Zawsze z dużą uwagą słucham podsumowania najlepszych płyt radia Rockserwis FM, nie inaczej było w tym roku. Różnie bywa z absolutnymi dla mnie hitami w tym zestawieniu i chyba już nic mnie tak nie zmiecie przez dłuższy czas jak opad kopary sprzed kilku laty po zapoznaniu się z albumem The Sin grupy Millenium. Nieliczni stali czytelnicy znajdą pewnie odnośnik do mojego emocjonalnego wysrywu sprzed lat. W tym roku nie było takich fajerwerków ale pojawiło się kilka naprawdę fajnych wydawnictw, z których dla mnie numerem jeden jest płyta Bjorna Riis (ex? Airbag). Uwielbiam skandynawski, płaczący dźwięk jego gitary pod każdą postacią, również na ostatniej płycie jaką wydał a zatytułowanej Fimbulvitner ! Jak wiecie jestem zakochany w Islandii (platonicznie xD) i wszelkie nawiązania do skandynawskich wierzeń i baśni typu „simi” – czarodziejski sznur do przekazywania wiadomości na odległość wywołują we mnie uczucie nostalgii jakbym w jakimś poprzednim wcieleniu był Wikingiem. Skonecki i baśnie, świat się kończy 😀
Sokół Millenium…czyli siedem grzechów głównych.
Boję się podjąć tego tematu bowiem ze wstydem muszę przyznać, że polską kapelę Millenium nie mającą nic wspólnego z Gwiezdnymi Wojnami poznałem niedawno dzięki Rockserwis FM. Jest jednak mocno prawdopodobne, że kiedyś jako dzieci wraz z muzykami Millenium oglądaliśmy wyczyny Hana Solo, który wbrew skoorwiałym do cna wzorcom obecnego społeczeństwa postanowił poświęcić własny interes i zabezpieczyć dupę Luka Skywalkera, który dzięki temu był w stanie zdetonować Gwiazdę Śmierci. Wielbicieli Pezeta czy tam Tezeta co czytają mojego bloga zachęcam co obejrzenia na tubce prześmiewczego filmiku zatytułowanego „it’s a trap”. Tak czy inaczej nie liczę na refleksję, ale może uda mi się zachęcić choć promil z Was do zainteresowania się dźwiękami jakie produkuje polska, neo progresywna kapela pod tytułem Millenium. Zapewniam, że najlepsza w historii polskiego rocka gitarowa solówka w wykonaniu Abraxas znalazła godne następstwo. Zresztą, szczerze mówiąc w historii polskiej muzyki mało jest aż tak znakomitych, „chwytających za serce” jak to określił Kuba ze Strefy Zmroku Tomasza Beksińskiego dźwięków. To się albo kocha na zbój albo nienawidzi, obojętnie obok nie da się przejść. Zatem? Zapraszam wrażliwców, nielicznych czytelników w podróż. Podróż Sokołem Millenium, przy którym Axel Rudi Pell i jego „płaczące” gitary w Temple of the King już nie brzmią tak samotnie jak kiedyś. Podróż po siedmiu grzechach głównych…

Czytaj dalej „Sokół Millenium…czyli siedem grzechów głównych.”
