Texas Holdem.

Dziś będzie nieco o tańcu gwiazd, niczym walczących myśliwców z kosynierem na skrzydłach, błyskających ogniem z działek wprost nad Dover, w dodatku z poświatą zachodzącego słońca. Widowisko równie piękne, co niebezpieczne…

Mam taką zasadę, że nie ładuję się w żadne przelotne tematy w miejscu, gdzie pracuję. Czemu? Pomny doświadczeń kolegi wyrzuconego za sexual harassment, którego nie było (wiedzą to wszyscy) zrobiłem sobie takie założenie. Życie jednak bywa przewrotne 😉

Hermenegilda 😉 Fajna, ciepła blondyneczka na obcasach, przemiła, serdeczna – wtedy jeszcze nie kumałem co i jak, więc ślicznie robiłem za przyjaciółeczkę wypisując dziesiątki tekstów na GG, flirtując itp. Wiedziała, że mi się podoba, więc wypuszczała sobie co jakiś czas buziaczek w postaci zachęty do działania. Komu jak komu, ale mi dwa razy powtarzać nie trzeba 🙂 Jedna kawa, druga kawa, śmichy hihy, kino w ogóle nie wchodzi! WTF? No nic… Dalej ostro ćwiczę GG, misio pysio, a to kawka razem w biurze z zalotnym spojrzeniem, a to nowa focia na mostku w kurteczce różowej pode mnie na NK, a to wypytywania co i jak? 🙂 Cud, miód, malina, orzeszki. Oczywiście miałem sobie nie robić żadnych nadziei, ale jakbym słuchał tych wszystkich bajek od dziecka, to bym chyba do dziś był bezdzietnym starym kawalerem 😀
Czytaj dalej „Texas Holdem.”

Dostałem list.

List od kolegi z pewnego forum dyskusyjnego. Co by mu tu odpisać kurcze…?
 
Cześć Rafał.
 
Stało się. Dziś dołączam do świętej wojny Kotona. Bycie sobą to eksperyment, którym próbowałem wykazać, że wszystko czym jestem , czyli dobro, empatia, współczucie, zrozumienie, bezinteresowność rządzi tym światem, tylko mój pech polega na tym, że trafiałem na niereprezentatywną grupę ludzi. Od czasu rozstania z dziewczyną (rzuciłem ją bo się puszczają, przez pół roku z połową miasta) poznałem osobiście kilkanaście kobiet, z niektórymi z nich zawarłem bliższe znajomości, kilku kolegów i o ile w każdym z nas odkryłem pokłady (często ukrytego) dobra, o tyle nie udało mi się to poza jednym wyjątkiem w przypadku kobiet. Ta jedna zresztą wskazywała empatię i wzajemność bo jej zegar biologiczny wybijał koniec czasu, gdy była pięknym kwiatem a zaczynał odliczać upływ zdarzeń dodając zmarszczki do jej twarzy. Kiedy mogła, była jak reszta – pusta i próżna. O ile bokser spotkany w ciemnym zaułku ulicy, znający swoją przewagę nad przeciwnikiem często honorowo odejdzie i nie wykorzysta jej, tak piękna kobieta bez skrupułów wykorzysta swoją urodę celem zgnębienia każdego, kto się podda. Chyba chodzi o poczucie wartości, rzeczywiste versus niestabilne o oparte na genowym fuksie? Nie zamierzam juz dochodzić, bo życie ucieka a jest…naprawdę piękne 🙂 Potwierdziło się to co wiedziałem , a w co nie chciałem uwierzyć, bo wydawało mi się to strasznie nie ludzkie. Różnie odbierałem oburzenie kobiet jako skutek tego, do czego odchodziłem ucząc się mozolnie o tym, co naprawdę nimi kieruje, bo i pokłady dobra i zła w ludziach mają różne oblicza. Na podstawie doświadczeń empirycznych stwierdzam, że w przypadku kobiet liczy się wyłącznie siła i bezwzględność a wszelkie objawy ludzkiego podejścia są traktowane jako słabość. Maskowałem się na różne sposoby imitując zarówno twardziela jak i totalnie rozpieprzonego emocjonalnie gościa, który ma problem z ogarnięciem życia. W pierwszym przypadku dobierałem się do waginy najpóźniej na drugim spotkaniu a emocje eksplodowały z siłą reakcji nuklearnej, by wypalić się natychmiast, gdy stawałem się człowiekiem a nie robotem psychopatą. Im bardziej okazywałem ludzką twarz i zrozumienie, tym bardziej zainteresowanie moją osobą spadało. Stwierdzam na podstawie tego co doświadczyłem, że niemal każda kobieta próbując wejść ze mną w interakcję miała przed oczyma nie mnie tylko narzędzie. Byłem zatem:
 
1)Bankomatem.
2)Zabawką.
3)Pocieszycielem.
4)Zimnym skurwielem lejącym po dupie.
5)Wsparciem przy dymaniu innego faceta.
6)Tamponem emocjonalnym.
7)Kolesiem, którego trzeba było ratować.
8) Dawcą materiału genetycznego.
 
W tych ośmiu punktach zawiera się wszystko czym kobiety były zainteresowane z mojej strony. Moja inteligencja, wiedza, światopogląd, podejście do ludzi i świata kompletnie nie miało znaczenia, mimo że słyszałem nie raz jak to trzeba być wyrozumiałym, dobrym i kochać zwierzątka (ludzi już niekoniecznie) . Niestety – w chwili, gdy jedna z wymienionych potrzeb ustawała lub ja przestawałem ja spełniać , natychmiast byłem odstawiany jak zbędny przedmiot – bez słowa, w czystym milczeniu. Tak się zachowują psychopaci . Rafał, często piszesz o empatii, uczuciach. Ja już nie wierzę w coś co kobieta nazywa miłością. Nie jest to nic innego jak stan haju emocjonalnego podbity odpowiednią porcją hormonów i emocji, jaką w zależności od jej potrzeb jesteśmy w stanie jej zapewnić. Jeśli myślisz, że uda Ci się utrzymać jakąkolwiek relację bez strat w psychice lub portfelu, to jesteś w ciężkim błędzie. Płacimy zawsze – albo gotówką albo zdrowiem. Bukowski miał rację – wszyscy jesteśmy klientami. Szczerze mówiąc, nie wiem co lepsze – generalnie zależy od konfiguracji i tego kto z czym ma mniej problemów.
 
Pozdrawiam
Jack Strong

Jestem zmęczony.

Rzadko bywam w przybytkach typu BOK kablówki. Siedzę właśnie na krześle i się nudzę. W kolejce 8 osób i dwie smutne panie z obsługi. Pobrałem numerek w automacie i słucham. Wie pani dekoder chyba wyzionął ducha… Ale w ogóle nie działa? No kontrolki jeszcze wczoraj migały. A dziś już nie? Nie, to znaczy tak, migają dziś też ale nic nie widać. A no to nie całkiem wyzionął ducha. No nie całkiem ale wszystko mryga.
 
Wie pani co zgubiłem książeczkę opłat i nie płaciłem przez trzy miesiące a dziś mi wyłączyli. Co ja mam robić, bo wie pani bez telewizji , to ani rusz. Ile ma Pan tam dekoderów, trzy. Tak trzy, bo w każdym pokoju jeden. Aha, no to dobrze.
 
Jest też koszykarz, który mówi tylko po angielsku , więc pomagam mu się dogadać.
 
Jest też koleś, który przyszedł się wyżalić, że PH go po chamsku potraktował a montażysta wyśmiał. Jakiś taki kontrast między uśmiechniętymi panienkami w reklamie a rzeczywistością.
 
Moja kolej. Droga pani, chciałbym zamknąć umowę i zrezygnować z usług. Ojej a dlaczego? Wie pan, mam wspaniałą ofertę dla Pana! 27 kanałów sportowych! Tu pojawia się uśmiech pani na zasadzie – got you! Bingo!
 
Droga pani, otóż zupełnie nie dziwi mnie pani oferta dla mnie, gdyż kilka lat temu w Aster City miałem to samo, zatem odpowiem identycznie, mając nadzieję, że nie będzie pani smutno. Otóż droga pani! Interesuje mnie każda oferta tylko bez programów sportowych. Po prostu nie widzę żadnej przyjemności w oglądaniu mordobicia czy biegania po trawie kilkunastu facetów za piłką.
 
Zupełnie również nie dziwi mnie pani reakcja, wyrażająca totalne zdziwienie. Nie, nie umawiam się na kawy, nie potrzebuje telewizji, chce tylko zamknąć tę umowę i spokojnie opuścić ten lokal 🙂
 
I tu pojawia się mój szczery uśmiech 🙂
 
Pani zerka na mnie badawczo kserując dokumenty, czy czasem nie wpadnę w szał, albo nie zacznę strzelać. Facet nie oglądający sportu jest niepełnosprawny i albo jest homo albo nie wiadomo.
 
Wyszedłem. Rześkie powietrze dziś, chyba zima idzie.
Jak jeszcze raz usłyszę od jakiejś kobiety żebym nie szufladkował ludzi to się oflaguję! 🙂

Z kamerą wśród zwierząt.

Ktoś zapyta co było prawdziwym mechanizmem prowadzącym do wywołania awantury w filmie poniżej? Nie? To ja odpowiem sam sobie. Czemu? Bo jak piszę, to porządkuję swoją wiedzę i mimo, że czuje wzburzenie, to nie poddam się póki nie rozłożę na czynniki pierwsze tego syfu. Później trzasnę drzwiami i zamieszkam na połoninie 🙂

Zacznijmy od końca…

Kobiety uwielbiają wzbudzać pożądanie u jak największej liczby mężczyzn. Wiąże się to z prymitywnym mechanizmem strategii reprodukcyjnej naszych przodków, polegającym na tym, że kobieta będąca z natury słabsza fizycznie i niezdolna do podjęcia skutecznej walki o siebie i potomstwo musiała utrzymywać w orbicie zainteresowania różnych samców, po to aby w razie śmierci Alfa na polowaniu móc natychmiast zastąpić go Betą, który co prawda odznaczał się mniejszym współczynnikiem agresji ale nadal mógł zapewnić przetrwanie genów. Dziś już nikt nie morduje potomstwa poprzednika wchodząc w posiadanie samicy, po to aby przekazać własne geny, świat poszedł do przodu a my…pozostaliśmy w sferze starych popędów, które rządzą nami do dziś. Te najbardziej pożądane z naturalnego punktu widzenia potrafią utrzymywać łańcuszek nieświadomych facetów przekraczający setkę. Dywersyfikacja daje przewagę, bo pani nie jest w stanie związać się emocjonalnie z jednym mężczyzną. Oni myślą prawie zawsze w kategorii „tej jedynej”. Oczywiście jest grupa mężczyzn, którzy z zimną krwią zachowują się identycznie ale są to najczęściej psychopaci. Patologia! To tak nie działa! Bzdury! Jasne…

Dwa przykłady na szybko:

Andrzej Zaucha, Yves Goulais i Zuzanna Leśniak – konflikt sprowokowany przed kobietę doprowadza do śmierci dwóch osób. Czemu przez kobietę? Bo mając męża wdała się w romans z innym. Nie potępiam rozwiązłości – jest to sposób na życie i konsekwencje tegoż jak każdy inny wybór. Nie mniej jednak, jeśli zawiera się umowę, to dotrzymuje się słowa. W tym wypadku Goulais jako trampolina finansowa i zawodowa dla młodej aktorki wypalił się a Zaucha ciągle był obiecujący w tym względzie. Żadnej dla niej nie był człowiekiem, tylko środkiem do celu. Dla każdego z nich ona była bramą do spełnienia ich marzeń. Jeśli ktoś nie widzi jeszcze różnicy, to trudno – pisać na priv w razie co.

Mota Engil przystojny, ustawiony prezes Pedro Jose F, pracujący u niego inżynier Mirosław F. i jego żona, która realizując prehistoryczną misję dziejową swoich przodkiń sprowokowała konflikt między dwoma samcami doprowadzając do śmierci jednego z nich. Znów temat zobowiązań – nikt, nikomu nie może zabronić prawa do dysponowania własnym ciałem. Można je nawet sprzedawać i ja nie zamierzam tego oceniać. Zawsze jednak będę oceniał konsekwencje życiowych wyborów, jeśli są one źródłem czyjejś tragedii czy kłopotu. Gdyby nie prymitywne mechanizmy, ziemia byłaby krainą mlekiem i miodem płynącą. Kto wie, czy mityczny raj nie był właśnie takim miejsce, gdzie nie było miejsca na gierki, zawiść, chore emocje. Ktoś to jabłko zerwał…Trudno też się dziwić kobietom, że działają w ten sposób, skoro my sami również nie potrafimy się kontrolować i przełożyć nacisk z chemicznego pożądania na stabilną relację. Mimo wszystko próbujemy to kontrolować – stowarzyszamy się, analizujemy, odrzucamy syf dając mu opór.

Nie uznaje argumentów typu, u moich znajomych jest inaczej, to patologia itp. Dwa powyższe przykłady to nie margines a poza tym doświadczenie nauczyło mnie, że im więcej lukru na babce piaskowej tym bardziej jest ona pusta w środku a wszystko czym żyje, co robi, jak działa służy jednemu – podtrzymaniu mitu szczęścia. Weźmy facetów mieszkających w wynajętych mieszkaniach, nie mających oszczędności, spłacających raty za sportowe SUVy, brylujących w najlepszych klubach w ubraniach od Armaniego, czy kobiety mieszkające po trzy a odkładające na torebki po 3k $ tylko po to, aby opakowanie na zewnątrz lśniło. Pół biedy jeśli da się takich ludzi łatwo zidentyfikować i odkryć, gorzej jak uda im się nas podejść, dzięki urokowi jaki przez swą grę roztaczają wokół. Wówczas mamy poważny problem, bo ich aura jest silniejsza od naszej. Nasza droga jest kamienista i trudna ale wiedzie na szczyt. Ich droga jest pełna krótkich radości, sztucznego blichtru. I my i oni obudzimy się da natura na emeryturze…nie pomoże ani torebka ani chirurgia kosmetyczna. Bez zasobów będą skazani na wegetację.

Przejdźmy jednak do analizy. Czemu pani uderza kilka razy siedzącego spokojnie faceta? Otóż widzi, że w jej otoczeniu jest jeszcze jeden, prawdopodobnie chłopak (zielona koszulka), który jest typowym Beta. Spolegliwy, miły, sympatyczny. Coś złego? Absolutnie nie, gdyby nie fakt, że jest on tylko narzędziem w rękach pani. Ten drugi zresztą też. Co ich łączy? To, że obaj biorą udział w przedstawieniu, z którego nie zdają sobie sprawy a którego celem jest wzbudzenie konfliktu między nimi, z których lepszy, silniejszy, sprawniejszy wygra i wejdzie w posiadanie waginy. Śmieszne? Śmiejcie się dalej ale to jest prawdziwa natura ziemi…tej ziemi. Sam błagam siebie i wszystko wokół, było inaczej i szukam rozpaczliwie ludzi, którzy wyłamują się z tych schematów ale niestety jest dokładnie tak jak piszę. Nawet Ci co mówią, że jest inaczej działają w ten sposób. Wersja light?
Proszę bardzo!

Drogi przyjacielu! Czemu ona non stop opowiada Ci o zaradności jej kolegi. Wiesz Misiu, on jest taki wesoły, zabawny, poza tym bardzo inteligentny i ma dobrą pracę. Poznajesz gościa i okazuje się klasyka. Przechodzony aktor z korpo brylujący w modnym klubie z rozpiętą koszulą i drogiej marynarce. Czyste przedstawienie! Ty kolego właśnie stałeś się elementem łagodnej wersji tego co widać na filmie. Sprowokowania konfliktu mającego doprowadzić do walki o waginę. Wiem, że duża część z nas jest na tyle tępa, że nie widzi tych gierek i idzie jak stado bydła na rzeź. Ja jestem ciut dalej ale też w czarnej dupie bo zawsze jak trafiałem na takie klimaty to kończyło się to radosnym przytakiwaniem, odbiciem piłeczki z opowieścią o mojej zajebistej koleżance, fochem pani (pozornie wszystko gra, a że wieje chłodem, to efekt zimy) oraz stulitrowym workiem butelek po piwie u mnie. Na zewnątrz PEWEX – piwko, klub, zabawa 🙂 The show must go on i kolejny jeleń orbituje nie zdając sobie sprawy z tego, że jest tylko kawałkiem lalki zawieszonej na sznurku. W głowie ma już wizję i domu i ganku i pani siedzącej na progu z jego dzieckiem. Znasz to przyjacielu? Myślę, że aż za dobrze, bo tu nie ma znaczenia wykształcenie, wiedzę specjalistyczna typu doktora z przyrody nieożywionej, pieniądze, pozycję. Nie masz jednego – umiejętności widzenia rzeczywistości taką jaka ona jest. To nic złego, powiem Ci więcej – nigdy nie idź tam, gdzie ja, bo Twoje życie stanie się piekłem. Zamiast ludzi już po krótkiej interakcji z nimi będziesz widział ciąg opadających zer i jedynek z Matrixa. Piekło Dantego przy Całej Jaskrawości, za którą oddał życie Sted jest komedią.

Scena po scenie, najpierw będzie wersja hard, później light:

1)
Uśmiech na naćpanej twarzy pani, próba uderzenia siedzącego faceta, próby zasłonięcia się przez niego.

2)
Sprawy idą w dobrym kierunku, pani po trafieniu Alfa natychmiast ucieka w stronę beta.

3)
Beta staje między kobietą a Alfa – scenariusz się wspaniale realizuje.

4)
Kobieta na wszelki wypadek ewakuuję się w stronę koleżanki. Wyczuwa niepokój czując, że Alfa nie odpuści i szuka wsparcia. To samo robią kobiety w razie innego rodzaju zagrożeń.

5)
Beta wyraźnie czuje respekt przed Alfa i łagodzi konflikt – tak naprawdę wygraną nadal jest wyłącznie pani.

6)
Konflikt zaczyna wygasać a pani nadal nie jest pewna, komu oddać waginę, wobec powyższego prowokuje znów Alfa zasłaniając się Betą.

7)
Beta wpada w panikę i karze dzwonić po policję, przewidując jako facet dalszy rozwój wypadków. Kobieta przeprasza niby ale jednocześnie z uśmiechem na ustach eskaluje konflikt próbując znów uderzyć Alfa. Jednocześnie korzysta z parawanu zapewnianego jej przez Betę.

8)
Beta jest przerażony, prosi Alfa o uspokojenie się, wszak to tylko kobieta.

9)
Beta nadal stoi w obronie kobiety zasłaniając ją przed Alfa. Liczy w zamian na dostęp do waginy (podświadomie).

10)
Kobieta daje Beta sygnały, że docenia jego starania w jej obronie, dotykając go za twarz i szyję. W tej chwili Beta już przegrał, bo ją interesuje już wyłącznie Alfa. Jeśli Alfa jest jej chłopakiem, to takie działanie ma wzmóc w nim agresję, jeśli Beta jest jej chłopakiem, chodzi o pozbycie się go poprzez wystawienie na niebezpieczeństwo.

11)
Beta obejmuje kobietę pod biustem będąc pewnym zwycięstwa. Nadal jedyną dobrze bawiącą się osobą w tym układzie jest ona. Alfa jest nabuzowany a Beta przestraszony, mimo że udaje twardziela.

12)
Alfa eksploduje. Kobieta dostaje cios w twarz. Beta jest przerażony i próbuje straszyć Alfa z marnym skutkiem. Widać po jego mowie ciała, że się boi.

13)
Beta prosi Alfa o przerwanie ataku. Jest to jedyna możliwa dla niego strategia. Atak zakończyłby się w warunkach prymitywnych jego śmiercią a w tym konkretnym przypadku ciężkim pobiciem.

14)
Kobieta odzyskuje myślenie i opuszcza stan haju hormonalnego. Bezpośrednim katalizatorem tego stanu rzeczy jest piącha Alfa. Traci animusz bo nie spodziewała się takiej reakcji – liczyła na bójkę między nimi.

Efekt?

Dwóch poróżnionych facetów, obita laska. Beta w jej oczach jest cieniasem, co nie potrafi obronić kobiety, Alfa awanturnikiem z buzującym testosteronem.

Na koniec pytanie. Kto w tym układzie ma większe szanse na dostęp do waginy rzeczonej pani? Na odpowiedzi listowne czekam do przyszłego poniedziałku po adresem:

Telewizja Polska
ul. Woronicza 17
z dopiskiem:

Z kamerą wśród zwierząt.

Dziękuję za uwagę i z poczuciem ulgi udaję się na polowanie celem gromadzenia zasobów. Niech moc będzie z Wami.

Taniec świateł nad oceanem.

Jumbo Jet dotknął kołami lotniska w Bostonie. Podejście do portu poprzedzone było długim krążeniem nad oceanem w oczekiwaniu na wolny pas. Tomek z nieukrywaną satysfakcję obserwował liczne inne maszyny wykonujące taniec w słońcu, w oczekiwaniu na swój czas do lądowania. Szybka ewakuacja do karuzeli po bagaż i po chwili z ciemnej czeluści luku wyjeżdża czarne Bovano. Chłopak chwyta je i czym prędzej udaje się w kierunku automatu emigracyjnego, tym bardziej, że kolejka gęstnieje.

Pierwsze podejście. Standardowe pytanie, gdzie mieszkasz, po co tu przyleciałeś, kiedy wracasz, gdzie się zatrzymasz, skan oka i…Źle wypełniłeś druk. Wypad na koniec kolejki! Kurde! Faktycznie, mimo wypełniania nie raz papierów do emigration Tomek pomylił wiersze. U nas pisze się nad tekstem, u nich pod 😉

Drugie podejście. Znów źle! 😀 Wypad na koniec! Albo nie, dobra…facet z okienka patrzy na zmaltretowaną ze zmęczenia twarz chłopaka, nanosi coś tam na formularz i bum! Kolejny misiek w paszporcie. Next!

Skok przez celną i szybka kawa z kanapką na wzmocnienie. Czas rozejrzeć się w otoczeniu 🙂

Rzut oka na mapę, do hotelu jest jakieś 8 km. A może by się tak przejść? Let;s go! Tomek zawsze lądując w US doznawał wrażenia teleportacji do innego świata. Nawet Kanada wydawała mu się zwyczajnie europejska a Stany…jakieś takie dziwne? Ulice niby podobne, ale krawężniki już inne, klomby też inne, mury też inne – nigdy nie potrafił opisać tych różnic, ale, mimo, że bywał tam dość często, nadal nie mógł wyrzucić z siebie wrażenia, że jest na innej planecie 😉
Droga do hotelu minęła dość szybko. Kawałek tworzywa w ręku, winda, prysznic.

Ona przylatuje dopiero za trzy godziny, więc będę miał trochę czasu, żeby się przespać – pomyślał.

Wypakował sprzęt fotograficzny, podłączył batterypacki oraz poukładał na stole obiektywy. Trzy setka przyda się przy spottingu, siedemdziesiątka w mieście a trzydziestka stałka do portretów. Światło jest niezłe, pomieszczenia też, więc zapowiada się niezła sesja. Tomek nie wie, czemu, ale każde spotkanie z nią zakończone ostrym odlotem musiało być poprzedzone wyginaniem się przed obiektywem. Odpowiednia oprawa w postaci makijażu, ubrań, bielizny, butów i plenerów a także umiejętność wzbudzenia na jej twarzy emocji sprawiała, ze fotki wychodziły naprawdę na wysokim poziomie.

Śliczne! Klaskała w rączki – będę się z nimi zabawiać, gdy ciebie nie będzie.

Sen przyszedł niespodziewanie, tak samo nagle jak dzwonek telefonu.

Cześć, jesteś już na miejscu? – zapytała.

Tak, kimnąłem się trochę. Pokój numer 326. Czekam – odparł

Świetnie! Będę za 10 minut. Pa!.

Odłożył słuchawkę i przełknął ostatni łyk zimnej kawy, która stała na stole. Podszedł do walizki i zmienił koszulę. Włączył TV i oglądał przez pewien czas jakieś dziwne zawody na wrotkach, by po chwili przerzucić się na Pandorę. Zawsze zastanawiał się, czemu Pandora działa tylko w US? Pewnie jakieś popieprzone prawa autorskie. Dobrze, że chociaż miał dwa konta na Itunnes, bo aplikacja textnow umożliwiająca praktycznie darmowe dzwonienie i smsowanie do US, a także google voice nie było dostępne w polskich wersjach sklepów. Tak się składało, że oba te narzędzia, były podstawą kontaktów między nimi w czasie, gdy on był tu a ona tam. Prawdę mówiąc, gdyby nie uwierzył w jej kłamstwa nigdy nie wpakowałby się w taką relację, ale skoro była na progu rozwodu i za pół roku powrót do kraju? Kiedy zorientował się, w czym tkwi było za późno. Ona dobrze wiedziała jak przywiązuje się mężczyzn, którzy nie dywersyfikowali seksu tak jak ona. Na tej pozycji Tomek był od początku przegrany ze swoim staroświeckim podejściem do życia 😀 Czyżby? 😉

Pukanie do drzwi, gałka i …wrażenie stopienia. 5 minut bez słów. Dwa osobne organizmy stały się jednością. On czuł jak drży jej całe ciało a ona wciskała mu paznokcie w szyję w czasie, gdy ją całował, jednocześnie błądząc ręką między jej włosami na wysokości karku.

Boże, jak ja się stęskniłam! Jak jestem przy Tobie, to czuję się jak mała dziewczynka – zatrzepotała rzęsami, zaczynając spektakl.

Ja też się stęskniłem, odparł i przytulił ją mocno. Chwila rozmów o wszystkim i niczym, jej chwila przed lustrem i już jadą widną w dół stopniując poprzez dotyk napięcie. Klub w hotelu jest bardzo sympatyczny, ludzi niewiele – Tomka trochę martwi fakt, że ona pochłania już trzeciego drinka. Oczy robią się małe, uśmiech na twarzy i ocieranie bez przerwy, niby kotka na przywitanie swojego właściciela. Kilka szybkich ruchów na parkiecie, dwa wolne i znów podróż windą. Tym razem w górę.

Zaraz zobaczysz, co sobie kupiłam!

Tomek ustawia statyw, bo już wie, dokąd zmierza ta gra. Zaczynami od twarzy, migawka strzela uwieczniając za pomocą zer i jedynek kod na nośniku, który przez nasz umysł odczytywany jest, jako piękno twarzy, kolor włosów, długość nóg. Atmosfera staje się gorąca. Zmiana image i wszystko zaczyna się od nowa. Czyste piękno zakodowane przez naturę w jednym celu. Przekazania danych. Tomek zawsze zastanawiał się, czy trzeba było kreować aż tak skomplikowane formy, czy nie wystarczyłoby po prostu skorzystać z probówki. Dopiero później uświadomił sobie, że to wszystko nie jest ani skomplikowane, ani nawet piękne czy brzydkie. To zwykłe porównanie dokonywane przez odpowiednie obszary prymitywnego procesora biologicznego zwanego mózgiem powodowały, że coś było piękne bądź nie. Spójrz na kartę pamięci. Na niej zapisane jest całe piękno. Jeśli odkodujesz ten zapis i przetworzysz go to najprymitywniejszej formy binarnej ujrzysz…odpowiednio posortowany ciąg zer i jedynek. To, że nie jesteśmy w stanie zapisać w tej formie smaku, czy zapachu to dowód na to, jak bardzo nisko stoimy w postrzeganiu rzeczywistości i rozwoju…zresztą zapach już się zapisuje w formie cyfrowej. Boska geometria…

Chłopak przebudził się słysząc, że coś spadło. Zerwał się gwałtownie i zobaczył ją jak stoi ubrana i patrzy na niego z nienawiścią w oczach. Próbował ją przytulić, ale czuła go jak natręta, mimo że niedawno stanowili jedność.

Tomek…Tomek… Poczekaj… Zostaw! To nie ma sensu! – stanowczo zdjęła jego ręce ze swoich ramion.

Uspokój się. To tylko zmiana percepcji, coś jak awaria w Matrixie. – mówił wolno

Wiem, ale ja nad tym nie panuję. Muszę już iść. – zaczęła gorączkowo zbierać swoje rzeczy porozrzucane w pokoju i gorączkowo pakować je do walizki.

Tomel usiadł na brzegu łóżka i starał się logicznie ogarnąć spektakl, którego był świadkiem. W końcu coś w nim pękło!

Qrwa, to ja lecę tysiące kilometrów, żeby Cię zobaczyć a Ty masz mnie gdzieś. Robię za dildo, jako uzupełnienie portfela tego pajaca! Co nie staje mu już? Nie masz bliżej kogoś? – potok słów wyrzucany w afekcie staje się coraz szybszy.
W końcu zatrzymuje się na chwilę.

Powiem Ci tak samo! To tylko zbiór zer i jedynek, więc, po co się denerwujesz? – odparła patrząc na niego zimnym wzrokiem psychopaty, któremu ktoś zjadł posiłek bez pozwolenia.

Tomek nie wytrzymał. Wybiegł na korytarz hotelowy i usiadł na podłodze pod ścianą przy windzie. Boże. Co ja tu robię? Przecież to jakiś koszmar. Dlaczego ona a nie inna? Nagle czuje, że ktoś go obejmuje…

Przepraszam. Kocham cię, ja nie umiem nad tym zapanować. To znaczy radzę sobie z tym, bo widzę i czuję jakąś cząstką intuicji, że mnie bardzo przyciągasz, ale nie potrafię tego przekuć na więź. Kocham cię jak nikogo na świecie a później niemal nienawidzę, mam wrażenie, że jesteś obcy a to wszystko wzmaga się, bo przecież, jako obcy mnie dotykałeś a ja na to pozwalałam! Mało chciałam więcej! Tomek! Pomóż mi!

Uspokój się. Wracamy do pokoju. – objął ją i poprowadził korytarzem.

Nie! Nie! Nie! – to koniec! Nie mam prawą cię męczyć. Część! Jesteś wspaniałym facetem! – krzyknęła niemal rzucając się w kierunku drzwi.

Poczekaj! Wiesz, że Cię nie będę gonił? – wrzasnął, ale nie był pewien czy usłyszała.

Usiadł na łóżku i schował głowę w rękach. Długo chodził po pokoju rozmawiając ze sobą. Nie wie ile to trwało, ale na pewno ponad godzinę. Muszę stąd wyjść – pomyślał – inaczej się uduszę. Włożył kurtkę i wsiadł do windy. Przeszedł obok recepcji powitany pięknym uśmiechem dziewczyny, której akurat w nocy wypadła zmiana. Wyszedł przed drzwi hotelu i zaczerpnął głęboko powietrza. Hałas klimatyzatorów wokół otrzeźwił go. Coś przyciągnęło jego uwagę po lewej stronie drzwi. Spojrzał…To była ona. Siedziała na ławce a obok na chodniku leżał jej bagaż. Podszedł wolno i stanął naprzeciw jej. Podniosła głowę i spojrzała na niego. To nie była twarz. To była powódź łez płynąca wartkim strumieniem, kończącym się w miejscu złączenia jej zgrabnych piersi. Wstała i cicho wtuliła się w niego…

Przy Tobie czuję się jak mała dziewczynka – szepnęła.

Tomek stał, ale nogi drżały mu z emocji. Nie był w stanie ani jej przytulić ani zabrać. Stali tak jak dwie złączone rzeźby tworząc razem coś na wzór dzieła sztuki godnego dłuta najlepszego artysty…

Wrócili już razem. Rano w czasie śniadania tylko na jego twarzy widać było cień ostatniej nocy. Na jej twarzy malowało się czyste szczęście…

Themaskator