Naturalne dragi.

Jeśli mężczyzna poda kobiecie narkotyki, by ja zmanipulować i wykorzystać – nasz system prawny uznaje to za gwałt. Gdy nasze ciała na skutek manipulacji kobiet – wyglądu, zachowania, makijażu, ubrania – wytwarzają naturalne narkotyki, które część kobiet wykorzystuje (chwała tym świadomym), aby nami manipulować i wykorzystywać do własnych celów  – wówczas wszystko jest OK, a mężczyzna ma się „kontrolować”. Film udowadnia ponad wszelka wątpliwość, że relacja z kobietą bez tak zwanej „chemii” (patrz 24:00 i 26:50 minuty) jest niemożliwa, a wszelkie opowieści o wnętrzu można włożyć między bajki. To co się liczy to czyste emocje, bez znaczenia jest kim jesteś, co robisz, ważne jest jak wyglądasz i czy potrafisz wzbudzić w niej emocje. Jeśli jesteś np modelem albo masz męski wygląd, możesz być kretynem a i tak będziesz miał dostęp do najbardziej pożądanych kobiet na ziemi 😉

Jakiego rodzaju emocje są w cenie:

Czytaj dalej „Naturalne dragi.”

Ciężki żywot empatycznego człowieka.

Jako osoba ponad przeciętnie wrażliwa i empatyczna, jesteś z automatu nastawiony na bycie wykorzystywanym przez osobniki o naturze psychopatycznej, bądź z uszkodzoną osobowością. Czemu tak się dzieje? Otóż przeciętny człowiek w sytuacji, kiedy zauważa oznaki nieprawidłowości w funkcjonowaniu relacji, reaguje jej wygaszeniem, bądź ochłodzeniem i jako taki staje się dla wampira energetycznego nieprzydatny. Co innego caregiver, tu można jechać do oporu jak po burym ośle, a pomocne są w tym liczne techniki manipulacyjne, które stosowane są najczęściej podświadomie, to znaczy, że człowiek trzymający caregivera na sznurku nie robi tego z premedytacją, tylko jako skutek własnego zaprogramowania, które często po świadomym przeanalizowaniu przez niego samego motorów własnego postępowania, staje się źródłem depresji, wycofania a w skrajnej sytuacji nawet samobójstwa takiego człowieka. Piszę to, dlatego, żebyś, jako ofiara takiego człowieka nie rozpatrywał tego wszystkiego w kontekście zemsty, żalu, poczucia bycia wykorzystanym, bo to nie ma sensu. Dlaczego? Ano dlatego, że równie dobrze mógłbyś mieć pretensje do lwa, że pożarł w afrykańskim buszu antylopę. 😉 Pamiętaj, że Ty również w pewnym sensie masz uszkodzony układ limbiczny, tylko po przeciwległym wahadle (dobro – zło), gdyby było inaczej nigdy nie dałbyś się podejść, a tym bardziej wykorzystać. Pół biedy, jeśli zostałeś wydymany emocjonalnie, gorzej jak również finansowo a co gorsza zdrowotnie. Cóż? Następnym razem będziesz mądrzejszy, prawda?

Prawda! 😉
Czytaj dalej „Ciężki żywot empatycznego człowieka.”

Trójkąt Karpmana.

Klika słów o czymś, co w psychologii zwie się Trójkątem Karpmana. Jako, że niemal każdy z nas znalazł się w jego zasięgu, często nieświadomie ale za to boleśnie, to myslę, że warto pochylić się nad tym tematem i spróbować sobie uświadomić, że wszystko co robimy to zwykłe powielanie schematu. Przy pisaniu tego tekstu posilałem się materiałem zgromadzonym na www.psychcentral.com oraz www.choiceconflictresolution.com
 
Spróbujmy się zastanowić w jaki sposób możemy wyjść zaklętego kręgu czegoś co zwie się Trójkątem Karpmana. Schemat ten jest typowy dla większości niezdrowych relacji międzyludzkich często opartych o manipulacje i pranie mózgów, na które narażone są szczególnie osoby wybitnie empatyczne. Pamiętaj proszę zawsze, że to nie z Tobą jest coś nie tak, tylko z kimś, kto wykorzystuje Twoja wrażliwość. Czym jest temat naszych dzisiejszych rozważań, pozwolę sobie przedstawić na rysunku załączonym do tekstu. Opisywane zjawisko jest jednym z modeli relacji międzyludzkich, dość powszechnych we współczesnym świecie. Dlaczego? Otóż w bardzo ścisły sposób łączy się ono z rozpadem rodziny oraz faktem, że minimum połowa ludzi wychowuje się w rodzinach dysfunkcyjnych zasilając szeregi DDD (dorosłe dzieci dysfunkcyjne). Swego czasu czytałem niezłą książkę Erica Berne zatytułowaną W co grają ludzie? (elementarz) i zauważyłem, że Karpman i Berne w podobny sposób definiują schemat, z tym że ten pierwszy nie wdaje się w szczegóły tylko definiuje role człowieka w tym schemacie, dzieląc jest bardzo prosto na:
 
Prześladowcę
Ofiarę
 
Ratownika
 
Jak wiemy, głównym motorem naszego działania w życiu są deficyty i tak osoba czująca brak pieniędzy będzie walczyć o wejście w ich posiadanie, jak już je zdobędzie pojawi się potrzeba akceptacji i bliskości, bycia potrzebnym itp. (piramida potrzeb Maslowa). Gdyby nie deficyty i potrzeba ich wypełnienia świat nie wyszedłby z epoki kamienia łupanego, innymi słowy jesteśmy dość prymitywnymi organizmami, kierującymi się instynktami, za którymi idzie pozorna inteligencja i racjonalizacja działań, które jednak zawsze fundamentalnie są sterowane przez popędy. Przykro mi…
Ogólne definicje w trójkącie Karpmana wizualizują jedynie poszczególne role, jakie „gra” człowiek będąc w poszczególnych fazach schematu, i tak prześladowca nie jest typowym oprawcą czy ulicznym stręczycielem, Ofiara nie jest osobą realnie pokrzywdzoną w przestępstwie czy osobą z tendencjami masochistycznymi. Z kolei Ratownik to nie bohater z ulicy, który wyciągnął niemowlę z pożaru. Ważne dla zrozumienia tematu jest uświadomienie sobie, że działania w poszczególnych rolach nie mogą być rozpatrywane indywidualnie, tylko zawsze w odniesieniu do osób trzecich. Prześladowcą jest ten, który wyrządza krzywdę Ofierze albo na nią naciska, Ratownikiem jest osoba interweniująca w sprawie Ofiary. Ofiara to osoba odczuwająca realną krzywdę ale także każdy kto wchodzi w rolę Ofiary, lub postrzega się w ten sposób. Role w schemacie zmieniają się dynamicznie i niekoniecznie w chronologicznej kolejności, wszystko zależy od charakteru osoby drugiej będącej w relacji. Zdarz się nawet czasami, że w ramach tego samego związku ludzie dynamicznie zamieniają się rolami w zależności od aktualnej konfiguracji układu. Trzeba też pamiętać, że taka relacja jest zawsze dysfunkcyjna, często bardzo intensywna, charakteryzująca się dużą dynamiką uczuć, wstrząsów emocjonalnych i dramatu. Warto też pamiętać, że do trójkąta Karpmana wystarczą dwie osoby a każda z nich pełni w tym samym czasie wyłącznie jedna z trzech dostępnych ról wymienionych przeze mnie wyżej. Spróbujemy teraz opisać poszczególne role, bo to umożliwi przeanalizowanie motorów działania w każdej z tych sytuacji.
 
Ofiara
Jedną z głównych cech osoby będącej Ofiarą w trójkącie jest zaspokajanie własnych potrzeb poprzez wykorzystywanie innych osób do ich spełnienia. Wyróżniającą postawą w tej roli jest obwinianie innych za osobiste niepowodzenia w życiu oraz angażowanie się w gry transakcyjne jak „dlaczego ty nie…, tak ale” oraz „nie mogę tego zrobić, ponieważ” (Berne – W co grają ludzie). Ofiara jest targana emocjami Podatnego/Potrzebującego Dziecka oraz Wściekłego/Buntowniczego Dziecka (wariacje jednej z ról Analizy Transakcyjnej). W efekcie, raz odczuwane są bezradność i beznadzieja, by za chwilę popaść w trans bachora. Innym zachowaniem, w które Ofiary się angażują, jest prowokowanie innych do prześladowania. W sytuacji, gdy nikt nie ulega prowokacji, albo nie ma typowego Prześladowcy w pobliżu, Ofiary wchodzą w rolę Krytycznego Rodzica (znów Berne)) i podtrzymują swoją rolę przez samo-obwiniania się, by móc czuć się pokrzywdzonym. Z perspektywy Ofiary, inni wyglądają albo brzmią jak Ratownicy, albo Prześladowcy. Ofiara ogranicza się do takiego postrzegania, by utrwalać się we własnej roli, poprzez wykorzystywanie Ratownika w walce z Prześladowcą, co w efekcie zapewnia wzajemną zależność w Trójkącie.
 
Ratownik
Mechanizmem Ratownika jest nieustający lęk przed porzuceniem, który skłania ich do przywiązania się do Ofiary ,aby czuć się potrzebnym i bezpiecznym. Z punktu widzenia samych Ratowników, zauważają oni, iż inni nadzwyczaj chętnie przychodzą do nich z własnymi problemami, jednocześnie nie wiedząc czemu tak się dzieje. Ratownik funkcjonuje poprzez podświadome wpędzanie Ofiary w bycie ofiarą, oraz na budowaniu wzajemnej zależności – dzieję się tak gdyż Ratownik rozwiązuje problemy Ofiary zamiast pozwolić jej na samodzielne doświadczenie rozwiązania własnych problemów. Esencją bycia Ratownikiem jest egzystencja „wszystko dla innych”. Osoba wchodząca w tę rolę dbała najczęściej w dzieciństwie o (albo starała się zadowolić) „zranionego” rodzica poprzez spełnianie jego potrzeb nieświadomie wdając się w odwrócenie ról dziecko-rodzic. Dorosły Ratownik znajduje jednostki, w których widzi znamiona Ofiary i na które może projektować własne Podatne Dziecko. W przypadku identyfikacji z Ofiarą, Ratownik czuje się zobowiązany by wkroczyć i „ratować” albo „naprawiać” problemy. Ten mechanizm odzwierciedla chęć zaspokojenia potrzeb własnego Podatnego Dziecka u Ratownika. W efekcie kompulsywne dbanie o potrzeby innych jest naprawdę zachowaniem samolubnym i dążeniem do zaspokojenia własnych potrzeb. Częstą fiksacją Ratownika jest także wchodzenie w rolę Krytycznego Rodzica, choć nie w sposób uzewnętrzniający się. Typową manifestacją wejścia w tę rolę może być podświadome wysyłanie sygnałów do Ofiary, „Nie martw się, wiem, że jesteś nie kompetentny i potrzebujesz mnie bym się tobą zajął”. Ratownik widzi innych w kategoriach Ofiar albo Prześladowców i odczuwa obowiązek wstawiania się za Ofiarami by bronić je przed Prześladowcami.
 
Prześladowca
Kolejnym uczestnikiem łańcucha jest Prześladowca. Zachowanie i postawa Prześladowcy są nacechowane całkowitą koncentracją na sobie. Uwypuklnienie Prześladowcy objawia się bezwstydną wrogością i szorstkim traktowaniem innych bez większych skrupułów. Pierwotnie, Prześladowca projektuje swojego Krytycznego Rodzica na innych w bardzo widoczny i odczuwalny sposób, np. „Jeśli ci wszyscy ludzie tylko robili to co ja, świat byłby lepszym miejscem”. Prześladowca typowo niweluje w sobie Podatne Dziecko i wypycha tę postawę ze świadomości. W konsekwencji, Prześladowca agresywnie reaguje na zachowania Ofiary przypominające albo uwalniające wewnętrzne Podatne Dziecko. Wściekłe i krytyczne postawy wobec Ofiary są podświadomym odegraniem mechanizmów użytych by stłumić własne Podatne Dziecko. Tym samym, Prześladowca projektuje własne Podatne Dziecko na Ofiarę, prześladując ukrycie siebie, a nie Ofiarę. Innym stanem częstym u Prześladowcy jest wejście w rolę Wściekłego/Nieposłusznego Dziecka wyrażające się poprzez zwroty jak: „Gdyby nie ty, nie musiałbym się tak czuć/zachowywać”. Funkcją tego zachowania jest bycie ukrytą ofiarą aby zrzucić winę na Ofiarę za utratę kontroli nad sobą. W oczach Prześladowcy inni należą albo do Ofiar albo Ratowników a Prześladowca czuje zobowiązanie, żeby ich „naprostować”.
Główny problem w trójkącie wynika ze zmieniania ról, gdyż są one Postawami Przetrwania wyuczonymi w dzieciństwie poprzez obserwację rodziców, albo w celu zaspokajania własnych potrzeb. W rodzinie funkcjonującej w ramach trójkąta dziecko musiało się szybko wyszkolić w zmienianiu ról aby dostosować się do członków rodziny lub dbać o swoje potrzeby.
 
W dorosłym życiu wymienność ról służy tylko podtrzymywaniu bądź pogłębianiu zależności w relacjach wewnątrz schematu. Kombinacji wymienności ról jest wiele i są one ściśle związane z zaburzeniem patologicznej relacji między uczestnikami trójkąta lub ich potrzeb. Przykładowo, w przypadku gdy sprawy nie idą po myśli Ratownika i traci on swoją „ofiarę”, możliwe jest wejście w dwa scenariusze. Po pierwsze, Ratownik może uzewnętrznić niespełnione potrzeby i wepchnąć osobę w rolę Ofiary tymczasowo reagując jak Prześladowca mówiąc np.: „Nie możesz sobie poradzić nawet z takim prostym problemem, co z ciebie za pożytek?”. Po drugie, Ratownik może próbować wpychać w rolę Ofiary kogoś kto nie zachowuje się jak Ofiara poprzez chwilowe wejście w ukrytą postawę Ofiary by wywołać poczucie winy, „Patrz jak muszę się tu poświęcać i wszystkim zajmować!”, albo „Ja tylko próbuję pomóc i w ten sposób mi dziękujesz!?”.
 
Jedynym sposobem na przerwanie zaklętego koła trójkąta Karpmana jest zdanie sobie sprawy z faktu, że to co robimy z naszym życiem jest zwykłym odgrywaniem roli z dzieciństwa. Uświadomienie sobie, że powielamy wzór jest kluczowe do opuszczenia tego niszczącego dla nas i otoczenia układu. Jeśli czujesz się jak ofiara, jest bardzo możliwe, że w Twoim otoczeniu przebywa osoba, która akurat odgrywa rolę kata a poprzez manipulację stara się odtworzyć schemat, wykorzystując Cię jako element podświadomego przedstawienia. Jeśli zauważasz taki działanie, to pół biedy, bo to znaczy, że prawidłowo identyfikujesz patologię relacji i możesz reagować, jednak musisz pamiętać, że trzeba utrzymywać wobec kata neutralna postawę, nawet jeśli czujesz się atakowany, bądź naciskany nie przyjmuj postawy obronnej, bo tylko wzmożesz atak wpisując się w schemat. Pomoce mogą być neutralne zwroty typu „być może masz rację”, „ciekawy sposób myślenia”, „nie mniej jednak…”, chodzi o uniknięcie za wszelką ceną „podpięcia” się do tematu.
 
W przypadku czucia się jak ofiara należy przede wszystkim nauczyć się brać odpowiedzialność za własne życie i przestać obwiniać środowisko zewnętrzne za własne porażki. Spróbuj przekształcić wściekłość w determinację w realizowaniu wybranego celu np. przebiegnięcia maratonu, zrobienia doktoratu itp. Jeśli czujesz,że bierzesz na siebie zbyt dużo odpowiedzialności w relacji wycofaj się pozwalając innym działać indywidualnie, nawet jeśli wprost widzisz, że prowadzi ich to do katastrofy. Musisz zaakceptować, że ludzie muszą brać odpowiedzialność za swoje życie, a Ty nie możesz ich uchronić przed ewentualnym fuckupem, bo człowiek uczy się niemal wyłącznie przez doświadczenie! Poza tym wyręczając ludzi dla ratowania ich wysyłasz podświadomie wiadomość do nich, że są w pewien sposób niepełnosprawni!
 
Powstrzymaj się zawsze od obwiniania, krytykowania, oskarżania, karania, nadzorowania – w zamian za to, staraj się być neutralny i spróbuj zapytać siebie, jak możesz rozładować tę sytuację? Ostatecznie zrezygnuj z jakiejkolwiek interakcji jeśli czujesz, że żadne asertywne podejście nie działa. Nic jesteś w stanie NIC zrobić z tym członkiem w sensie pozytywnym, bo on jest na etapie, gdzie jego życiem rządzą wyłącznie podświadome, prymitywne mechanizmy. Daj mu szansę nauczyć się na błędach i jednocześnie ochroń siebie. W anglojęzycznej części stron związanych z psychologią relacji mamy często do czynienia z terminem FOG, co znaczy Fear, Obligation, Guilt co możemy przetłumaczyć jako Strach, Zobowiązanie, Wina. Jeśli w jakimkolwiek etapie relacji międzyludzkich czujesz, któryś z tych z tych stanów to na 90% jest to relacja dysfunkcyjna i nie dotyczy to wyłącznie układu mężczyzna – kobieta tylko również np. przyjaźni, pracy itp. Musisz zdać sobie sprawę z faktu,że jesteś pod wpływem manipulatora, który najprawdopodobniej podświadomie realizuje zakodowany program. Czy jesteś w stanie zmienić wykonywany program w komputerze? Nie a nawet jeśli tak, to poprzez wyłączenie mu zasilania. Tu musisz zrobić to samo…odciąć się.
 
Pozdrawiam serdecznie.
Rafał Skonecki
12472404_1659967224290777_5116470777588188497_n

Texas Holdem.

Dziś będzie nieco o tańcu gwiazd, niczym walczących myśliwców z kosynierem na skrzydłach, błyskających ogniem z działek wprost nad Dover, w dodatku z poświatą zachodzącego słońca. Widowisko równie piękne, co niebezpieczne…

Mam taką zasadę, że nie ładuję się w żadne przelotne tematy w miejscu, gdzie pracuję. Czemu? Pomny doświadczeń kolegi wyrzuconego za sexual harassment, którego nie było (wiedzą to wszyscy) zrobiłem sobie takie założenie. Życie jednak bywa przewrotne 😉

Hermenegilda 😉 Fajna, ciepła blondyneczka na obcasach, przemiła, serdeczna – wtedy jeszcze nie kumałem co i jak, więc ślicznie robiłem za przyjaciółeczkę wypisując dziesiątki tekstów na GG, flirtując itp. Wiedziała, że mi się podoba, więc wypuszczała sobie co jakiś czas buziaczek w postaci zachęty do działania. Komu jak komu, ale mi dwa razy powtarzać nie trzeba 🙂 Jedna kawa, druga kawa, śmichy hihy, kino w ogóle nie wchodzi! WTF? No nic… Dalej ostro ćwiczę GG, misio pysio, a to kawka razem w biurze z zalotnym spojrzeniem, a to nowa focia na mostku w kurteczce różowej pode mnie na NK, a to wypytywania co i jak? 🙂 Cud, miód, malina, orzeszki. Oczywiście miałem sobie nie robić żadnych nadziei, ale jakbym słuchał tych wszystkich bajek od dziecka, to bym chyba do dziś był bezdzietnym starym kawalerem 😀
Czytaj dalej „Texas Holdem.”

Estranged.

Warszawa 11 grudnia 2015 godzina 10:27
 
Znikam stalowym rydwanem w promieniach słońca, będącego zawsze źródłem ciepła, życia i nadziei. W głośnikach mój ukochany Marilion z płyty Seasons End. Chyba jestem w pewnym sensie masochistą emocjonalnym, bo gdyby było inaczej, to mój słuch z siłą 120db zabijało by She Hooks in You, a tymczasem czyni to The Space. Moja emocjonalność kiedyś mnie przybije ostatecznie , tego jestem niemal pewien, bo to nie jest normalne, żeby czuć jak wszystko wewnątrz płonie morzem ognia, który niczym fosfor, jest nie do ugaszenia a nawet jeśli, ktoś mógłby go ugasić, to nie wie jak, bądź sam płonie, tylko w inny sposób.
 
Z pozoru jestem monolitem – to chyba wada genetyczna, tym gorsza, że czyni człowieka samotnym. Nie piszę tego co chce, bo świat mi na to nie pozwala, wymagając ode mnie noszenia bez przerwy maski, która umożliwia mi egzystencję wśród ludzi. Czuję się w niej niczym Hannibal Lector, ale podobno tak trzeba – mógłbym to nawet zaakceptować niczym formę więzienia, powiem więcej – cieszyłbym się oglądając świat zza takich krat ale pod jednym warunkiem, który na zawsze pozostanie tajemnicą. Czemu? Bo to jedyne lekarstwo, ale podać je musi inny człowiek, sam z siebie. Bywa tak, że Alcatraz może być synonimem nieba a anielski błękit, czystym piekłem.
 
Często w takich chwilach przychodzi mi na myśl stare dobre GnR i Estranged, gdzie wiadomo kto, tonąc w oceanie odrzuca każdego, kto chce mu pomóc, a w końcu wyciąga go śmigłowiec. Sam się z siebie teraz śmieję, bo widzę jak na dłoni swoją dziecinność – ludzi ratuje się tylko wtedy, gdy są do czegoś potrzebni, choćby to była zwykła satysfakcja. A może się mylę? Tak mylę się – tego juz mnie nauczyła. Zastanawiam się tylko kiedy, a raczej co wywołało w mojej głowie takie spustoszenie? Kiedyś byłem normalnym człowiekiem nie odczuwającym promila tych wszystkich rzeczy, które dziś rozsadzają mi duszę. Może to rodzaj pokuty za to jak żyłem? Jeśli tak, to przyjąłbym ją z godnością, licząc dni do końca i kładąc nawet blady uśmiech na własnej twarzy raz na jakiś czas. Niestety to zwykłe gdybanie, sfera domysłów, tak samo mroczna i tajemnicza jak to, co mnie niszczy na co dzień. Czasem tak sobie myślę, że jest tak wielu spełnionych ludzi ale chorych fizycznie, którym przydałyby się moje organy wewnętrzne, myślę że może ktoś mógłby z nich skorzystać, tym bardziej, że wszystko mam zdrowe, dużo ćwiczę i nie palę. Może choć w ten sposób, przynajmniej cząstka mnie żyłaby w kimś innym, kimś kto potrafi zbudować z odruchów codzienności ogród pełen kwiatów? Proszę się nie martwić – nie zmierzam w ślady Tomka Beksińskiego. Do tego trzeba mieć jaja.
 
Dotarłem do wrót rzeczywistości.
 
Teraz pojadę nad zalew i przebiegnę 20km tak aż poczuje metaliczny smak w ustach. Po tym zawsze następuje ukojenie. Krótkie, zaledwie kilku minutowe ale i tak warto. Czy można śmiertelnie rannemu człowiekowi odmawiać morfiny, choćby jej cena była bardzo wysoka? Szkoda, że w Cisnej mgły, inaczej dziś nocowałbym na grani wyjąc wraz z wilkami. Przepraszam wszystkich, których w jakikolwiek sposób zawiodłem. Niech moje niebo, pełne błyskawic odsłoni Wasze słońca. Tego właśnie chcę. 🙂
 
Wojna we mnie wciąż trwa…

Themaskator