Droga Transfogaraska i książe ciemności.

Ciekawość sprawiła, że od jakiegoś czasu miałem ochotę zaliczyć ten słynny fragment rumuńskiej arterii, zbudowanej kosztem wielu ofiar w ramach megalomanii Nicolae Ceaușescu , który w ten sposób pragnął zapewnić sobie szybki przerzut wojsk przez Karpaty w razie agresji ze strony Związku Radzieckiego 🙂 W efekcie powstał jeden z bardziej malowniczych traktów w Europie i jeden z kilku na mojej liście. W tym roku udało mi się jeszcze dotknąć jednej „drogi śmierci” nieco dalej na południe, ale o tym w innym wpisie. Na temat drogi Transfogaraskiej napisano i powiedziano już chyba wszystko, łącznie z licznymi relacjami zdjęciowymi na blogach i stronach internetowych, nawet słynne trio z Top Gear wybrało się jakiś czas temu do Rumunii aby w super bolidach spróbować się z licznymi serpentynami. Mnie w każdy razie adrenalina i emocje nie zawiodły, w dodatku na koniec dnia, już na dole czekała na mnie i moich bliskich pewna niespodzianka. 

Czytaj dalej „Droga Transfogaraska i książe ciemności.”

Wielki Atraktor.

Na początek może trochę statystyki, szczególnie dla tych czytelników, którzy w życiu kierują się wiarą a nie wiedzą. Ziemia, która jest kawałkiem kosmicznej skały orbituje wokół Słońca wraz z pozostałymi planetami Układu Słonecznego. Jest raczej łupinką w porównaniu do takiego np Jowisza, w którego wnętrzu można by zmieścić około TYSIĄCA planet wielkości Ziemi. Skala nie robi wrażenia? Weźmy pod uwagę Słońce. Próba zauważenia Ziemi na tle Słońca będzie przypominać szukanie łebka od szpilki leżącego na ogromnym dywanie. Światło, które dociera do nas stamtąd i jest źródłem życiodajnej energii potrzebuje około 8 minut, aby oświetlić nasze oblicza. Najbliższy nam układ gwiezdny Alfa Centauri oddalony jest od nas o 4 lata świetle. Co to znaczy? Tyle, że to co obserwujemy obecnie w tym układzie miało tam miejsce 4 lata temu. Światło stamtąd biegnie do nas 4 ziemskie lata a nie są to nawet przedmieścia kosmosu, nie jest to nawet próg dywanu w pokoju. Patrząc w kosmos patrzymy w przeszłość, zatem pytanie czy istnieje jeszcze jakaś inteligentna forma życia tam gdzieś daleko jest moim zdaniem niewłaściwie sformułowane. Należy pytać czy istniała, istnieje, lub będzie istniała. Niestety barierą dla nas nie do przeskoczenia jest czasoprzestrzeń. Niewidzialna gołym okiem wielowymiarowa”powłoka”, w której zanurzone są planety, gwiazdy, komety. Im większą masę ma obiekt, tym mocniej ugina ową niewidoczną powłokę powodując, że mniejsze obiekty zaczynają w sposób podobny do wiru krążyć wokół niczym mucha, która wpadła do spływającej z wanny do odpływu wody. Różnica jest taka, że w miarę upływu czasu dochodzi do koncentracji masy w jednym miejscu. Takim właśnie miejscem jest nasz Wielki Atraktor – jego masa to w przybliżeniu pięć milionów miliardów mas Słońca Czytaj dalej „Wielki Atraktor.”

Wesoły cmentarz.

Tegoroczne wakacje tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że wszystko co definiowane przez człowieka jest czysto umowne, a wszystko czym dysponujemy, to wyłącznie interpretacja tego co nas spotyka. W naszych stronach czarny kolor będący symbolem żałoby jest czymś naturalnym na cmentarzach, jednak w krajach arabskich na przykład, to biel symbolizuje ostatnie pożegnanie. Tak czy owak, niemal każda z religii zakłada rozpacz bliskich po utracie życia przez denata, co jest jednym z prostszych dowodów na niespójność religii. Odkryłem to już jako dziecko, ale ani ksiądz na religii, ani bliscy nie byli w stanie mi udzielić odpowiedzi na pytanie – czemu ci ludzie płaczą po stracie bliskiego, skoro on już jest w niebie? Dziś mógłbym próbować podpinać pod to egoizm żałobników, w fundamencie taki sam jak w wypadku podtrzymywania na siłę przy życiu ludzi w stanach wegetatywnych, co służy bardziej rodzinie niż samym zainteresowanym. Wracając jednak do meritum wpisu, to w czasie podróży na południe Europy odwiedziłem miejsce, które doskonale wpisuje się w mój obecny, skrajnie szyderczy i ironiczny obraz ludzkiej egzystencji, oraz wyznacza mój ulubiony, niebieski kolor jako symbol śmierci. Proszę państwa! Wesoły cmentarz!  🙂

Czytaj dalej „Wesoły cmentarz.”

Droga Krzyżowa. :)

Wakacje czas zacząć, a jak wakacje, to oczywiście rower! Co prawda nie są to już czasy 300 kilometrów w jeden dzień, ale zawsze sobie to tu, to tam podjadę. Złamanie ciągle daje się we znaki i do pełnej wydolności daleko, także wybór tras nie jest zbyt duży. Tak się złożyło, że los znów rzucił mnie w Beskid Żywiecki, co ciekawe, kiedy naprawdę zależało mi, aby poznać bliżej te okolice i ludzi tu żyjących, okazało się, że chcieć to sobie mogę. 🙂 Jak zawsze w życiu – już kiedyś opisywałem ten mechanizm, dostajemy to czego chcemy, kiedy nam już nie zależy, wówczas nagle okazuje się, że coś, co wydawało nam się niebem na ziemi jest zwykłym, przeciętnym kawałkiem codzienności. Ale nie dziś, bowiem okolice, których dotknąłem, przeniknęły mnie do żywego!

Czytaj dalej „Droga Krzyżowa. :)”

Hipokryzja źródłem cierpienia :)

Od jakiegoś czasu obserwuję festiwal hipokryzji w wykonaniu ludzi, którzy mnie otaczają, jednak motywem do popełnienia owego tekstu był felieton zamieszczony w polskiej wersji vice.com. Wielu ludzi nawet związanych zawodowo z psychologią neguje próby unormowania zjawiska dobierania się w pary homo sapiens w oparciu o SMV. Nie szkodzi, że Dawkins wyłożył niczym dla kretynów strategie doboru naturalnego wśród ludzi, wystarczy wyparcie i negacja aby okopać się na własnych pozycjach i udając „prawilnego” egzystować jako „atencyjna” dziwka. 😀 Spokojnie, przywykłem już do obserwacji homo sapiens (w tym siebie) :P, niczym pająków na moim poddaszu, kiedy czują się królami ziemi, wpieprzając kolejną muchę. 🙂 Zatem? Zaczynamy rozbiór przypadku!

Żródło: Vice.com Czytaj dalej „Hipokryzja źródłem cierpienia :)”

Themaskator