Pewnie nie raz zastanawiałeś się nad tym, jak to jest, że jednym wszystko idzie jak z płatka a inni muszą walczyć o każdy dzień. Czy na tym świecie jest sprawiedliwość? Dlaczego ludzie umierają na nowotwory w młodym wieku? Dlaczego akurat mi się to przytrafiło!? Tylko ostatnie pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi, bowiem do czasu gdy zgłębimy fenomen świadomości, który powoduje powstanie wrażenia odrębności organizmu od otoczenia nie mamy szans na znalezienie jakiejkolwiek satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Czemu ja to ja a Ty to Ty? Ten fenomen o ile w ogóle kiedykolwiek zostanie wyjaśniony będzie kamieniem milowym w rozwoju naszego gatunku na ziemi. Póki co jeśli na przykład masz wyrzuty sumienia bo znowu opróżniłaś lodówkę i zjadłaś dwie czekolady przed snem, znów zawaliłeś egzamin bo prokrastynacja to Twoje drugie imię, lub dręczysz się z powodu kolejnego zawodu miłosnego, jaki Cię spotkał i na siłę szukasz odpowiedzi na pytanie, dlaczego ja już taka jestem, to mam dla Was wszystkich dobrą nowinę – rozgrzeszam Was z poczucia winy. Dlaczego? O Tym w dalszej części felietonu.
Czytaj dalej „Rozgrzeszenie.”
Pytania z sieci, czyli co chcesz wiedzieć….
a wstydzisz się zapytać publicznie? 🙂 Tak drodzy państwo – czytuję folder inne, ale praktycznie nie odpowiadam. Jakie ma znaczenie ile dziewczyn napisało do mnie po ostatnim komentarzu w sieci, czy że to szok bo ktoś napisał komentarz dłuższy niż parę słów? Wiem, że to końskie zaloty, ale póki mam dziewczynę to nie jestem zainteresowany rozwijaniem kolejnych znajomości na tym polu. Podobnie chciałbym oświadczyć, że nie prowadzę (nawet za wynagrodzeniem) indywidualnie relacji z Waszymi kobietami na dowolnym etapie tychże, więc darujcie sobie panowie zapytania na priv w stylu „co zrobić, ona się nie odzywa już trzeci dzień”? Wiem, że niektórzy udzielają takich porad za dość znaczne pieniądze, ale ja z przyczyn etycznych się w to nie bawię. Dlaczego? Bo musiałbym emocjonalnie wdrożyć się w układ aby to dobrze pociągnąć. Wbrew pozorom tu schematy działają kiepsko, owszem jeśli lecisz taśmą, to bez problemu poderwiesz skutecznie kobietę w godzinę i domkniesz ją, ale jak się bierze za coś pieniądze i chodzi o konkretne przypadki a nie random, to wypadałoby zaangażować się całkowicie, a ja na to nie mam ani czasu ani ochoty:) Kolejna sprawa to Beksińscy – bardzo doceniam wszelką korespondencję w tej materii, ale nie jestem w stanie się ustosunkowywać do całości, bowiem to zagadnienie jest na tyle skomplikowane, a ja czuję się w nim na tyle ekspertem (mało jest płaszczyzn, gdzie bez żenady przyznam się, że się na czymś naprawdę znam), iż dyskusja na poziomie tego czy Tomek wyrzucił telewizor przez okno czy nie, jest poniżej skali moich zainteresowań. Będę szczery, tego typu wątki nudzą mnie. Ostatnia sprawa – kwestia zamkniętego udziału w pewnej społeczności. Drodzy państwo, ze względu na przemyślenie pewnych spraw, oraz w związku z odejściem jakiś czas temu bardzo bliskiej mi osoby, która była w wieku pani, która przypadkowo znalazła się na linii ognia między stronami sporu, postanowiłem ukorzyć się i zamknąć pewien rozdział definitywnie – wynikło to z moich przekonań i nie było w żaden sposób wymuszone, ani prawnie, ani w żaden inny naciskowy sposób. Jak okazuje się z informacji od kilku osób ugoda, którą uzgodniłem z administracją pewnego portalu działa jednostronnie, czyli wygląda na to, że dotrzymuję zobowiązań wyłącznie ja. Czy zamierzam reagować? Nie. Po prostu skala dyskredytacji drugiej strony jest tak wielka, że wszelkie działania z mojej strony byłyby kopaniem leżącego a tego jakoś dziwnie nie lubię. Doceniam informacje, filmy, zrzuty ekranowe, które dostaję, ale nie zamierzam na nie odpowiadać. Chyba, że zostanie przekroczona pewna cienka czerwona linia, jednak mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ku ogólnej „korzyści” dla obu stron sporu – jak to sformułowano w korespondencji do mnie. Dla mnie po prostu tamten okres jest definitywnie zamknięty. 🙂 W każdym razie dziękuję za wszelkie sygnały, skrupulatnie je archiwizuję, nie mniej jednak nie zamierzam włączać się do jakiejkolwiek dyskusji na tym etapie.
Czytaj dalej „Pytania z sieci, czyli co chcesz wiedzieć….”
Recenzja filmu, który dobiegł końca.
Przypomniał mi się Zdzisław Beksiński, który kiedyś powiedział coś takiego, że człowiek starzejąc się czuje upływ czasu i zbliżający się kres wszystkiego, a chciałby ciągle „oglądać ten film”. Nie wiem jak w przypadku Mistrza, ale jeśli ja, chciałbym oglądać jakiś film bez przerwy, to byłby to Hel w latach osiemdziesiątych, gdy na cypel nie można było ot tak sobie wjechać, tylko przekraczało się podwójną obsadę wartowników (chyba, że pociągiem, ale to bez przystanku), miasteczko było ciche i nieco odizolowane, a turystów w porównaniu do dziś garstka, parzący piasek, znienawidzone dziś parawany i wszechobecne meduzy. Jeśli ktoś nie siedział w czasach, gdy wymiana korespondencji z ukochaną osobą trwała często tydzień, lub dłużej na betonowym murku, na samym końcu portu, zalewany raz po raz chłodną bryzą i oświetlany gorącym, wręcz parzącym słońcem, jakiego dziś już nie ma (nie wiem czemu, ale to nie iluzja), ten nigdy nie dowie się o czym piszę. Ten prąd przeszywający całe ciało kształtował w nas coś, co zwałem później linkiem. To chyba rodzaj iluzji, bądź wrażenia stopienia z drugą osobą, rzecz bardzo rzadka, wręcz unikalna i bardzo niebezpieczna, bo skrajnie może zabić albo okaleczyć na zawsze. 🙂
Czytaj dalej „Recenzja filmu, który dobiegł końca.”
Problem jest w ludziach, nie w systemie.
Większość ludzi twierdzi, że demokracja to najlepszy z najgorszych wyborów dla ludzkości, pewnie mają rację, w związku z tym dziś podejmiemy próbę rozważenia fundamentów problemu, a nie jego skutki, oraz spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje, że żaden system społeczny nie spełnia do końca pokładanych w nim nadziei? Panaceum na nierówności społeczne miał być socjalizm, który po odpowiednim okresie budowy zamieniłby się w komunizm. Marks, Engels, Lenin i paru innych piewców równości społecznej tworzyło w pocie czoła podwaliny do równego podziału dóbr. W efekcie doszło do tego, że ludzie dzielili nawet to czego jeszcze nie wytworzyli 😉 Zatem? Problem nie leży w systemie tylko konstrukcji ludzkiego umysłu oraz sposobów na przetrwanie jakie dobieramy w zależności od potrzeb, aktualnej sytuacji życiowej, umiejętności, sprytu. Najsilniejszym orężem w walce z codziennością jest oczywiście egoizm, racjonalizacja i wyparcie, bez których to nasz gatunek nie miałby szans na koronę władców ziemi. Gdzież zatem są źródła kłopotów homo sapiens, czemu jedni tną kupony i umierają w biegu a inni ciągle narzekają i szukają wymówek? Dlaczego walisz głową w ścianę, z pozoru masz wszelkie przymioty, aby osiągnąć sukces w rozumieniu stada a ciągle Ci nie wychodzi? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.
Czytaj dalej „Problem jest w ludziach, nie w systemie.”
Zatoka umarłych hoteli.
Wszystko przemija! Nie odkrywam jakiejś nowości tym stwierdzeniem, jednak łączy się ono nieodłącznie z tematem, którego dziś chcę dotknąć. Jak wspominałem kilka razy w poprzednich tekstach, nadszedł w końcu czas na opisanie miejsca wyjątkowego. Miejsca, które prawdopodobnie w ciągu kilku lat przestanie istnieć, choć kto wie? Tak czy owak atmosfera jaką tam można zastać przywołuje takie emocje, że pod ich wpływem można niema zauważyć duchy ludzi, którzy kiedyś tam żyli, cieszyli się i odpoczywali. W sieci jest trochę zdjęć z Dubrownika z czasów ostrzeliwania tegoż pięknego miejsca przez marynarkę wojenną Serbii w czasie ostatniego konfliktu na Bałkanach, podobnie jak wiele zdjęć z czasów świetności Kupari, jednak nic nie zastąpi chwili spędzonej tam osobiście. To właśnie tam trafiliśmy w czasie tegorocznych wakacji na Bałkanach i jak zawsze w takim wypadku dla miłośników urban exploration była to prawdziwa uczta.
Czytaj dalej „Zatoka umarłych hoteli.”
