„Dzień dobry, dlaczego pański świat jest taki przerażająco smutny? Proszę spojrzeć na ludzi – cieszą się, żyją, bawią. Niech pan nie popada w depresję – warto żyć.” Hmm – zdarza się co jakiś czas, że jakaś zagubiona w sieci niewiasta wpadnie na mojego bloga i od razu dostrzega kogoś, komu trzeba pomóc. Chwała jej za to, bowiem wrażliwość na ludzką krzywdę jest czymś co warto pielęgnować. Niestety, życie jest tak skonstruowane, że co rusz padamy ofiarami własnych iluzji. Często zdarza się, że za niewłaściwą ocenę okoliczności płacimy zdrowiem, czy majątkiem. Na szczęście w tym wypadku nie będzie tak źle, za to ja z przyjemnością wykorzystam to, aby wskazać gdzie leży racjonalna percepcja rzeczywistości w relacji do iluzji, którą żyje większość otaczających na artefaktów. Zaczynamy!
Nigdy nie dotrzesz do „swoich prawdziwych” pragnień…
bo coś takiego nie istnieje! Od kilku lat daje się nakreślić dość wyraźny nurt wśród tak zwanych przebudzonych, nakłaniający do porzucenia wprogramowanych nam społecznie norm i celów, których realizacja nie przybliża nikogo do poczucia spełnienia, a jedynie konkretyzuje potrzeby otoczenia i doraźnie nas samych, poprzez przykrycie własnych deficytów – potrzeby bezpieczeństwa, popularności, sławy, pieniędzy, zdrowia, życia wiecznego. 🙂 W każdym wypadku motorem postępowania ludzi są właśnie wspomniane braki, które są częściowo programowane genetycznie (np silnie zestresowana w ciąży matka, rodzi dziecko z ekstremalnie wyczulonym układem nerwowym) a częściowo behawioralnie. Każdy z mozołem wspina się po piramidzie „własnych” potrzeb wierząc głęboko, że gdy osiągnie już wszystko czego pragnie, to czeka go spokój wewnętrzny, radość, poczucie spełnienia. Nic bardziej mylnego – jeszcze żaden „zaliczony” cel nie wywołał w kimkolwiek długotrwałego poczucia szczęścia, bowiem takie odczucie byłoby sprzeczne z ewolucją, pozwalając człowiekowi spocząć na laurach, gdy tymczasem chodzi wyłącznie o jedno – przekazywanie i dywersyfikowanie materiału genetycznego, gdy cała reszta jest wtórna i pochodna tychże, pierwotnych mechanizmów.
Czytaj dalej „Nigdy nie dotrzesz do „swoich prawdziwych” pragnień…”
Dlaczego emerytur nie będzie?
Ostatnio odbyłem ciekawą dyskusję na pewnej stronie, gdzie dowodzono, że operacja „przesunięcia” pieniędzy z OFE do ZUS była dla beneficjentów systemu samym dobrem. Skala niezrozumienia tematu jest tak duża, że postanowiłem się pochylić nad nim. Wróćmy do późnych lat 90tych, kiedy to system dywersyfikacji źródeł finansowania emerytur został podzielony na trzy filary. Pierwszy miał stanowić ZUS, który w oparciu o składki miał wypłacać bazową emeryturę „obywatelską”. Drugi filar obejmował obowiązkowe składki na OFE, które były wpłacane na rachunki prywatnych funduszy mających zarządzać nimi w taki sposób, że za 40 lat beneficjenci mieli opalać się pod palmami, trzeci filar zakładał oszczędności dobrowolne w utworzonych specjalnie w tym celu funduszach inwestycyjnych. Każdy z elementów tego systemu w realiach okazał się miną, która doprowadzi do tego, że emerytury rzeczywiście będą wypłacone, ale ich wartość będzie…żadna. Zapraszam do opowieści o największym przekręcie RP od czasu książeczek mieszkaniowych. 🙂

Dlaczego Twój szef odniósł sukces, a Ty dalej liczysz słupki?
Historia ludzi na ziemi, tej ziemi to zapis wzlotów i upadków, tak jednostek jak i imperiów. Od zarania wieków było tak, że na czele grup, jednostek wojskowych, zespołów, państw stawali ludzie, którzy posiadali stosunkowo wysokie IQ zaś wyjątkowo niskie EQ. Z czym to się łączy? Otóż wysokie IQ świadczy wyłącznie o wysokiej zdolności do logicznego pojmowania rzeczywistości, natomiast EQ niesie za sobą ładunek „ludzki” w naszym na wskroś matematycznym, komputerowym świecie. Istnieje sobie za wielką wodą taki projekt pod tytułem Talentsmart, który stara się analizować ścieżki rozwoju ludzi, w zależności od tego, jakie miejsce w hierarchii zawodowej piastują w odniesieniu do ich inteligencji emocjonalnej. Tytułem wstępu powiedzmy sobie, że odsetek psychopatów wśród CEO firm, właścicieli rozległych interesów, czy dyktatorów jest bardzo wysoki w stosunku do średniej w społeczeństwie. Oczywiście bezwzględność często prowadzi na szczyty władzy, ale jakoś tak dziwnie ten świat jest skonstruowany, że owa wędrówka na szczyt (często wątpliwy) kończy się spektakularnym upadkiem. Weźmy chociażby Hitlera. Gdyby nie był nieukiem bez wykształcenia, całkowicie przekonanym o własnej nieomylności to być może był by podziwiany dziś jak Juliusz Cezar a tak to skończył w dole w benzyną, inni skończą w oparach wódy, jeszcze inni na taczkach, czy w więzieniu. Tak! Aby odnieść sukces w biznesie, czy pociągnąć za sobą tłum dobrze być psychopatą, ale wszechstronnie wykształconym psychopatą. Inaczej trzeba szykować się na klęskę. 🙂

Czytaj dalej „Dlaczego Twój szef odniósł sukces, a Ty dalej liczysz słupki?”
Zostawić coś po sobie.
Większość ludzi nigdy nie umrze, bo nigdy się nie narodziła – slogan z tanich fanpage-y dla nastolatek niesie w sobie sporo prawdziwego przekazu. Większość ludzi to tłum sterowany popędami, emocjami, genetycznym i behawioralnym determinizmem. Im więcej wiem, tym więcej mam wątpliwości, jest to przeciwieństwo bujających się na flekach cwaniaków, którym się wydaje, że posiedli świat. Prawda jest brutalna – im głupszy jesteś, tym mocniej wydaje ci się, że masz uniwersalną receptę na rzeczywistość. Wielu ludzi, którym udało się pokonać barierę strachu i spojrzeć rzeczywistości w oczy bez racjonalizacji i wyparcia zaczyna nagle…rozpaczliwie szukać możliwości przetrwania. Jeśli nie w całości, to chociażby jako avatar w głowach odbiorców sztuki, czytelników książek, użytkowników wynalazków, piewców rewolucyjnych idei. Życie większości ludzi to racjonalizacja, wyparcie, walka o przewagę nad innymi nieszczęśnikami, fotki pod palmami, nowa fura, tytuł naukowy, kolejna panienka i…kasa! Władza, dupa, pieniądze na tym stadium rozwoju, na którym znajduje się 99% tego co nas otacza jest wszystkim. Na szczęście są ludzie, którzy rozumieją, że to wszystko nie ma sensu. Jedni jak np Beksiński próbują przetrwać sztuką, inni rzucają się na pomoc potrzebującym rozdając majątek jak np Bill Gates, są też tacy, którzy sięgają daleko poza dziś, poza jutro, a nawet poza dekady. Takim człowiekiem jest Elon Musk.

