Życzenia.

Mamy Wigilię. Ludzie umówili się, że to ważny dzień, kiedy pielęgnuje się to wszystko co najlepsze między nami. I dobrze, z jednym warunkiem. Że nie ma w tym krzty fałszu, inaczej całość tego jakże ważnego z punktu widzenia tradycji wydarzenia jest zwykłą potwarzą – dla wszystkich jej uczestników bez wyjątku.
 
Czego mogę życzyć? Tego, żebyście nigdy nie próbowali zrozumieć prawdziwej natury ziemi, tej ziemi, jeśli nie jesteście wystarczająco silni na to co Was czeka za tą samotną skałą, zasłaniającą Całą Jaskrawość. Jeśli wierzycie w Boga (kimkolwiek jest) to pielęgnujcie tę wiarę jak najpiękniejszy kwiat ofiarowany przez najbliższego człowieka, jeśli macie kogoś, kto naprawdę Was kocha (ale nie – do you love me like i love you?) to dbajcie o niego jak o najcenniejszą relikwię, jeśli macie pasję, to wkładajcie w nią całych siebie, jeśli w coś wierzycie, to nigdy nie wątpcie, twórzcie swoje własne mikroświaty, oparte na Waszych zasadach i brońcie ich do końca przed ingerencją z zewnątrz, kochajcie ludzi i świat.
 
Jeśli mogę sobie czegoś życzyć, choć to może nieładnie, ale z pewnych względów poczynię wyłom w tradycji to tego, żeby mi nikt nie pisał jak to bardzo chce mnie przytulić, zabrać na spacer z litości, albo się ze mną przespać – to nie ja potrzebuję współczucia! Rozejrzyjcie się wokół! Wierzę w Wasze dobre intencje, ale musicie przyjąć, że tak jak wielu brzydzi śmierdzący wędrowiec na ścieżce w Bieszczadach, tak mnie brzydzi takie podejście. 😉
 
Życzę Wam, żebyście mieli dzieci. To jedyne dla czego warto żyć.
 
Wesołych Świąt! 🙂

12. Zagubiona ścieżka.

Koniec tygodnia zwiastował nadejście upragnionego luzu dla Mikiego. Co prawda plany miał niezbyt rzutkie, ale fakt że będzie mógł spokojnie popykać w KJSa napawał go optymizmem. Tak naprawdę nie znosił zgiełku, blichtru, tej całej gonitwy Nimbu za wartościami, które narzucał im system. Ciężko się żyje będąc w podwójnej roli, z jednej strony oddanego pracownika i naczelnego programisty Rady Starszych, a z drugiej pół Karpezjana, bytu będącego czystym złem, ale za to w pełni wolnym. Planeta, na której żyli Miki, Kent i Jenny dawała im wszystko, myślała za nich, umożliwiała pracę, odpoczynek i rozrywkę. Wydawałoby się, że to tak wiele w drodze do niebytu a jednak…koszt był ogromny, bo to cholerne poczucie niespełnienia dawało się tak bardzo we znaki, szczególnie wieczorami, gdy krótki dzień na Nimbu ginął za horyzontem, a nocne niebo rozświetlone tysiącami gwiazd oraz światłem dwóch księżyców przypominało, jak bardzo uwięzieni są w tym najlepszym w galaktyce raju. Miki często zastanawiał się nad sensem istnienia, pamiętał że jego przodkowie spełniali się czyniąc czyste zło, to nadawało im sens życia oraz poczucie misji, w myśl zasady, że dzieło niszczenia może być równie wzniosłe jak dzieło tworzenia. Dużo do myślenia dawał mu sen Jenny, gdzie Petrus, jeden z legendarnych wodzów plemienia Karpezjan tak bardzo pokochał dobro, że zdecydował się zdradzić braci i uchronić Ziemię przed niszczącym uderzeniem potęgi zła…

Chyba już do końca będę się szarpał – pomyślał Miki.
Czytaj dalej „12. Zagubiona ścieżka.”

Texas Holdem.

Dziś będzie nieco o tańcu gwiazd, niczym walczących myśliwców z kosynierem na skrzydłach, błyskających ogniem z działek wprost nad Dover, w dodatku z poświatą zachodzącego słońca. Widowisko równie piękne, co niebezpieczne…

Mam taką zasadę, że nie ładuję się w żadne przelotne tematy w miejscu, gdzie pracuję. Czemu? Pomny doświadczeń kolegi wyrzuconego za sexual harassment, którego nie było (wiedzą to wszyscy) zrobiłem sobie takie założenie. Życie jednak bywa przewrotne 😉

Hermenegilda 😉 Fajna, ciepła blondyneczka na obcasach, przemiła, serdeczna – wtedy jeszcze nie kumałem co i jak, więc ślicznie robiłem za przyjaciółeczkę wypisując dziesiątki tekstów na GG, flirtując itp. Wiedziała, że mi się podoba, więc wypuszczała sobie co jakiś czas buziaczek w postaci zachęty do działania. Komu jak komu, ale mi dwa razy powtarzać nie trzeba 🙂 Jedna kawa, druga kawa, śmichy hihy, kino w ogóle nie wchodzi! WTF? No nic… Dalej ostro ćwiczę GG, misio pysio, a to kawka razem w biurze z zalotnym spojrzeniem, a to nowa focia na mostku w kurteczce różowej pode mnie na NK, a to wypytywania co i jak? 🙂 Cud, miód, malina, orzeszki. Oczywiście miałem sobie nie robić żadnych nadziei, ale jakbym słuchał tych wszystkich bajek od dziecka, to bym chyba do dziś był bezdzietnym starym kawalerem 😀
Czytaj dalej „Texas Holdem.”

Themaskator