Budzik niczym bard, o 4:30 ostrym dźwiękiem wyrywa mnie ze snu, zmieniałem ostatnio system w telefonie na Cyanogenmod i zapomniałem ustawić dźwięk alarmu, więc zrywam się na równe nogi, bo zamiast powolnego zwiększania głośności ćwierkających ptaków, z głośnika aparatu wyrywa rytmiczne bum, bum, bum, bum! Zawał gotowy, jednak resztą sił udaje mi się zdławić tego szkodnika. Następne przebudzenie jest bardziej gwałtowne, zerkam na zegarek i jest 5:30. O kurde, zaspałem!
Tęsknota za Krywem.
Czytaj dalej „Tęsknota za Krywem.”
Noc pod milionem gwiazd.
Siedzę u Lutka. Na zewnątrz – 7 i trochę wieje, w środku +4 i nie wieje. 😉 Jestem sam. Pierwszy raz jestem zupełnie sam na Wetlińskiej, siedzę w śpiworze arktycznym, słucham cichutko Trójki, czytam Stachurę i mam w doopie cały świat, no może prawie cały 😉 Takie miejsca udowadniają mi, jak bardzo cywilizacja niszczy moje życie. Brak okienka, brak hałasu, brak zgiełku i gonitwy za niczym. A może to tylko iluzja? W każdym razie przypomina mi się dzieciństwo, gdy siedzieliśmy wraz z dziadkiem, w małym, ciemnym pokoju, ja na parapecie, a on na łóżku. Milczeliśmy obaj, wpatrując się w magiczne, ciepłe oko starego radia lampowego stojącego na szafie. Piękny czas, a przywołanie go znów jako żywo, w miejscu gdzie jestem, przychodzi z łatwością. Buty Ikara całkiem ciekawe, ale już trafiam na pewne rzeczy, które dla mnie są oczywiste a dla innych nie. Pewni ludzi zarzucają Stedowi, że w jego twórczości nie ma grama potępienia dla ustroju komunistycznego, pada nawet sugestia, że być może był on zakamuflowanym tajnym współpracownikiem :D, bo gdyby było inaczej, to walczyłby w swych dziełach z komuną. Otóż drodzy państwo, Sted miał dokładnie w doopie w jakim systemie żyje, bo to i tak nie miało, ani nie ma żadnego znaczenia, jeśli chodzi o sprawy kluczowe. Ludzie są tak skonstruowani, że zawsze jest jakiś cielec, któremu się bije pokłony, a czy jest nim kacyk z PZPR czy prezes spółki giełdowej, to naprawdę bez znaczenia. Wtedy była idea, dziś pieniądze a miłości, za którą tęsknił on czy młodszy Bexa jak nie było tak nie ma. Nie występuje niestety na ziemi, tej ziemi, więc tak czy owak, z ich punktu widzenia kwestia cielca jest trzeciorzędna. 🙂 Ile to się człowiek nowego dowie po latach, byleby sensacja była. To że Bolek współpracował, to wie nawet dziecko, ale Sted? Uśmiałem się do łez. Wrzucam parę fotek, bo jak zwykle w Biesach fart mi dopisał i jak wychodziłem z lizery lasu, ołowiane niebo rozstąpiło się i nastąpił czwarty akt dzisiejszego dnia. Piękne to podsumowanie, takich wschodów i zachodów słońca, jak na Wetlińskiej nie ma nigdzie.
https://goo.gl/photos/P17bvRy8ZJF2pfhWA
Kobiety a relacje vol 18.
Po długim czasie nie pisania o iluzjach, w jakie wmontowują nas kobiety, zostałem wywołany do tablicy i postanowiłem mimo wszystko podjąć ten przerobiony niczym stare majtki w kroku temat. Oczywiście opiszę wszystko w taki sposób, że nikt nie zidentyfikuje nikogo. Mamy klasyczny układ, stara znajoma z dzieciństwa, będąca w relacji z facetem przemocowcem i on…uczciwy, ciepły chłopak, który po jakimś czasie rycia mu mózgu przez kanalię w spódnicy, zupełnie nie wie co się dzieje i jak się ma rzeczywistość versus iluzja, która jest mu pakowana do głowy niczym jad przez modliszkę spółkującemu samcowi. Cel jest jeden, odreagować fizycznie pociągającego ją kanalię na Tobie przyjacielu. Jeśli sądzisz,że masz na cokolwiek szansę, to jesteś ciężkim frajerem. Przepraszam za emocje, ale ja przypłacałem tego typu układy zbyt często ciężkim uszkodzeniem wątroby i gdy widzę, że młodzi, fajni, przystojni mężczyźni dają się robić jak dzieci, to zwyczajnie szlag mnie trafia! Sorry za emocje, ale naprawdę czas skończyć z tym szambem, które nas otacza w kwestii relacji. Miej na tyle odwagi przed sobą, aby spojrzeć prawdzie w oczy, bez względu na to w czym siedzisz. Czy jesteś sponsorem, orbiterem, ciotą, czy zwyczajnym gamma providerem masz szansę na jedno. Na zachowanie twarzy przed samym sobą a uwierz mi, że na ziemi, tej ziemi, to naprawdę wiele.
Czytaj dalej „Kobiety a relacje vol 18.”
Jabłka i poczucie zrozumienia.
Senna sobota. Poranna krzątanina zakończona fajnym obiadem i spacerem. Przed wyjściem z domu wpadłem na film dokumentalny o Kieślowskim, który wspomniałem okienko niżej. Wyszedłem z domu, ale siąpiący deszcz skłonił mnie do skrócenia spaceru. Wybrałem się na pobliski bazar, gdzie kilka lat temu mając więcej czasu regularnie kupowałem owoce u pewnego człowieka, z którym dziwnie czułem jakąś więź na poziomie poza zmysłowym 😀 Zabrzmi to śmiesznie w ustach racjonalisty, ale sam fakt,że jabłka kupowałem tylko u niego i przejadając ich tony nigdy nie skorzystałem z oferty pobliskich stoisk, mimo że sprzedawały tam kobiety, co wg wszelkich prawideł powinno przyciągać moją płeć, wydawał mi się zawsze podejrzany 😉 . Człowiek ten mimo prostego obejścia ma pewien dar uprzejmości wpisany w mowę ciała, co zapewne jako przeciwność mojej mowy ciała, przyciąga mnie na zasadzie przeciwwagi czy odwrotnych biegunów magnesu. Tak czy owak, wszedłem na targ i…minąłem jego stoisko. Przeszedłem czujnie dalej, udając oglądanie różnych owoców zgromadzonych na stoiskach. Od dziecka mam tak, że nie znoszę, kiedy ktoś mi proponuje kupno czegoś – po przeczytaniu listów Beksińskiego już wiem,że efekt ten powoduje dysonans poznawczy, spowodowany faktem, że czuję pewną formę nacisku, a nie jestem przekonany, co do decyzji, jednakże to fakt, że muszę odmówić tak naprawdę sprawia mi dyskomfort, bo wiem że w jakiś sposób zawodzę kogoś. Oczywiście z perspektywy przeciętnego człowieka problem nie istnieje, co nie znaczy, że uważam się za ponadprzeciętnego (piszę to dlatego, że od dziecka zarzuca mi się bycie bufonem, a to tylko reakcja obronna, jako skutek mikro traumy). Zrozumiałem też wreszcie niektóre z kobiet, które nie chciały być ze mną, ale nie sygnalizowały tego wprost, chcąc uniknąć własnego, złego samopoczucia, kiedy racjonalizm kazał im się zbliżać, a podświadomość krzyczała, że nasze geny się nie wymieszają. 😉
Czytaj dalej „Jabłka i poczucie zrozumienia.”
