In Memoriam.

Ponieważ wszystkie tłumaczenia jakie są w sieci pochodzą z obrzydliwych translatorów tłumacząc jakieś „fotelowe armie w marszu” pozwolę sobie na własną interpretację. Myślę, że Tomek byłby kontent? To jest interpretacja – proszę nie czepiać się znaczenia poszczególnych słów.

Dla kogoś innego błękit niebios i zieleń łąk,
Iglice marzeń, obcisły dżins.
Armie kacyków, ich ciągły marsz,
Ukryte przesłania, ciągły fałsz,
Kto potrzebuje tych ciągłych kłamstw,
Aby podtrzymać przy życiu świat?
Aby powstrzymać nieistnienia słodki smak,
I nie żałować żadnych spraw.

Ku pamięci

Żegnajcie wszystkie straszne poranki,
Rada kacyków sięgnęła po broń,
Możesz zachować optymizm szpalt,
Księży, polityków, niewolników i reszty zwierząt,
Żegnajcie wszystkie dumne narody,
Żegnajcie wszyscy po obu stronach,
W bunkrze dwanaście wydają broń,
Ale tylko dla wybranych.

Ku pamięci

Kamyczek do ogródka determinizmu.

Jakiś czas temu przedstawiłem dowody na to, że wolna wola w potocznym znaczeniu nie istnieje. Decyzje, które uważamy za własne powstają w naszych mózgach na milisekundy przed tym, gdy zostaną „wyświetlone” na „tablicy” świadomości jako własne. Od jakiegoś czasu bardzo mocno skłaniam się ku tezie, że życie/nasza percepcja tegoż toczy się niejako dwutorowo. Pierwszy nurt obejmuje zdeterminowany doszczętnie, bądź prawie doszczętnie „konstrukt”, w którym egzystujemy fizycznie oraz jaźń, która pełni rolę „obserwatora” rzeczywistości, który pod płaszczykiem samostanowienia odgrywa rolę aktora, reżysera i widza w jednej osobie. Sceną oczywiście jest to co dociera do naszych zmysłów, czyli głównie przeszłość. Dla homo sapiens „teraz” nie istnieje, bowiem zanim nasz mózg przetworzy bodźce docierające doń z otoczenia „qualia”, która ze nie odpowiada staje się z ludzkiego punktu widzenia przeszłością. Czy możemy zatem rozpatrywać siebie jako coś więcej niż bioroboty? Być może, a przynajmniej do czasu rozwikłania w zasadzie jedynej frapującej mnie zagadki związanej z naszą egzystencją na Ziemi. Mianowicie? Dlaczego ja to ja, a Ty to Ty? Reszta jest imho mało interesująca…Czemu zatem wracam do tematu 2x+y=10? Zapraszam do lektury!

Czytaj dalej „Kamyczek do ogródka determinizmu.”

Dlaczego grając przegrywasz życie?

Niniejszy tekst jest adresowany do osób, które na skutek określonej konfiguracji zdarzeń znalazły się w sytuacji, gdzie deficyt bliskości z drugą osobą jest tak wielki, że zaczyna wymuszać maksymalizację atencji celem przełamania impasu oraz zasypania pustki emocjonalnej, co zawsze w finale wiąże się z potężnymi stratami – mentalnymi, materialnymi i osobistymi. Zacznijmy od tego, że proces alienacji człowieka ze środowiska zaczyna się już w dzieciństwie. Na przyszłość wpływ mają oczywiście liczne czynniki zdeterminowane genetycznie (jak określone cechy fizyczne, czy dziedziczone traumy) oraz wynikający z nich proces asymilacji ze środowiskiem, w którym przychodzi nam egzystować. Jeśli w jakikolwiek sposób odstajesz od stada (czy to fizycznie, mentalnie, a nawet emocjonalnie) jesteś skazany na alienację a kolejne, otrzymywane z otoczenia razy powodują, że zaczynasz szukać problemów w sobie lub też przekuwasz wewnętrzny ból w zewnętrzną agresję. W tym miejscu skupię się na alienacji a nie na tzw acting out. Niemal każdy psychoterapeuta będzie prowadził proces leczenia próbując wpisać Twoje reakcje w oczekiwania systemu. Zatem? Masz się dostosować do otoczenia uruchamiając stłamszone w procesie dorastania cechy, które pozwolą się zaadoptować do skurwiałego do cna społeczeństwa. Niewątpliwie przyczyni się to do poprawy jakości życia, jeśli terapia przebiegnie w pożądany sposób, ale… będzie to wyłącznie przykrywanie gówna lukrem. Póki działają prochy, chodzisz na terapię, pierzesz sobie mózg możesz jako tako egzystować, ale wystarczy jedna poważniejsza rysa w życiu, śmierć bliskich, utrata stabilizacji, impuls, aby wszystko szlag trafił a misternie tworzona fasada zawaliła się w jednej chwili jak domek z kart. Czytaj dalej „Dlaczego grając przegrywasz życie?”

„Mięso nigdy nie będzie mną rządzić”!

Cytat z człowieka, który gdyby żył dziś skończyły 61 lat. Aby pozwolić sobie na niezgodę na rządzenie nami przez „mięso” trzeba mieć naprawdę twardy charakter, być gotowym na wyrzeczenia, rezygnację z uciech doczesnych dla których większość tłuszczy jest w stanie poświęcić życie. Wielki człowiek, wielkie idee – wspomnijmy go dziś w tym wyjątkowym dniu. Czy ktoś podejmie się odczytania przekazu z 1983 roku? Tak, już wtedy ten człowiek wiedział to co wielu z nas z mozołem poznaje dopiero teraz. Jak zwykle nie liczę na głębszą refleksję, ale dwie, trzy osoby złapią sens. Tego jestem pewien. 🙂 Dawno nie byłem w Sanoku, chyba czas najwyższy zapalić znów świeczkę w miejscu, gdzie spoczywają geniusze.

Playlista na listopad :)

To już chyba na stałe? Mnóstwo ambientu, synth popu i tego typu rzeczy. Fajnie, że są ludzie, którym to się podoba. Będzie się jeszcze zmieniać w trakcie.

Themaskator