Suma strachów, czyli czego jeszcze się boję?

Jako młody, nieukształtowany człowiek wtopiłem się w stadny nurt konsumowania rzeczywistości, co zresztą szybko zaowocowało w postaci tak zwanych sukcesów. Kiedy człowiek jest zdeterminowany i chce wyrwać się z biedy ma potężną przewagę nad „lepiej urodzonymi” konkurentami w postaci autentycznego napędu do życia. To dotyczy zresztą wszystkich sfer, nie tylko materialnych. Deficyt w połączeniu z odpowiednio ukształtowaną ambicją pozwala uzyskać na platformie życiowej bardzo wiele, przede wszystkim ze względu na to, że skakanie po szczeblach społecznych daje satysfakcję, tożsamą z tą którą uzyskujemy w czasie wygranej w kasynie, czy podczas robienia interesów, które łączą się z podwajaniem majątku. Niestety, za rogiem czai się pułapka (nie dla wszystkich – tylko dla tych skazanych na myślenie) w postaci nadmiaru wolnego czasu, który zmusza do myślenia. Gro współczesnych po prostu walczy o przetrwanie, kredyt, nowy dom czy działkę, aby zaimponować sąsiadom i póki ich życie wypełnione jest ciągłymi sztucznie generowanymi wyzwaniami po prostu nie mają czasu na przystanek i myślenie. Zazdroszczę im, bowiem widzę też po tamtej stronie lustra część siebie, która już nie istnieje i nigdy się nie odrodzi – dziś jestem wyłącznie sumą ran, które sam sobie zadałem – wiem już o tym na pewno. Beton, ludzi pozbawionych umiejętności myślenia, karierowiczów i innych zatopionych w iluzjach upraszam o milczenie i próbę przeczytania ze zrozumieniem poniższego cytatu…

„Zrozumiałem, że nienawiść rani silniej tego, kto nienawidzi. Wielokrotnie zadałem sobie takie rany i jestem przez to popierdolony emocjonalnie.”

Tomek Beksiński

Czytaj dalej „Suma strachów, czyli czego jeszcze się boję?”

Jeśli koniec procesu nie różni się od początku…

…to jaki sens ma to wszystko co pomiędzy? To genialne pytanie znalazłem kiedyś w sieci i stuka mi ono w głowie od kilku lat. Faktem jest, że jakiekolwiek cele w życiu człowieka mają sens jedynie krótkoterminowo, jeśli do tego dodamy fakt, że niemal każda działalność homo sapiens jest prowokowana przez czysty hedonizm to mamy żywy obraz bezsensu tego co nas otacza. O powstaniu życia na ziemi, świadomości, inteligencji nie będę wspominał ponownie, zainteresowanych odsyłam do Dawkinsa – kolejność dowolna, choć radzę zacząć od Boga Urojonego. Dziś zajmiemy się stosunkowo nowym problemem a mianowicie zjawiskiem zwanym depresja egzystencjalną. Czytaj dalej „Jeśli koniec procesu nie różni się od początku…”

Pytania z sieci, czyli co chcesz wiedzieć….

a wstydzisz się zapytać publicznie? 🙂 Tak drodzy państwo – czytuję folder inne, ale praktycznie nie odpowiadam. Jakie ma znaczenie ile dziewczyn napisało do mnie po ostatnim komentarzu w sieci, czy że to szok bo ktoś napisał komentarz dłuższy niż parę słów? Wiem, że to końskie zaloty, ale póki mam dziewczynę to nie jestem zainteresowany rozwijaniem kolejnych znajomości na tym polu. Podobnie chciałbym oświadczyć, że nie prowadzę (nawet za wynagrodzeniem) indywidualnie relacji z Waszymi kobietami na dowolnym etapie tychże, więc darujcie sobie panowie zapytania na priv w stylu „co zrobić, ona się nie odzywa już trzeci dzień”? Wiem, że niektórzy udzielają takich porad za dość znaczne pieniądze, ale ja z przyczyn etycznych się w to nie bawię. Dlaczego? Bo musiałbym emocjonalnie wdrożyć się w układ aby to dobrze pociągnąć. Wbrew pozorom tu schematy działają kiepsko, owszem jeśli lecisz taśmą, to bez problemu poderwiesz skutecznie kobietę w godzinę i domkniesz ją, ale jak się bierze za coś pieniądze i chodzi o konkretne przypadki a nie random, to wypadałoby zaangażować się całkowicie, a ja na to nie mam ani czasu ani ochoty:) Kolejna sprawa to Beksińscy – bardzo doceniam wszelką korespondencję w tej materii, ale nie jestem w stanie się ustosunkowywać do całości, bowiem to zagadnienie jest na tyle skomplikowane, a ja czuję się w nim na tyle ekspertem (mało jest płaszczyzn, gdzie bez żenady przyznam się, że się na czymś naprawdę znam), iż dyskusja na poziomie tego czy Tomek wyrzucił telewizor przez okno czy nie, jest poniżej skali moich zainteresowań. Będę szczery, tego typu wątki nudzą mnie. Ostatnia sprawa – kwestia zamkniętego udziału w pewnej społeczności. Drodzy państwo, ze względu na przemyślenie pewnych spraw, oraz w związku z odejściem jakiś czas temu bardzo bliskiej mi osoby, która była w wieku pani, która przypadkowo znalazła się na linii ognia między stronami sporu, postanowiłem ukorzyć się i zamknąć pewien rozdział definitywnie – wynikło to z moich przekonań i nie było w żaden sposób wymuszone, ani prawnie, ani w żaden inny naciskowy sposób. Jak okazuje się z informacji od kilku osób ugoda, którą uzgodniłem z administracją pewnego portalu działa jednostronnie, czyli wygląda na to, że dotrzymuję zobowiązań wyłącznie ja. Czy zamierzam reagować? Nie. Po prostu skala dyskredytacji drugiej strony jest tak wielka, że wszelkie działania z mojej strony byłyby kopaniem leżącego a tego jakoś dziwnie nie lubię. Doceniam informacje, filmy,  zrzuty ekranowe, które dostaję, ale nie zamierzam na nie odpowiadać. Chyba, że zostanie przekroczona pewna cienka czerwona linia, jednak mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ku ogólnej „korzyści” dla obu stron sporu – jak to sformułowano w korespondencji do mnie. Dla mnie po prostu tamten okres jest definitywnie zamknięty. 🙂 W każdym razie dziękuję za wszelkie sygnały, skrupulatnie je archiwizuję, nie mniej jednak nie zamierzam włączać się do jakiejkolwiek dyskusji na tym etapie.
Czytaj dalej „Pytania z sieci, czyli co chcesz wiedzieć….”

Recenzja filmu, który dobiegł końca.

Przypomniał mi się Zdzisław Beksiński, który kiedyś powiedział coś takiego, że człowiek starzejąc się czuje upływ czasu i zbliżający się kres wszystkiego, a chciałby ciągle „oglądać ten film”. Nie wiem jak w przypadku Mistrza, ale jeśli ja, chciałbym oglądać jakiś film bez przerwy, to byłby to Hel w latach osiemdziesiątych, gdy na cypel nie można było ot tak sobie wjechać, tylko przekraczało się podwójną obsadę wartowników (chyba, że pociągiem, ale to bez przystanku), miasteczko było ciche i nieco odizolowane, a turystów w porównaniu do dziś garstka, parzący piasek, znienawidzone dziś parawany i wszechobecne meduzy. Jeśli ktoś nie siedział w czasach, gdy wymiana korespondencji z ukochaną osobą trwała często tydzień, lub dłużej na betonowym murku, na samym końcu portu, zalewany raz po raz chłodną bryzą i oświetlany gorącym, wręcz parzącym słońcem, jakiego dziś już nie ma (nie wiem czemu, ale to nie iluzja), ten nigdy nie dowie się o czym piszę. Ten prąd przeszywający całe ciało kształtował w nas coś, co zwałem później linkiem. To chyba rodzaj iluzji, bądź wrażenia stopienia z drugą osobą, rzecz bardzo rzadka, wręcz unikalna i bardzo niebezpieczna, bo skrajnie może zabić albo okaleczyć na zawsze. 🙂 Czytaj dalej „Recenzja filmu, który dobiegł końca.”

Problem jest w ludziach, nie w systemie.

Większość ludzi twierdzi, że demokracja to najlepszy z najgorszych wyborów dla ludzkości, pewnie mają rację, w związku z tym dziś podejmiemy próbę rozważenia fundamentów problemu, a nie jego skutki, oraz spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje, że żaden system społeczny nie spełnia do końca pokładanych w nim nadziei? Panaceum na nierówności społeczne miał być socjalizm, który po odpowiednim okresie budowy zamieniłby się w komunizm. Marks, Engels, Lenin i paru innych piewców równości społecznej tworzyło w pocie czoła podwaliny do równego podziału dóbr. W efekcie doszło do tego, że ludzie dzielili nawet to czego jeszcze nie wytworzyli 😉 Zatem? Problem nie leży w systemie tylko konstrukcji ludzkiego umysłu oraz sposobów na przetrwanie jakie dobieramy w zależności od potrzeb, aktualnej sytuacji życiowej, umiejętności, sprytu. Najsilniejszym orężem w walce z codziennością jest oczywiście egoizm, racjonalizacja i wyparcie, bez których to nasz gatunek nie miałby szans na koronę władców ziemi. Gdzież zatem są źródła kłopotów homo sapiens, czemu jedni tną kupony i umierają w biegu a inni ciągle narzekają i szukają wymówek? Dlaczego walisz głową w ścianę, z pozoru masz wszelkie przymioty, aby osiągnąć sukces w rozumieniu stada a ciągle Ci nie wychodzi? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania. Czytaj dalej „Problem jest w ludziach, nie w systemie.”

Themaskator