Antynatalizm, czy to ma sens?
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że na skutek ewolucji ludzie, a być może też niektóre zwierzęta zostały obdarzone świadomością. Richard Dawkins pięknie opisuje w Samolubnym Genie mechanizmy, które doprowadziły do powstania owego fenomenu umożliwiającego niejako przy okazji lub odwrotnie rozwinięcie umiejętności abstrakcyjnego myślenia, co stało się podwaliną pod tron władców ziemi, tej ziemi dla ludzi. Stosunkowo niedawno, bo dopiero w latach trzydziestych ubiegłego wieku, niewielki procent najbardziej rozwiniętych pod względem mentalnym ludzi, po uprzednim wspięciu się na maksymalny poziom piramidy potrzeb Maslowa, zaczął dostrzegać kompletny bezsens ludzkiej egzystencji z punktu widzenia jednostki. Większość ludzi, nawet współczesnych, nie ocenia rzeczywistości w sposób realny, pozbawiony mechanizmów obronnych, takich jak racjonalizacja czy wyparcie, powiem więcej, człowiek ozuty zupełnie z owych „bezpieczników” najprawdopodobniej…natychmiast popełni samobójstwo, będąc zresztą uznanym przez skoorwiałe (nie ze swojej winy) do cna społeczeństwo za pomyleńca. Skąd zatem wziął się antynatalizm? Zapraszam do lektury!
Depresyjny realizm.
Środek tygodnia, problemy dnia codziennego, smog pochłania naszą rzeczywistość więc ciężko liczyć na atencję czytelników, tym bardziej, że jak to zwykle u mnie – nie jest łatwo, lekko i przyjemnie. 🙂 Dziś porozmawiamy sobie o zjawisku depresji, ale nie w kontekście schorzenia, tylko mechanizmu, który zbliża nas do REALNEJ oceny sytuacji niepodpartej lub słabo podpartej racjonalizacją lub wyparciem. Większość z nas (o ile nie wszyscy) funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki mechanizmowi opanowania trwogi, które to w psychologii dorobiło się wielu ciekawych opracowań. Ściśle rzecz biorąc mechanizm ten nazywa się „teorią opanowania trwogi” a podwaliny pod jego ustanowienie położyli panowie Greenberg, Solomon, Pyszczynski. Tak jak Freud twierdził, że podświadomie chcemy od wszystkiego uciec, aby schronić się w łonie matki, tak wspomniani wyżej panowie wyprowadzili dość ciekawą teorię odnośnie mechanizmów, które umożliwiają nam reprodukcję i przetrwanie gatunku, bowiem w świecie świadomych ludzi przedłużanie naszej agonii mało, że nie ma sensu, to jeszcze wprowadza element sadyzmu, bowiem wraz z powołaniem do życia skazujemy naszych potomków na śmierć. 🙂
Czytaj dalej „Depresyjny realizm.”
Nieoznaczoność Heisenberga, a relacje międzyludzkie.
Polowania na czarownice ciąg dalszy, czyli kobiety są złe, kobiety lecą na kasę, kobiety kłamią, faceci to świnie, chcą tylko jednego, nie mają serca, a w ogóle każdy pijak to złodziej, bo każdy złodziej to pijak. Nie ma w tym nic śmiesznego, bowiem sam latami odbijałem się od ściany widząc niemal wszędzie spiskową teorię dziejów, która powodowała, że moje życie zamieniało się w koszmar. Wszystko do trwało do czasu, gdy zrozumiałem prawdziwą naturę ziemi, tej ziemi, pojąłem, że wszelkie religie, sekty, stowarzyszenia, instytucje bardzo rzadko działają w zgodzie z własnym statutem, a właściwie ich główną płaszczyzną działalności jest dojenie krów i strzyżenie baranów. I tak, na konfliktach międzyludzkich zarabiają prawnicy, na ścinaniu puszczy białowieskiej stowarzyszenia zielonych, na wierzących pasterze i tak dalej, i tak dalej. Co zatem zrobić, aby ustrzec się przed byciem ofiarą? To proste – zmienić własną optykę, unikać dramatów, ludzi ciągnących w dół, żyjących konfliktem, czy też sprzedających dobrą nadzieję w chwili, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że za chwilę umrzesz. Wszystko co potrzebne do szczęścia jest w Tobie. Brzmi jak pierdolenie kołcza od samorozwoju? Pewnie tak, różnica jest jedna – prawie żaden z nich nie rozumie całości tego co nas otacza, skupiając się na wąskim fragmencie rzeczywistości. Na tyle wąskim, żeby zarobić, a jednocześnie na tyle szerokim, żeby zrobić Ci kibel z mózgu. Przestań płacić, a zacznij myśleć. 🙂

Czytaj dalej „Nieoznaczoność Heisenberga, a relacje międzyludzkie.”
Beksiński – Dmochowski, Listy 1999 – 2003.
Pan Piotr Dmochowski jest jednym z niewielu żyjących wciąż ludzi, którzy znali Zdzisława Beksińskiego osobiście i jednocześnie byli w stanie wniknąć dość głęboko w osobowość tego wspaniałego człowieka. Jak wszyscy wiemy Pan Dmochowski pokochał twórczość Zdzisława Beksińskiego od pierwszego wejrzenia, a miłość ta, jak można się przekonać, oglądając załączony materiał, trwa do dziś. Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie gości obrazy z jego kolekcji już dość długo, byłem tam już dwa razy, ale w ostatni weekend zdarzyła się prawdziwa gratka. Po pierwsze, NCK zorganizowało kuratorskie zwiedzanie wystawy, a po drugie w Krakowie pojawił się osobiście…Pan Piotr Dmochowski, człowiek, który poświęcił życie dla propagowania twórczości Mistrza! Spotkanie odbyło się na kanwie ukazania się kolejnej książki traktującej o relacjach jakie łączyły obu panów. Wszyscy, którzy dotknęli kiedykolwiek korespondencji Zdzisława Beksińskiego doskonale wiedzą, że można tam znaleźć kapitalne sentencje, które przy odrobinie wyrobienia (Mistrz sporo rzeczy daje na tacy, ale aby objąć wszystko, wymagana jest pewna podbudowa) potrafią uporządkować otaczającą nas rzeczywistość. Dziękuję Panu Dmochowskiemu za całość, ale szczególnie za krótką sentencję, którą będę cytował do końca życia…
„Beksiński był bardzo inteligentnym człowiekiem, ja znałem wielu artystów, którzy byli mistrzami w swej dziedzinie, ale ich inteligencja była zupełnie przeciętna.”


