, pada nawet sugestia, że być może był on zakamuflowanym tajnym współpracownikiem :D, bo gdyby było inaczej, to walczyłby w swych dziełach z komuną. Otóż drodzy państwo, Sted miał dokładnie w doopie w jakim systemie żyje, bo to i tak nie miało, ani nie ma żadnego znaczenia, jeśli chodzi o sprawy kluczowe. Ludzie są tak skonstruowani, że zawsze jest jakiś cielec, któremu się bije pokłony, a czy jest nim kacyk z PZPR czy prezes spółki giełdowej, to naprawdę bez znaczenia. Wtedy była idea, dziś pieniądze a miłości, za którą tęsknił on czy młodszy Bexa jak nie było tak nie ma. Nie występuje niestety na ziemi, tej ziemi, więc tak czy owak, z ich punktu widzenia kwestia cielca jest trzeciorzędna. 🙂 Ile to się człowiek nowego dowie po latach, byleby sensacja była. To że Bolek współpracował, to wie nawet dziecko, ale Sted? Uśmiałem się do łez. Wrzucam parę fotek, bo jak zwykle w Biesach fart mi dopisał i jak wychodziłem z lizery lasu, ołowiane niebo rozstąpiło się i nastąpił czwarty akt dzisiejszego dnia. Piękne to podsumowanie, takich wschodów i zachodów słońca, jak na Wetlińskiej nie ma nigdzie.

https://goo.gl/photos/P17bvRy8ZJF2pfhWA

Themaskator