Znów.

Znów

Czy mogłabyś ZNÓW, spłynąć z obłoków nieba, górujących nad ciżbą codzienności?
Czy mogłabyś ZNÓW, leżeć przy mnie i słuchać jak mówię, dotykając Twojej twarzy?
Czy mogłabyś ZNÓW pytać o wszystko i cieszyć się jak dziecko?
Czy mogłabyś ZNÓW czuć więź tak wielką, że rozgadują się wszystkie dzwony w okolicy?
Czy mogłabyś ZNÓW leżeć na ławce, trzymając głowę na mych kolanach, które mimo, że ścierpły pozostają nieruchome?
Czy mogłabyś ZNÓW poprawić włosy, w sposób godny Rity Heyword?
Czy mogłabyś ZNÓW zostawić samochód na moim parkingu, tak bym przez kolejne pół roku budził się rano i sprawdzał, czy go tam nie ma?
Czy mogłabyś ZNÓW sprawić, aby czerwień zachodzącego słońca mijana na drodze burzyła mą krew w żyłach?
Czy mogłabyś ZNÓW zostać, zamiast odchodzić z zimnym „muszę już iść”?
Czy mogłabyś ZNÓW…?

Kokaino…przy, której najlepszy towar, jest proszkiem do pieczenia…
Mogłabyś…chciałabyś…gdybym ja ZNÓW, potrafił na zewnątrz być tak zimny jak Hekla.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Themaskator