Mechanizm wyparcia.

„Mechanizm wyparcia w psychologii głębi, poczynając od klasycznego modelu Freuda:

są to hipotetyczne procesy lub czynności psychiczne, funkcjonujące w celu ochrony jednostki przed myślami, impulsami i wspomnieniami, które mogłyby wywołać lęk, obawę lub poczucie winy, gdyby stały się świadome.

Uważa się, że wyparcie działa na poziomie nieświadomości; tzn. mechanizm ten nie tylko utrzymuje daną treść umysłową przed dotarciem do świadomości, ale samo jego funkcjonowanie leży poza zasięgiem świadomości. W klasycznej teorii psychoanalitycznej uważa się, że jest ono funkcją Ego i obejmuje kilka procesów:

a) wyparcie podstawowe, w którym prymitywne, zakazane impulsy są zablokowane i niedopuszczane do świadomości;

b) wyparcie pierwotne, w którym treść umysłowa wywołująca lęk jest siłą usuwana ze świadomości i niedopuszczana do ponownego ujawnienia się;

c) wyparcie wtórne, w którym elementy mogące służyć przypominaniu osobie o tym, co zostało poprzednio wyparte, same zostają wyparte.

Ważny wniosek płynący z tej analizy jest taki, że to, co jest wypierane, NIE PRZESTAJE BYĆ AKTYWNE, lecz egzystuje nadal na nieświadomym poziomie, dając znać o sobie przez różne PROJEKCJE w zamaskowanej, symbolicznej formie w snach, czynnościach pomyłkowych i psychonerwicach.”

Arthur Reber

Czemu mity niszczą nasze życia?

Piękno logiki dwuwartościowej, polega na tym, że gimnazjalista znający zarys podstaw logicznego myślenia, może rozłożyć na łopatki prefekta watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, za którym stoi setki lat teologii i geniusz ojców kościoła.

Za każdym, ale to każdym wierzeniem, opartym na bezpodstawnych przesłankach czai się niebezpieczeństwo. Dlaczego? Bo upośledza ono w różnym stopniu naszą zdolność do podejmowania najkorzystniejszych z naszego punktu widzenia decyzji życiowych. Wyobraźmy sobie, że nagle doznajemy olśnienia i bez żadnych logicznych przesłanek zaczynamy wierzyć w otrzymanie spadku po zmarłej ciotce z Kanady o wartości 13 milionów dolarów w ciągu pół roku. Przyjmijmy również, że wiara w ten nagły napływ gotówki jest równie silna jak flagelantów w boga w czasie ich krwawej procesji, czy też pana w turbanie, który wierząc w stado dziewic po śmierci zmienia swój stan skupienia ze stałego w płynny, zabierając przy okazji za sobą kilku przypadkowych nieszczęśników.
Czytaj dalej „Czemu mity niszczą nasze życia?”

Poczucie winy.

Poczucie winy, czym jest poczucie winy? Drodzy państwo – mechanizm ten zabudowany naturalnie w człowieku, ma w założeniu powodować, że ludzie przestrzegają prawa naturalnego, oraz nie wykazują skłonności do podejmowania działań, mających w konsekwencji uderzyć we własny gatunek (przede wszystkim), a także z automatu chronić przed niszczeniem otaczającego nas świata. Z poczuciem winy jest taki problem, że jego doskonałą moc manipulacyjną odkryli już starożytni, wymyślając bogów, za obrażanie których ciemniak miał się odkupić, składając w ofierze daninę złożoną z tego co sam wypracował, czy wyprodukował. Mechanizm ten jest również masowo używany współcześnie do ograniczania ludzi, oraz przekierowywania ich ciężko zarobionych zasobów, do jedynie słusznego źródła.

Jako ludzie urodzeni w Europie mamy i tak sporo farta, bo indoktrynacja jaką się na nas przeprowadza od dziecka, prowadzi jedynie do poczucia winy, oraz dzielenia się zasobami z instytucją mającą swą siedzibę w wiecznym mieście, gdybyśmy przyszli na świat w Egipcie, albo co gorsza w Korei Południowej, moglibyśmy skończyć w eksplozji plecaka na lotnisku w Brukseli (podobno wszystko dąży do entropi?), albo jako zatwardziały wyznawca Kim Dzong Una, jedynego słońca ziemi, tej ziemi.
Czytaj dalej „Poczucie winy.”

Czar par!

Idąc dziś na spacer obserwowałem pary, które mijały mnie z przeciwnego kierunku i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że byłbym w stanie zaszufladkować i ocenić prawdziwe, a nie dymane powody ich funkcjonowania, w przypadku prawie każdej z nich. Już pierwsze obserwacje zachowań, miny, mowa ciała, umożliwiają podłączenie układu do odpowiedniego schematu, a prawda, oczywista prawda staje się pewna i jasna, niczym to, że każdy z nas umrze. Przy okazji, czy znacie może antidotum, gdy ktoś zabrnął za daleko i widzi rzeczy wyłącznie takimi jakie są, a nie takimi jakimi je przedstawia nasza jaźń? Chyba znów rozumiem Tomka, choć może antycypuję, bo on nigdy o tym nie wspomniał, co nie znaczy, że nie rozważał? Może znów perły przed wieprze? Kto wie?

Temat dzisiejszych rozważań, to obalenie mitu większości „udanych” relacji, które widzimy obok, stawianych zresztą jako wzór. Oczywiście zarówno ja, jak i Ty ze strachu chcemy wierzyć, że bajki o facecie z brodą i jego synu chodzącym po wodzie, są prawdziwą stroną ziemi, tej ziemi, jednak ja, jako stara qtwa, jestem zmuszony po połknięciu cholernej czerwonej tabletki, zmusić Cię do myślenia, bez względu na ból, jaki mogę tym co piszę wywołać. Przejdźmy zatem do rzeczy, mimo iż już wydaje Ci się, że koleś bredzi, albo jest pustym, emocjonalnym kaleką i niedojrzałym gnojkiem.

Czytaj dalej „Czar par!”

Jabłka i poczucie zrozumienia.

Senna sobota. Poranna krzątanina zakończona fajnym obiadem i spacerem. Przed wyjściem z domu wpadłem na film dokumentalny o Kieślowskim, który wspomniałem okienko niżej. Wyszedłem z domu, ale siąpiący deszcz skłonił mnie do skrócenia spaceru. Wybrałem się na pobliski bazar, gdzie kilka lat temu mając więcej czasu regularnie kupowałem owoce u pewnego człowieka, z którym dziwnie czułem jakąś więź na poziomie poza zmysłowym 😀 Zabrzmi to śmiesznie w ustach racjonalisty, ale sam fakt,że jabłka kupowałem tylko u niego i przejadając ich tony nigdy nie skorzystałem z oferty pobliskich stoisk, mimo że sprzedawały tam kobiety, co wg wszelkich prawideł powinno przyciągać moją płeć, wydawał mi się zawsze podejrzany 😉 . Człowiek ten mimo prostego obejścia ma pewien dar uprzejmości wpisany w mowę ciała, co zapewne jako przeciwność mojej mowy ciała, przyciąga mnie na zasadzie przeciwwagi czy odwrotnych biegunów magnesu. Tak czy owak, wszedłem na targ i…minąłem jego stoisko. Przeszedłem czujnie dalej, udając oglądanie różnych owoców zgromadzonych na stoiskach. Od dziecka mam tak, że nie znoszę, kiedy ktoś mi proponuje kupno czegoś – po przeczytaniu listów Beksińskiego już wiem,że efekt ten powoduje dysonans poznawczy, spowodowany faktem, że czuję pewną formę nacisku, a nie jestem przekonany, co do decyzji, jednakże to fakt, że muszę odmówić tak naprawdę sprawia mi dyskomfort, bo wiem że w jakiś sposób zawodzę kogoś. Oczywiście z perspektywy przeciętnego człowieka problem nie istnieje, co nie znaczy, że uważam się za ponadprzeciętnego (piszę to dlatego, że od dziecka zarzuca mi się bycie bufonem, a to tylko reakcja obronna, jako skutek mikro traumy). Zrozumiałem też wreszcie niektóre z kobiet, które nie chciały być ze mną, ale nie sygnalizowały tego wprost, chcąc uniknąć własnego, złego samopoczucia, kiedy racjonalizm kazał im się zbliżać, a podświadomość krzyczała, że nasze geny się nie wymieszają. 😉
Czytaj dalej „Jabłka i poczucie zrozumienia.”

Themaskator