Dla samego żarcia było warto :)

Od kilku lat fascynuje mnie karawaning. Swoboda w przemieszczaniu się połączona z poczuciem wolności wyboru co do miejsca, gdzie chcę spędzać czas jest niesamowicie pociągająca. Tak się składa, że w tym roku po raz pierwszy od lat wróciłem na polskie wybrzeże i…nie żałuję. Szczególnie kemping w Międzyzdrojach zrobił na mnie dobre wrażenie – czysto, przytulnie, można powiedzieć, że obiekt przewyższa swoje odpowiedniki w zachodniej Europie a już na pewno te na południu. Tu właśnie spotkałem pewnego starego Holendra podróżującego przez świat starym Hymerem z 75 konnym dieslem. Pewnej ciepłej, gwieździstej nocy siedliśmy ze szklaneczką czegoś mocniejszego i pogadaliśmy o życiu. Mimo ponad 30 lat różnicy natychmiast złapałem flow i wyczułem, że ten człowiek jest kwintesencją naturalności, nie ma w nim kszty zakłamania, czy fałszu a miast tych dwóch powszechnych dziś cech podstawą jego aury jest…mądrość życiowa.

Czytaj dalej „Dla samego żarcia było warto :)”

Pewność siebie, kluczem do sukcesu?

Jeśli zajrzymy na portale dla podrywaczy, pierwszą radą jaką dostaną nieopierzeni adepci sztuki ars amandi będzie nabranie pewności siebie. Nie będę przy tym wpisie wnikał w kwestie spójności wewnętrznej i zewnętrznej mężczyzn, która tak naprawdę decyduje o sukcesie w relacjach a skupię się na fenomenie Nikodema Dyzmy. Oczywiście bujanie się na flekach, szprycha w przełyku i udawanie pewnego siebie podczas gdy w środku zgliszcza na nic się nie zda. Lepiej już jeśli jesteś spójny wewnątrz i na zewnątrz prezentując się ludziom jako rozdygotana galareta, niż wtedy, gdy zwyczajnie grasz. 99% kobiet wychwyci to w lot, a ty zrobisz z siebie co najwyżej idiotę. 🙂 Ale to Twoje życie i Twój wybór.

„To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości.”

Bertrand Russel

Czytaj dalej „Pewność siebie, kluczem do sukcesu?”

Niewolnicy cywilizacji.

Wielu z nas upatruje w dobrach materialnych, sukcesie w oczach innych, czy też karierze źródeł poczucia spełnienia. Z oczywistych względów jest to pułapka, ale aby to wiedzieć należy to przeżyć. Tym różni się wiedza od wiary, którą wyznaje wielu tłumacząc sobie, że…pieniądze szczęścia nie dają. Bo to prawda, ale tylko dlatego,  że duża część z nas nie jest na nie…gotowa. Od dawna jestem zwolennikiem determinizmu, który w skali makro wyznacza naszą ścieżkę w czasoprzestrzeni. Czy mamy wpływ na to w jaki sposób doświadczymy rzeczywistości? Na dziś nie wiem, bo mechaniki kwantowej nie da się prosto przenieść do świata ludzi, zakładam jednak, że tak, z tym że jest jedno ale. Jeśli zbyt mocno próbujemy odejść od genetycznego i behawioralnego przeznaczenia tym więcej kosztuje nas to stresu, negatywnych emocji, a w finale może okazać się, że…stracimy wszystko albo zrobimy z siebie idiotów próbując na siłę osiągnąć coś na polu, które nie jest nam pisane. 🙂 Czytaj dalej „Niewolnicy cywilizacji.”

Kościarz?

Fakt, że tłumaczenie takie sobie, ale z drugiej strony, to chyba dobrze oddaje ogólną treść książki.  Po latach postanowiłem w końcu dotrzeć do źródeł utworu Talk Talk – Such a Shame. Tłumaczenia bywają różne,  począwszy od krucjaty związanej z ochroną zwierząt a skończywszy na efekcie cieplarnianym. Prawda zaś jest taka, że Mark Hollis napisał ten utwór pod wpływem książki, która dopiero dziś leży na moim stoliku nocnym w stercie innych. Utwór pojawił się na rynku w 1984 roku i z automatu zdobył niesamowitą popularność na świecie. Polecam oryginalny klip, gdzie Marc pokazuje naturalną wrażliwość na muzykę (rzućcie okiem na jego twarz i mimikę), tego nie da się wyuczyć co próbują liczni „spece” od mowy ciała 😀 Sztuczne zabiegi z machaniem rękami, udawaniem emocji, sprzedawaniem sztucznej rzeczywistości, której prezenter za grosz nie rozumie wyglądają żenująco i śmiesznie. Nie ma takich pieniędzy, które ze złodzieja zrobią uczciwego człowieka, z kłamcy prawego a z mitomana twardo stąpającego po ziemi, tej ziemi. Pozostaje obciach, ale aby to złapać, trzeba mieć choć minimalną ludzką wrażliwość. Pędzące imadła są bez szans. 😛 Czytaj dalej „Kościarz?”

Relax! Nothing is under control…

Często zdarza się tak, że jakieś zdarzenie wyprowadza nas z równowagi. Generalna zasada jest taka, że im mniejsze poczucie kontroli nad procesem, na którym nam zależy, tym większa frustracja. Jest to zresztą dość proste wytłumaczenie przypadków, gdzie na czymś nam nie zależy, lub już nie zależy, a dostajemy to całymi garściami, podczas gdy nie raz pragnienie dusi nas niemalże, a obiekt pożądania ani drgnie. Moim zdaniem ten tok myślenia to czysta iluzja, bowiem działa tu mechanizm kojarzenia, który powoduje, że zapamiętujemy wyłącznie skutek, a nie przyczynę. Po prostu, rzeczy, ludzie, zdarzenia, które mogą stać się naszym udziałem albo są w naszym zasięgu, albo nie, To czego pożądamy bywa z różnych powodów poza nim, przy czym na skutek zmian w naszym życiu zdarza się, że np po latach dostajemy niejako w gratisie coś, o czym marzyliśmy od dziecka i to coś…nie ma już wówczas smaku.

Czytaj dalej „Relax! Nothing is under control…”

Themaskator