Podróże w czasie.

Tytułowa kwestia rozpala głowy licznych marzycieli na całym świecie od lat. Powstały już nawet znakomite filmy traktujące o tym  temacie, jak chociażby Interstellar, Efekt Motyla czy Looper. Jak wiemy nawet współcześnie mamy dość potężny rozdźwięk między fizyką klasyczną a kwantową, bowiem te dwie dziedziny nauki różnią się zasadniczo w wielu kwestiach. Einstein twierdził, że bóg nie gra w karty (oczywiście nie miał na myśli faceta z brodą, tylko naturę), z kolei twórcy teorii związanych z fizyką kwantową, na każdym kroku udowadniają, że w mikroskali wiele zasad obowiązujących w skali makro jest łamana. Mówiąc po ludzku, najpopularniejszą przesłanką dla przeciwników możliwości cofnięcia się w czasie jest tak zwany paradoks dziadka. Wszyscy wiemy o co chodzi, jeśli możliwe są podróże w czasie wstecz (od strony teoretycznej fizyka kwantowa mówi, że to jak najbardziej możliwe) to cofając się wstecz i zabijając własnego dziadka, spowodowalibyśmy coś, co autorzy literatury SF nazywają załamaniem kontinuum czasowo przestrzennego. 😉 Innym koronnym argumentem jest to, że przecież gdyby tego typu podróże były możliwe, to bylibyśmy świadkami odwiedzin bytów z przyszłości 😉 Tak czy owak, sprawa nie jest aż tak śmieszna jak nam się wydaje.

Czytaj dalej „Podróże w czasie.”

Perspektywa – tego nie uczą w szkołach.

Dlaczego? Bo to zbędne. Stado ma odegrać swą rolę i zdechnąć, wszelka perspektywa w widzeniu rzeczywistości ogranicza możliwość manipulacji ludźmi. To dlatego musisz uczyć się na pamięć, zamiast logiki i analizy zdarzeń. Przy okazji medialnych ostatnio wydarzeń w Ełku, pozwolę sobie wspomnieć pewne zdarzenia z przeszłości, które same wiążą mi się z tym, z czym mamy do czynienia dziś. Do rzeczy zatem!

Czytaj dalej „Perspektywa – tego nie uczą w szkołach.”

Ludzie rzucają się na wszystko…

…jak pisał Bukowski, a tymczasem rację ma mój znajomy Adam, który na swej witrynie napisał, że to właśnie TY jesteś kaprysem natury. Trudno lepiej wyrazić się o fakcie powstania na skutek ewolucji, ludzkiej świadomości. Okazało się nie pierwszy raz, że to co może dać przewagę nad innymi gatunkami, może być również kołkiem osinowym dla całej populacji. Czy to źle? Nie, bo dobro i zło to wyłącznie określenia zachowań zależnych od percepcji. Czy to ma znaczenie? Nie, bo to wszystko nie ma głębszego sensu. Czy możemy się jakoś temu sprzeciwić? Możemy, ale znaczenie owego protestu będzie symboliczne. Czemu? Bowiem nie istnieje żadna inteligentna siła sprawcza, która spowodowała, że samolubne geny ukształtowały z cząstek elementarnych nas, mieniących się w swej megalomanii królami ziemi, tej ziemi. Gdyby chociaż był jakiś bóg, jakiś patafian, który to wymyślił, można by spróbować napluć mu w twarz (o ile takową ma), albo podpalić się jak Pan Siwiec w ramach protestu, a tymczasem to zwykłe zrządzenie losu powodujące, że stała Plancka ma taką a nie inną wartość sprawiła, że uczestniczymy w tym wątpliwym show.

Czytaj dalej „Ludzie rzucają się na wszystko…”

Czy leci z nami pilot?

4 lipca 1989 roku był wyjątkowo ciepłym dniem. Nie było jeszcze dziesiątej a termometr na plaży w Dźwirzynie pokazywał 28 stopni. Leżałem na kocu dotykając stopami boskiego, bałtyckiego piasku, na uszach miałem słuchawki a w nich The Boys of Summer Henleya. Patrzyłem w morze, które odkładało delikatne fale rozbijające się o zbudowany przed chwilą zamek z piasku. Nagle w moje uszy wbił się huk, podniosłem głowę i zobaczyłem bardzo nisko lecący, tuż nad plażą myśliwiec. Wszyscy obecni patrzyli z przerażeniem, bowiem był to wyjątkowo niski low pass, kilka osób przysiadło z wrażenia, a na dole wyraźnie czuć było ciepło z dopalacza, oraz podmuch z silnika odrzutowego. Mig-23 krzyknąłem zrywając się z koca, kiedy czerwony grill samolotu znikał za linią horyzontu. Wówczas wszyscy byli przyzwyczajeni to tego, że nad morzem odbywają się loty, czy strzelania, wszak zimna wojna nieco przygasła, ale do normalizacji wciąż było daleko. Ludzie jeszcze długo rozmawiali o tym co się stało, bowiem pilotów obowiązywał kategoryczny zakaz wykonywania lotów nad plażą, w dodatku na tak niskiej wysokości. Bomba wybuchła kilka dni później, kiedy Dziennik Bałtycki napisał, że w Belgii rozbił się rosyjski Mig-23, który wystartował z lotniska Bagicz pod Kołobrzegiem.

Czytaj dalej „Czy leci z nami pilot?”

Dlaczego Tomka nie można było uratować?

Ostatnimi czasy Pan Wiesław Weiss przy okazji premiery książki Tomek Beksiński. Portret Prawdziwy, wysnuł tezę, że samobójstwo Tomka było przypadkowe, że on do końca nie chciał umierać, tylko zły zbieg okoliczności sprawił, że stało się najgorsze. Za zaplanowaniem odejścia przemawia między innymi ukrycie kluczy do jego mieszkania, będących w gestii ojca, ale jest też wiele faktów przeczącym temu, że chciał on w pamiętne święta 1999 roku rozstać się ze światem. Między innymi prośba do ojca o nagranie kilku pozycji z TV, celem późniejszego obejrzenia, rozmowy z przyjaciółmi, ogólne nastawienie do życia, wspomniane między innymi przez Wiesława Weissa i tak dalej. Co zatem stało się 24 grudnia 1999 roku?

 

 

 

Czytaj dalej „Dlaczego Tomka nie można było uratować?”

Themaskator