Trzepot skrzydeł motyla.

Prawdopodobieństwo. Aby zdefiniować to o czym chcę mówić, należy poczynić założenie iż nie chodzi mi o określenie kwantyfikacji naszej niewiedzy na temat określonego zjawiska (czyli nie będę przynudzał o wyliczaniu jaka jest nasza niewiedza odnośnie warunków, które sprawią że szóstka w totka padnie) tylko przejdę do ciekawszej jego wersji, czyli spróbujemy się przyjrzeć jaka jest szansa, że ta szóstka wypadnie. Temat z pozoru jest zakręcony ale uważam, że wart rozwinięcia ze względu na to, że odkrywa on jedną z reguł rządzącą ziemią, tą ziemią.

Czy słyszałeś kiedyś, gdy ktoś mówił, że to przeznaczenie?

Czasem w to wierzyłeś a czasem nie ale nigdy nie zastanawiałeś się głębiej nad tematem, traktując go jak coś z pogranicza ezoteryki. Mam rację? Jasne, że tak. Aby przybliżyć temat przeznaczenia muszę zadać Ci pytanie.

Jak oceniasz prawdopodobieństwo uzyskania następujących liczb w zakończonym już wczoraj losowaniu Lotto. Wypadło powiedzmy 3,4,14,25,36,41.

Jedyną poprawną odpowiedzią jest, że oceniasz je na 100% ponieważ już znasz wynik. To teraz odwrócę pytanie – jak oceniasz to samo prawdopodobieństwo na 5 minut przed losowaniem?

Odpowiesz mi zgodnie z tym co Ci zaprogramowano na lekcjach matematyki w szkole (mam na myśli tę na zwykłym poziomie, nie dyskretną), że wynosi ono 0,0000072% albo jak 1:13 983 816. Zgadza się?

No właśnie się nie zgadza, bo prawdopodobieństwo uzyskania wskazanych konkretnie liczb, również przed losowaniem wynosiło dokładnie 100%!!!

Co za herezje! Jakie głupoty ten Rafał Skonecki tu opowiada! Co za lamus, ćwok i abnegat! 🙂 Spokojnie, też miałem podejście identyczne z Twoim, gdy pierwszy raz pochylałem się nad problemem 😉 Toż to wywalenie postaw rachunku prawdopodobieństwa! W pewnym sensie tak, ale nie do końca. Dlaczego? Bo to czego nauczyłeś się nieco automatycznie odnośnie wyznaczania prawdopodobieństwa wystąpienia jakiegoś zdarzenia jest tak naprawdę wyliczeniem tego, jak wielka jest Twoja niewiedza na temat czynników, które ostatecznie wpływają na wynik. Gdybyś je wszystkie znał, to byłbyś w stanie określić, które liczby padną ze 100% pewnością. Jaki z tego wniosek? To nie przypadek, że te liczby padły, tylko Twoja niewiedza o czynnikach o nim decydujących spowodowała, że znów nie zostałeś milionerem. Wynik był znany już przed losowaniem! Kapujesz? Jeszcze nie? To spróbujmy wymienić parę czynników, mających wpływ na to, że wypadły takie liczby:

– ciężar kuli
– ułożenie w bębnie
– śliskość plastiku
– prędkość wirowania
– ew. podmuchy powietrza
– gęstość powietrza
– temperatura
…
…
…
– czynnik omega

Tych czynników jest skończenie wiele, ale musisz znać wartość ich wszystkich, aby mieć 100% pewności, że przed losowaniem poznasz jego wynik. Zgoda? Jeszcze nie czujesz?

Przeznaczenie – ludzkie określenie 100% prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia, które musiało się zdarzyć, ze względu na to, że wszystkie czynniki składające się na efekt wskazywał właśnie na ten rezultat.

Efekt motyla – trzepot skrzydeł motyla w Arizonie, może spowodować trzęsienie ziemi w Texasie. Poczytaj o tym efekcie, może teraz będzie Ci łatwiej ogarnąć, że to nie ezoteryka 😉 Po prostu ten trzepot był jedną z miliona iluś tam składowych wpływających na to, że to trzęsienie ziemi miało miejsce. Jakie przed jego wystąpieniem było prawdopodobieństwo, że się zdarzy? 100%. Dlaczego? Bo znałeś wszystkie składowe prowadzące do jego nastąpienia, łącznie z siłą, kierunkiem i czasem trzepotu owego motyla w Arizonie.

Jakie to implikacje rodzi dla życia? Nieco przerażające moim zdaniem 😉

Coś co się ma wydarzyć w Twoim życiu wydarzy się na 100% 🙂 Czemu, sądzisz, że jest inaczej? Bo nie masz wszystkich danych.

Jeśli coś w moim życiu zajdzie, to prawdopodobieństwo tego zdarzenia wynosiło 100%?

Nie widzę możliwości uniknięcia takiej konkluzji. Niezły mindfuck, czyż nie? Zmienia trochę perspektywę na życie? 🙂

Potrzeba atencji.

W poprzedniej części opisałem dość powszechny przypadek cedowania kariery rodzica na dziecko, wg dr Shari Schreiber schemat ten często jest powielany z generacji na generację i powoduje, że wiele utalentowanych młodych ludzi jest zmuszanych (często wbrew własnej woli) do funkcjonowania jako echo kariery rodzica lub przejmowania rodzinnych interesów nawet wówczas jeśli nie mają oni ani predyspozycji ani pasji do wykonywania tych czynności. Depresja wśród młodych ludzi bardzo często jest efektem braku możliwości sprostania oczekiwaniom rodzica, szczególnie wówczas, gdy młody człowiek czuje, że to co jest określane jako „jego” ścieżka rozwoju, zupełnie nie koresponduje z tym co czuje. Warto zwrócić uwagę, że rodzice są zazwyczaj dużo mocniej przywiązani do dziecka, które idzie „ich” ścieżką rozwoju a także implementują mechanizm polegający na chwaleniu działań młodego człowieka prowadzących do „ich” celu a także krytykują i negatywnie oceniają wszelkie przejawy inicjatywy i talentu dziecka, które nie odpowiada ich oczekiwaniom. Syndrom skorupki trącającej na starość tym czym nasiąkła za młodu ma kolosalny wpływ na kształtowanie się relacji międzyludzkich takiego człowieka poprzez fakt, że nasze osądy innych ludzi i ich działań skierowanych w naszą stronę są zakłócone przez schemat z dzieciństwa polegający na tym, że niezależnie od tego ile złego nas spotka ze strony partnera, jak bardzo będziemy wystawieni na próby to nadal desperacko będziemy próbowali zadowolić go i uzyskać jego akceptację powielając schemat z dzieciństwa, kiedy to wbrew sobie szukaliśmy na siłę akceptacji rodziców poprzez realizowanie ich programów. Czy ta zależność jest dla Ciebie jasna? Ile razy czułaś, że ktoś traktuje Cię nie fair a mimo to nadal próbowałaś zasłużyć na uznanie, wierząc że starania przyniosą Ci sukces? Ile razy czułaś się totalnie wyczerpana próbując desperacko zasłużyć na atencję człowieka, który zupełnie nie reagował pozytywnie na Twoje usilne starania? Pewnie nie raz a może często – teraz przynajmniej znasz mechanizm, który jest odpowiedzialny za takie zachowanie. Być może będzie Ci łatwiej przeanalizować pewne fakty i na początku nieco sztucznie spróbować przeciąć ten krąg umizgiwania się do kogoś, kto w żaden sposób nie traktuje Cię jak człowieka i nie docenia tego jak bardzo się starasz? Wiem – poczujesz silny dysonans i ból, ale uwierz mi, że ta droga jest jedyną słuszną. Jesteś wartościowym człowiekiem, nawet bardziej przez swój stygmat niż inni i tym samym zasługujesz na kogoś, kto doceni Cię takim jakim jesteś, czyli wspaniałym człowiekiem. Dr Shari Schreiber zna z autopsji przypadek, gdzie kobieta zmarła na skutek anoreksji wywołanej próbą przypodobania się partnerowi…

Bolesny wewnętrzny konflikt, zbyt dobrego dziecka.

Dzieci, które wyrosły w przeświadczeniu, że aby uzyskać akceptację, uwagę czy uznanie opiekunów musiały być perfekcyjne, otrzymały jako wzorzec uszkodzony i mocno patologiczny obraz miłości. Dla tych ludzi miłość oznacza długotrwałe tkwienie w bólu i czekanie na uznanie, które nie może być w żaden sposób zaspokojone. Kolego – jeśli spotkałeś piękną dziewczynę, która nie umie kochać, to masz do czynienia właśnie z takim przypadkiem. Dziś taka kobieta podświadomie poszukuje emocjonalnego doświadczenia z przeszłości, które chce podświadomie odtworzyć w relacji z Tobą. Jeśli chcesz grać i mieć ją, to możesz wszystko, ale czy naprawdę jesteś aż takim kanalią, żeby świadomie wykorzystywać fakt czyjegoś kalectwa? Recepta jest prosta – dostarcz jej dramatu, niszcz ją psychicznie, nie pozwól się zbliżyć, lekceważ, gnęb, obniżaj poczucie wartości. Co dostaniesz w zamian? Genialny seks i niewolnicę, która zrobi wszystko byleby tylko ci się przypodobać. Pamiętaj jednak o jednym, jeśli tylko choć na moment staniesz się człowiekiem schemat runie a ona poczuje do Ciebie coś na kształt znudzenia a może nawet nienawiści. Póki pozwalasz jej odtwarzać rolę z dzieciństwa, możesz wszystko – jeśli tylko zechcesz pokazać jej jasną stronę życia ona natychmiast pokaże Ci najciemniejszą stronę jaką może mieć kobieta. Twój wybór. Ja próbowałem ratować dwa takie przypadki – w obu mi się nie udało :/ Póki działałem schematycznie, byłem Bogiem, gdy próbowałem dotrzeć do świadomości natychmiast byłem dewaluowany zgodnie z teorią. Polecam takie klimaty naprawdę dla świadomych, bo można się na takim układzie wykoleić. Gwarantuję Ci, że takiego zespolenia, seksu i atencji jak w przypadku kobiety z syndromem wkupowania się w miłość wyniesionym z dzieciństwa nie dostaniesz nigdzie. To działa trochę jak stygmat – przemyśl, czy masz na tyle jaja, żeby udźwignąć temat i samemu się nie wywalić. Chyba, że jesteś psychopatą – wówczas droga wolna.

Dr Shari Schreiber zauważa też kapitalny fakt a mianowicie to, że normalny partner dający ciepło, czułość, wsparcie i oczekujący tego samego dla osoby wychowanej w patologicznym środowisku jest NIEATRAKCYJNY i nudny, ponieważ nie dostarcza takiej osobie bólu, który jest nieodzownym elementem „miłości” dla takiego człowieka. Stary! Ona może mieć figurę modelki, loda robić jak Jena Jameson ale normalnej relacji nie zbudujesz z nią za Chiny ludowe, chyba że zaufa ci na tyle, żeby podjąć terapię i zmieniać się – dla dobra samej siebie przede wszystkim. Wiem – ty też jesteś zaburzony, normalny facet w takiej sytuacji odpuszcza 😉

Dodatkowo dramatu całej sytuacji dodaje fakt, że osoby takie pragną z całej siły pokochać kogoś bardzo mocno ale jednocześnie czują nieprzeparty strach przed zaangażowaniem w obawie, że ze względu na własne słabości i niskie poczucie wartości zostaną odrzucone i zostawione z ogromnym bólem emocjonalnym, który jest nieporównywalny do odczucia porzucenia przez człowieka z prawidłowym wzorcem emocjonalnym. Nikt nie potrafi kochać tak jak oni, więc twierdzenie, że nasz partner jest człowiekiem, który naprawdę kocha jest w pełni uprawnione, niestety patern z dzieciństwa w przypadku braku odpowiedniej terapii i wsparcia spowoduje, że taki człowiek zniknie we mgle…Kurwa! Przepraszam…

Osoby taki wielokrotnie nie okazują uczuć ze względu na to, że czai się w nich strach przed byciem zidentyfikowanym jako „needy” odnośnie uczuć, zatem niemal zawsze zdarza się, że taka kobieta prezentuje się jako „zimna suka” a facet jako „zimny podrywacz”. Strach przed pokazaniem swojej prawdziwej natury na skutek traumy z dzieciństwa powoduje, że ludzie ci wolą zabić własne uczucia niż otworzyć się. Jest to najgorsza forma obrony jaką człowiek może przyjąć ale wpisuje się ona w schemat ich myślenia zaprogramowany w dzieciństwie. Nikt tak desperacko nie potrzebuje miłości i atencji jak dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Nie dajmy się zwieźć obrazowi rodziny idącej co niedzielę za rękę do kościoła. To czysta iluzja. Dr Shari Schreiber na podstawie obserwacji licznych przypadków klinicznych wywodzi wniosek, że ludzie tacy często wybierają na „partnerów” osoby teoretycznie niedostępnie dla nich ze względu na różnicę w poziomie inteligencji, wykształcenia, zamożności, przebicia albo totalnie niestabilne emocjonalnie jednostki. W pierwszym wypadku, jeśli taka osoba wykaże zainteresowanie takim przypadkiem po fazie idealizacji następuje gwałtowna faza deprecjacji takiego partnera w myśl zasady, skoro on chce wiązać się kimś takim jak ja, to musi być mega słaby. W drugim wypadku mamy do czynienia z odgrywanym latami dramatem polegającym na ciągłym zrywaniu i wracaniu do relacji oraz patologią związaną z alkoholizmem, przemocą lub narkotykami. W ostateczności taki człowiek ma tak zwane dwie lewe ręce i jak pijawka wysysa z dawcy siły witalne.

Każdy człowiek doświadczający tego typu traumy w dzieciństwie żyje z nierozwiązywalnym dla niego w przypadku braku terapii problemem…

Czy jestem wystarczająco dobry, abyś mnie kochał?

Niespójność w ocenie samych siebie powoduje u takich osób, że często marnują one własny talent, umiejętności i silne strony na rzecz przekonania, że są na tyle uszkodzone, że nie zasługują na normalne ciepło i miłość. Bywa, że są to ludzie nieprawdopodobnie utalentowani, jednak nikt ani nic nie jest w stanie ich przekonać co do ich wartości. Zdrowa osobowość powoduje, że człowiek jest stanie ocenić sam na ile daje siebie a na ile bierze, w przypadku dzieci narcystycznych rodziców mamy do czynienia ze schematem, który powoduje iż desperacko potrzebujemy uznania z zewnątrz, aby poczuć się wartościowymi ludźmi a to skutkuje w kompulsywnym dawaniu, naprawianiu i ratowaniu innych ludzi. Brak własnych potrzeb wykształcony w dzieciństwie powoduje, że próbujemy zasypać dziurę we własnej duszy poprzez źle rozumiany altruizm, za każdą ceną i bez względu na konsekwencje dla nas. Stąd schemat, gdzie piękna i wykształcona kobieta funkcjonuje w związku z przemocowcem, znosząc każdy rodzaj bólu jaki jej zadaje oprawca.

Syndrom rannego ptaka (Wounded Bird Syndrome) powoduje, że podświadomie szukamy kogoś, kto zostawi nas dla kogoś niby lepszego od nas. Jest to silnie powiązane z poczuciem strachu przed odrzuceniem, który implikuje zupełnie irracjonalne zachowania. Syndrom ten wywodzi się bezpośrednio z dzieciństwa.
Akt opiekowania się kimś pomaga takim ludziom w realizacji emocjonalnego poczucia bycia potrzebnym i jest czystą projekcją jaźni nie mającą nic wspólnego z realną oceną rzeczywistości.
Być może dorastałeś z matką lub ojcem, będącym w ciągłej depresji i próbowałeś zasłużyć lub zrobić wszystko by znieść smutek z twarzy swojego rodzica albo spowodować, żeby się cieszył życiem. Jeśli ci się to nie udało, to podświadomie winisz się za nieszczęście najbliższej ci osoby. Ekstremalnie jeden z rodziców mógł popełnić samobójstwo jako np. skutek depresji a ty dziś ponosisz konsekwencje tego faktu. Ludzie identyfikujący się jako „caregivers” z tego powodu często próbują wiązać się z osobami z uszkodzeniami osobowości typu BPD albo DDA czy DDD. Ich niezdolność do ocenienia w pewnej fazie relacji braku wzajemności czyni z nich doskonały „target” dla takich osób.

Themaskator