Długo wahałem się, czy opublikować ten wpis, wisi on w mojej poczekalni już grubo ponad dwa tygodnie. Dziś zdecydowałem, że jednak to puszczę – dość qrwa słodkiego pierdzenia na temat tego co nas otacza. Właśnie podejście typu zauważaj dobre strony, ciesz się na siłę jak głupi do sera, życie jest piękne mimo, że straciłeś robotę, masz rogi a dom licytuje ci komornik doprowadziło do tego w czym MUSIMY egzystować. Do sytuacji, gdzie każdy niemal UDAJE, bo jeśli narzeka i widzi, że nic tu się kupy nie trzyma to trafia w ramki oszołoma, przegrywa i kogoś z kim nie warto trzymać.
Kilka dobrych lat temu, jako uczestnik starego, dobrego podrywaja, dzieliłem się swoją wiedzą na temat relacji z innymi, czerpiąc jednocześnie pełnymi garściami z innych userów owego zacnego wówczas forum. Pamiętam pewien wpis jednego z adminów, gdzie opisywał jak ma wyglądać gra z problematyczną kobietą, która jest zbyt „skomplikowana” do nawiązania relacji, ale jednocześnie tak atrakcyjna fizycznie, że nie da się wobec niej przejść obojętnie. Przytoczę teraz jedno z przykazań, będące swoistym wyciągiem z almanachu obsługi tego typu kobiet, a który znakomicie wpisuje się w nasze skoorwiałe do cna społeczeństwo.

