Gosia testuje Madzię!

Tak to już bywa w życiu faceta, że gdy na jego drodze staną dwie kobiety o charakterze dynamitu połączonego z gorzką czekoladą od La Maison du Chocolat w posypce z papryki, to musi się to skończyć albo totalnym odlotem, albo zupełnym upadkiem. Ryzyko jest spore, ale jako że od dziecka lubię czasem popuścić wodze fantazji, to postanowiłem postawić wszystko na ten układ! Miłośnikiem Mazdy MX-5 jestem od dziecka, śledziłem rozwój modelu począwszy od słynnej mydelniczki oznaczonej kodowo NA, poprzez NB, aż do NC, której właścicielem stałem się w zeszłym roku. Tak się złożyło, że w moje łapy niedawno wpadła kolejna Madzia oznaczona tym razem jako ND. Dwa litry benzyna, idealne wyważenie, niska masa własna i tylny napęd gwarantują emocje, przy czym objechanie na krętej drodze znacznie silniejszych konkurentów nie stanowi żadnego problemu. Wszak już sam Jeremy Clarkson tak podsumował czwartą generację kultowego roadstera:

“It’s a cure for depression, this car, it really is. You just can’t be in a bad mood when you’re driving it.”

Czytaj dalej „Gosia testuje Madzię!”

Tajemnice doliny Moczarnego.

Moczarne to dla znawców i miłośników Bieszczad miejsce wyjątkowe z kilku względów. Po pierwsze w dolinę nie można oficjalnie wejść, po drugie przez długie lata miejsce to stanowiło swoistą enklawę, związaną z wyrębem lasów, z silnie rozbudowaną koleją, stacjami pośrednimi i całą infrastrukturą, po trzecie widoki dziewiczych terenów, eksploatowanych niegdyś przez człowieka (patrz wiszące tory) zapierają dech w piersiach, po czwarte, zagubione wioski, studnie, oraz rzeczy, które ciągle można tam znaleźć, zwyczajnie wywalają z butów – wymarzone miejsce na słynną Siekierezadę!

Czytaj dalej „Tajemnice doliny Moczarnego.”

Wirujące pedały i Puszcza Kozienicka.

Wczoraj wieczorem krótka piłka – rano atakujemy 100km przez las. Kumpel planuje trasę, mamy polecieć do Królewskich Żródeł, później do Garbatki Letnisko, dalej do miejsca zwanego Okólny Łęg i powrót do Radomia.Budzę się o 8, szybkie pakowanie i zgodnie z umową melduję się na wiosennej ulicy kolegi. Czekamy na trzeciego, ale nie zjawia się. Dokupuję wodę, jest 9:30, próbujemy się dodzwonić do Andrzeja, ale bez skutku. Zapił na bank.  Kopiemy pedały i ruszamy ostro w stronę starego radomskiego kirkutu. Istniał sobie do II wojny światowej, kiedy to nadludzie użyli macew do wzmocnienia budowanej w pobliżu drogi. Można nie lubić ludzi, grup, narodowości, ale nie wolno deptać przeszłości ołtarzy. Jak widać, są ludzie i parapety. Szybka fota przez zamkniętą bramę i ruszamy dalej, mijając moją pierwszą firmę, w której w latach 90tych ubiegłego wieku pracowałem od poniedziałku do soboty od 5 rano do 20 za dwa miliony złotych. 😉

Czytaj dalej „Wirujące pedały i Puszcza Kozienicka.”

Radomka, neverending story!

Śpiew ptaków oznajmia mi rano, że dzień dawno się zaczął, a tylko ja miast wstać, nadal tkwię w objęciach Morfeusza. Leniwie wyrywam się z tych kajdan i już pędzę do kuchni po śniadanie. Dziś święto i dzień mamy, niestety ani jedno, ani drugie już mnie nie dotyczy – o najsamotniejszy wśród ludzi, jak mawiał Tomek w niezapomnianym wieczorze z Edgarem Allanem Poe. Co robić? Plany na dziś to ostatni odcinek Radomki, jaki nam pozostał z przyjaciółmi do spłynięcia. Mam mieszane uczucia, bo w niezawodnej dotychczas prognozie pogody z ICM meteo wyraźnie widać opad konwekcyjny, czyli ludzko mówiąc krótki, ale bardzo intensywny deszcz, tak zwane oberwanie chmury, plus burze. Dzwoni kumpel i przekonuje mnie, że na Interii 😉 nie ma żadnej wzmianki o opadach. Wyśmiewam go oczywiście dla żartu, gratulując źródła informacji, jak okaże się później, to jednak on miał rację. 😀 Pakuję sprzęt i ruszam w kierunku Gorynia, gdzie czekają już na mnie znajomi.

Czytaj dalej „Radomka, neverending story!”

Obrazem i muzyką malowane.

Zebrałem swoje ulubione fotki z zeszłorocznych wypraw, okrasiłem znakomitą muzyką Daniela Blooma z filmu Tulipany, wrzuciłem do Open Shot Video Editora i wyprodukował się taki pokaz. 🙂 Zapraszam do relaksu i napawania się pięknem otaczającego nas świata.

Themaskator