Niewypowiedziana tęsknota.

„Tęsknie za Tobą … jak nigdy w życiu za nikim… tęsknie jakbym miała pięć lat i czekała na kolejne Boże Narodzenie. I najgorsze w tej tęsknocie jest to, że nie wyjechałeś na drugi koniec świata, że nie leczysz słoni w Afryce, nie budujesz igloo Eskimosom, nie brudzisz się spaghetti na jednej z ciasnych, zatłoczonych, włoskich uliczek. Mieszkasz w tym samym mieście, trzy ulice, piętnaście ścian dalej. Chodzisz tymi samymi chodnikami, robisz zakupy w tych samych sklepach, słyszysz to samo bicie dzwonów, te same przejeżdżające pociągi. Pod względem odległości mierzalnej jesteś bliżej niż blisko. Gdyby zaznaczyć na mapie odległość , która nas dzieli- byłaby to tylko mała, ledwie zauważalna kropka. Jesteś bliżej niż blisko, a dzielą nas kilometry niewypowiedzianych słów i słów powiedzianych niepotrzebnie, mile zranionych uczuć, hektary urażonej dumy, godziny i dni niespełnionej miłości…”

Ewelina Pobiarżyn

Na ziemi ognia i lodu cz. 4

Kemping w Vík í Mýrdal okazał się całkiem przyzwoity, ale bez żalu rozstaliśmy się z tym miejscem. W miejscowym barze spotkaliśmy pracujących tam rodaków, którzy zresztą wystawili nas na mukę mówiąc, że miejscowy sklep jest czynny od 14 do 18. Okazało się, że od 10 do 21 🙂
 
Startujemy znów jedynką w kierunku Höfn, które zowie się islandzkim królestwem lobsterów i wszelkiej maści frutti di mare. Po drodze oczywiści łapczywie konsumujemy lokalny krajobraz i atrakcje, które co krok oznaczone są przy pomocy czytelnych znaków drogowych. Na pierwszy ogień idzie Hjörleifshöfði – historyczne wzniesienie, otoczone czarnymi plażami i przeszyte licznymi grotami i jaskiniami. Jako, że droga zamienia się w grząski pył wulkaniczny, zapinamy 4×4 i wariujemy nieco po plaży topiąc niemal Nissana przy okazji. 😉 Bywało gorzej a IcePol nie robi problemu – sam widziałem innego Terrano wyciąganego ciągnikiem ze środka rwącej, górskiej rzeki.

Czytaj dalej „Na ziemi ognia i lodu cz. 4”

Themaskator