Zrównoważona wymiana zasobów.

Wielu ludzi uważa, że liczy się wyłącznie „bezinteresowna” miłość, a w przypadku dużej różnicy wieku, jak w przypadku Pana Tajnera i jego partnerki mamy do czynienia ze sponsoringiem. Pół biedy byłoby wówczas, gdyby ludzie wygłaszające takie opinie kierowali się wyłącznie zawiścią (choć ma ona spory udział w tym nurcie), ale prawda jest taka, że ocena ta wynika z kompletnego niezrozumienia tego co nas otacza, oraz mechanizmów, które kierują ludźmi na ziemi, tej ziemi. Zacznijmy może od definicji „bezinteresownej” miłości, która jest wyłącznie odpowiedzią zalanego dopaminami umysłu na zaszczepioną nam genetycznie potrzebę przekazania genów. Owszem, „bezinteresownie” zakochany delikwent potrafi posunąć się do ekstremalnej głupoty, byleby utrzymać stan haju emocjonalnego, jaki wyzwala w nim jego wybranka o odpowiednim dla niego SMV. Co to jest SMV? Zapraszam do moich poprzednich wpisów. Co wychodzi z takich relacji po latach? Przeważnie rozwód i podział majątku, o ile parę stać na przeprowadzenie tegoż procesu, najczęściej żyją jak pies z kotem robiąc dobrą minę do złej gry w myśl zasady – pokażemy, że można być razem do końca. Jasne, że można, kto powiedział, że nie? 🙂 Tak się kończy zawsze realizowanie celów narzuconych nam przez społeczeństwo, a nie własnych.

Czytaj dalej „Zrównoważona wymiana zasobów.”

Niezbyt ważna planeta, w przeciętnym układzie słonecznym.

W chwili gdy człowiek uświadomi sobie na głębokim pokładzie świadomości (dziękuję Panie Zdzisławie), że nie ma szans na przetrwanie nawet jako gatunek, szybko przewartościowuje wszystko i po początkowej fazie buntu zaczyna płynąc. Panta rhei – najprostsza religia świata, w dodatku bardzo spójna z tym co nas otacza. Konstrukt jest obojętny, nasze zdeterminowane życie, po prostu się dzieje, a jedyne co możemy (choć nadal nie jestem pewien, czy dojście do owej świadomości nie jest skutkiem poświęcenia się poprzedników ), to nadać temu co nas spotyka, dowolną wartość. Załóżmy, że jednak mamy wpływ przynajmniej na to, jak ocenimy rzeczywistość, zatem idąc tym torem każdemu zdarzeniu , które nas spotyka możemy nadać jakąś wewnętrzną wartość. Oczywiście będzie to bez wpływu na fakt pojawienia się w naszym życiu owych zdeterminowanych dawno okoliczności, ale jako ze umysł ,mimo ze wtórny do materii , to jednak działający w ramach innego niż konstrukt układu odniesienia, umożliwia nam wewnętrzną reakcje. I tak, możemy narzekać , że zarabiamy tylko kilka tysięcy albo możemy się cieszyć, ze zarabiamy kilka tysięcy. Tak naprawdę sprawa nie jest do końca przesadzona bowiem konstrukcja neuroprzekaźników w naszych głowach tez jest zdeterminowana, zatem być może fakt, iż potrafimy patrzeć na świat przez różowe okulary również nie jest zależny od nas. Jedyną frapującą mnie na dziś kwestią, jest pytanie o iluzję bycia niezależnym od otoczenia bytem, które to zjawisko ludzie określają jako JA. Mam na ten temat pewną teorie, ale że nie jestem w stanie jej podeprzeć naukowo, to póki co zatrzymam te rozważania do siebie. Zastanówmy się dziś w jaki sposób nasz gatunek zniknie z powierzchni ziemi, tej ziemi, i co będzie katalizatorem owych wypadków? Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nie jesteśmy tu jako Homo Sapiens pierwsi ani ostatni, ale biorąc pod uwagę stosunkowo młody wiek naszej planety w odniesieniu do reszty wszechświata , to być może przysługuje nam zaszczytna etykietka pionierów 😉

Czytaj dalej „Niezbyt ważna planeta, w przeciętnym układzie słonecznym.”

7 grzechów głównych w percepcji rzeczywistości.

Jako, że emocjonalna analiza otaczającego nas świata często wznosi nas na wyżyny uniesień, ale jednocześnie brutalnie ciska o ziemię w sensie życiowym, warto zastanowić się, jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Oczywistym jest (choć to może za mocne słowo), że duchowość jest wtórna do materii, zatem? Każdy chyba widział w szkole czy internecie cytat z Einsteina:

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.”

Ta i podobne wypowiedzi Einsteina są źle interpretowane, podobnie jak ta najbardziej znana, a mająca dowodzić istnienia siły nadprzyrodzonej, a mianowicie, że „Bóg nie gra w kości”. Ludzie mają naturalną skłonność do naginania rzeczywistości, która jak wiemy z poprzednich wpisów jest obojętna i nie podlegająca ocenie, czy wartościowaniu w oderwaniu od typowo ludzkiej percepcji. Czy zatem można skutecznie kreować świat bazując na emocjach? W pewnych okolicznościach tak, ale jest to czynnik wtórny do np faktu, że ktoś jest znanym piosenkarzem, biznesmenem czy pisarzem. Prawie nikt z wymienionych ludzi, których „sukces” jest powiązany z emocjami, nie wiąże tego faktu z wpisaniem się w oczekiwania ludzi wokół. Im bardziej zmierzasz w kierunku Paulo Coehlo, tym większą masz szansę na „sukces”, który utwierdzi Cię w fałszywym przekonaniu o własnej wielkości, niż lokując się w roli np poety pokroju Wojaczka. Ludzie mają dość szarości, bólu, zła, szukają zatem tego co sprawi, że dostaną nadzieję, radość, szansę, choćby fałszywą – stąd między innymi wielu ludzi tnie kupony od sprzedawanych nadziei, począwszy od religii, a skończywszy na wszelkiej maści kołczach. Proroków pokroju Rafał Skoneckia przeważnie spychano ze skały, albo rzucano lwom na pożarcie. 😉 ale, że mamy XXI wiek, to mogę sobie chyba pozwolić na odrobinę brutalnej prawdy miast słodkiego pierdzenia? Do rzeczy zatem!

Czytaj dalej „7 grzechów głównych w percepcji rzeczywistości.”

Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?

Społeczeństwo przypomina do bólu zaawansowaną sieć neuronową. Natura poprzez różnego rodzaju konfigi ludzkiego genotypu nieświadomie „testuje” najbardziej skuteczne dla przetrwania gałęzie i odłamy czegoś, co możemy nazwać osobowością a w fundamentach jest czymś, co ma zapewnić reprodukcję genów. Gdyby nie potężna katastrofa naturalna, która zmiotła z ziemi dinozaury, prawdopodobnie do dziś nie wyszlibyśmy z nor, i jako przedstawiciele ssaków, nigdy nie sięgnęli po koronę gatunku panującego na ziemi, tej ziemi. Oczywiście każdemu z nas wydaje się, że jest wyjątkowy, ewentualnie jego droga jest właściwa, reszta to durnie, idioci, półgłówki. Oczywiście w takim myśleniu jest sporo racji, bowiem przetrwanie wymaga dwóch cech – bezwzględności i naśladowania stada. Jeśli ktoś to potrafi na polu podświadomym, to świat (w sensie kółka dla chomika) stoi przed nim otworem. Dotarliśmy znów do wolnej woli, która nie istnieje. Każdemu z nas wydaje się, że jest panem własnego życia, emocji, sposobu myślenia, a tymczasem nasze własne poczynania są zautomatyzowane do bólu poprzez programowanie, jedynie filtr mentalny czyni, że wydaje nam się iż nasze decyzje są nasze. Dziecko przychodzi na świat i natychmiast zostaje poddane programowaniu, którego zresztą uczy się niemal od początku. Zapłaczę, to mnie przytulą, zmienią pieluchę, znów zapłaczę, będzie micha. Automat imitacyjno-naśladowczy nabiera tempa. Dalej obserwuje rodziców, co w połączeniu z zaprogramowaniem genetycznym powoduje, że wzmacnia bądź osłabia pewne charakterystyczne dla samego „siebie” cechy. Co to wszystko ma wspólnego z wolną wolą? Zupełnie nic.

Czytaj dalej „Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?”

Themaskator