Świat zmusza Cię by grać.

Jakiś czas temu spotkałem na FB człowieka, którego cechowało dość otwarte myślenie. W czasie wymiany zdań pod pewnym fanpagem kolejnego kołcza od wyklepywania rzeczywistości napisał coś ciekawego.

„Ja się czuję stłamszony tym, że społeczeństwo wymaga ode mnie optymizmu, podczas gdy mój na wskroś logiczny umysł wrzeszczy, że tu NIKT PERMANENTNIE nie jest szczęśliwy a jeśli nawet dłużej to tylko chwilami, za to retoryka jest taka, jakby to była kraina szczęścia! Telewizja, internet, otoczenie, pokazuje wyłącznie sztucznie zadowolonych ludzi nakazując racjonalnej mniejszości dostosowanie lub alienację. Ja tak nie chcę. Mam prawo trwać we własnym świecie, miejscu z ograniczonym do minimum lub wyeliminowanym racjonalizowaniem i wyparciem. Mam prawo czuć na plecach oddech śmierci, zapach gnijących ciał, odór rozpadającego się, porzuconego ciała. To jest prawdziwe życie a nie bal na Titanicu i gra, gra, gra, sztuczny uśmiech, uśmiech, uśmiech. Ten czas TU i TERAZ to wszystko co mamy.”

Oczywiście większość zarzuciła mu fatalizm, brak pozytywnego myślenia, gnuśność, brak werwy, kompletną miernotę i bycie „przegrywem”. Czy aby na pewno będąc sobą miast poddawać się społecznemu nurtowi udawania rzeczywistości, której  nie ma zasługujesz na miano przegrywa? Czytaj dalej „Świat zmusza Cię by grać.”

Living my dream.

Każdy z nas żyje własnym snem. Tu gdzie jestem obecnie czas płynie inaczej. Ciemne chmury przetaczają się po niebie, czarne plaże nęcą spokojem  a chłodny wiatr podszywa zimnem typową „koledżówkę” podobną do tej, którą lata temu nosił Kevin Arnold. Smieszne? 🙂 Wiem, nie stać Cię na sentymentalizm bo skoorwiałe do cna społeczeństwo wymaga od Ciebie siły, waleczności i „sukcesu”, więc siłowo kreujesz się na debeściaka, byleby otoczenie nie odkryło kim naprawdę jesteś. Wiesz co? Jeśli to Twój schemat to właśnie przegrywasz własne życie a najlepsze jest to, że nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Zresztą, w finale i tak wszyscy przegramy, więc może chodzi wyłącznie o to, aby przegrać na własnych a nie narzuconych społecznie warunkach? Czytaj dalej „Living my dream.”

Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Tak się składa, że ostatnio dość często podróżuję koleją do ostoi spokoju i spełnienia, którą zakupiłem  za swoje (niewyżebrane, niewyłudzone) pieniądze, położoną w najpiękniejszym IMHO zakątku naszego ślicznego kraju. Samochód to zwykłe narzędzie pracy, szkoda mi nerwów i czasu na szarpanie się z systemem i ludźmi, który właśnie na drogach jest papierkiem lakmusowym tego co siedzi w rodakach. 😉 Wsiadam, zamykam drzwi, otwieram książkę i teleportuję się do miejsca, gdzie naprawdę odpoczywam. Od dziecka byłem znakomitym obserwatorem rzeczywistości. Prawdopodobnie ten fakt sprawił, że moje życie potoczyło się nieco inaczej niż większości kolegów. W Krakowie przesiadłem się na busa i tam właśnie zaobserwowałem ich…Młoda, piękna dziewczyna ze ślicznym biustem i on…w koszulce GOPR, którą eksponował z dumą na swoim doskonale wyrzeźbionym „postumencie”. Metr osiemdziesiąt pięć wzrostu, osiemdziesiąt kilo mięśni,lekki zarost i radość bijąca z tego człowieka ujęła nawet mnie, starego, styranego przez życie pryka. Miło było popatrzeć jak on i jego dziewczyna, mimo że nie mieli miejsc siedzących cieszyli się wspólnym czasem razem. Nieważne były warunki, niewygoda, wystarczyło popatrzeć jak on dbał o nią a ona rewanżowała się ocierając się o niego w czasie, gdy on gładził jej włosy. Wspomnienia – genialne, własne wspomnienia, ale to nie zazdrość, raczej sympatia, ale nie o tym…W przejściu stała również inna, młoda, piękna kobieta. Kruczoczarne włosy opadały jej filuternie na ramiona, delikatny makijaż zdradzał,że ma może siedemnaście lat. Przez telefon zbyła kilku chłopaków, którzy do niej dzwonili. W pewnej chwili spojrzała na naszego GOPR=owca i uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się w sposób, który potrafi odczytać tylko ktoś, kto nigdy takiego uśmiechu „bezinteresownie” nie otrzymał. 🙂 Czytaj dalej „Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.”

Panaceum na cykle koniunkturalne?

Każdy kto uczył się ekonomii wie, że cykle koniunkturalne są naturalnym elementem rynku. Po okresie hossy następuje spadek i przejście do bessy, która czyści rynek z podmiotów słabych po to, aby w rezultacie oddać pole silniejszym i zacząć marsz ku górze. Dziś mamy 24 października, czyli rocznicę czarnego czwartku na giełdzie w Nowym Jorku, co było jednym z pierwszych symptomów największego kryzysu ekonomicznego w historii nowożytniej. Jako, że obecnie mamy najdłuższy okres wzrostu na rynkach i giełdach światowych od dziesięcioleci zadaję sobie pytanie. Kiedy nastąpi zwała i czy to już czas pozbywać się papierów na rzecz złota czy jeszcze nie? Miałem to szczęście, że uczyłem się w najlepszej polskiej uczelni ekonomicznej, co pozwala mi doskonale rozumieć sytuację rynkową i odpowiednio reagować. Nie mniej jednak tak długi okres ciągłego wzrostu każe się mocno zastanawiać nad fundamentami tego co nam wpojono. Czytaj dalej „Panaceum na cykle koniunkturalne?”

Losowość a determinizm po ludzku :)

Jako, że porzuciłem zupełnie jakiekolwiek wypowiadanie się w kwestiach relacji damsko męskich, ze względu na to, że dla mnie po latach doświadczeń, stażu na podrywaju itp., jest to temat totalnie zgranych kart, gdzie w zasadzie wszystko jest przewidywalne do bólu, a co za tym idzie nudne do wyrzygania, postanowiłem zgłębić fundamenty tego co nas otacza na poziomie absolutnie zerowym. Od dziecka czułem, że oficjalna retoryka odnośnie mechanizmów, zasad, reguł rządzących ziemią, tą ziemią kompletnie nie koresponduje z rzeczywistością. Ze względu na to ze swoistym, charakterystycznym dla mnie „byczym zaparciem” zacząłem temat drążyć od podszewki. Na początek wyrzuciłem wszelkie religie teistyczne jako kompletne bujdy, których jedynym celem istnienia jest rżnięcie w dupy bez wazeliny własnych wyznawców. Później pojawiła się fizyka i matematyka, której to tak bardzo nie znosiłem w szkole średniej a którą pokochałem na studiach. Na dziś mimo, że jestem nadal laikiem w tej dziedzinie to mogę sobie pozwolić na pewne podsumowanie tego co do tej pory udało mi się ustalić.

Zapraszam! Czytaj dalej „Losowość a determinizm po ludzku :)”

Themaskator