Na kanwie paniki związanej z koronawirusem ludzie przestali zauważać co dzieje się ze światową ekonomią. Oczywiście lokalnie każdy kto prowadzi jakikolwiek biznes związany z usługami dla ludności odczuwa drastyczny spadek ruchu i obrotów. Korpo ludki póki co mają się dobrze udając, że pracują a tak naprawdę spijają kawę w zaciszu domowych pieleszy i grają z pozycji home office ważnych pracowników instytucji na wewnętrznym polu walki o lepsze kejpiaje. Black swan czyli czarny łabędź to termin, który w ekonomii oznacza niespodziewane wydarzenie, na skutek którego dochodzi do odwrócenia trendów rynkowych. Do czasu zaistnienia epidemii w Chinach mieliśmy do czynienia z najdłuższym w historii okresem hossy na rynkach. Jakiś czas temu zacząłem się nawet zastanawiać czy luzowanie ilościowe nie jest czasem prymitywnym, ale doskonałym sposobem na ciągły wzrost, tym bardziej, że nie wywoływało ono inflacji na rynkach tradycyjnych a przenosiło nadmiar pieniądza na rynki finansowe. Innymi słowy bogaci pompowali własne portfele aktywami bez pokrycia, które jednocześnie ci bardziej świadomi starali się transferować w kierunku rzeczy mających rzeczywistą, materialną wartość w odróżnieniu od kompletnie skompromitowanego pieniądza fiducjarnego. Co lepsze, poza gromadzeniem coraz większej ilości kapitału w wąskim gronie rąk na skutek taniości i dostępności kredytu dla plebsu, nie wywoływało to negatywnych skutków dla gospodarek w postaci nadmiernej inflacji. Ten stan trwał do czasu…
Czytaj dalej „Black swan?”
Marcowe foczki :)
Siedzę sobie nad Jeziorkiem Czerniakowskim, będąc w trakcie pierwszej w tym sezonie circa stu kilometrowej objazdówki dookoła stolicy, oglądam kąpiące się foczki, oddycham wiosennym powietrzem, wyciągam telefon i wpada mail! Czytam list od Łukasza. Łukasz kiedyś ze mną korespondował w zamierzchłych czasach, w międzyczasie skończył studia, poznał Mariolę i zaczął wieść życie zadowolonego człowieka. Wbił się w stado, zapomniał o starych kolegach 😉 Do czasu. Ostatnio okazało się, że Mariola non stop go krytykuje i on nie wie co z tym zrobić. Chciałby kontynuować tę znajomość ale czuję się totalnie wykastrowany, bo doszło już do tego, że pani narzeka nawet wtedy, gdy zamiast godziny w skateparku spędza półtorej. Powinien siedzieć w domu i odkładać kasę na wakacje. Co robić? Pytam, czemu z nią jesteś? No bo fajna laska jest, ładna, no i tyle czasu razem…
Czytaj dalej „Marcowe foczki :)”
Kamyczek do deterministycznego ogródka.
Jak wiemy tak zwane prawa autorskie i pokrewne to znakomity sposób na nabijanie kabzy wytwórniom płytowym i ich menago. Oczywiście twórcom też coś tam skapnie. Od zawsze byłem sceptycznie nastawiony do tematu, bowiem pewne rzeczy są po prostu niemierzalne. Przepraszam za brutalne podejście, ale jeśli uważasz, że ktoś cię okrada słuchając muzyki którą tworzysz to porzuć to zajęcie i zacznij żyć z murarki, hydrauliki albo zostań kierowcą Ubera 🙂 Nowomowa jest taka, że jak coś cię mierzi to porzuć temat i przerzuć się na inny. Tak? No jasne, że tak. Okazuje się, że nie tylko mnie wkoorwia trzepanie kasy na ludziach, którzy za rozsądne pieniądze chcą dostać coś co jest niemierzalne. Do takiego wniosku doszli Noah Rubin (programista) i Damien Riehl (prawnik). Pierwszy wygenerował bazując na algorytmach WSZYSTKIE możliwe kombinacje dźwięków jakie mogą powstać w procesie tworzenia muzyki a drugi…opublikował wszystkie utwory na licencji Creative Commons Zero, która przewiduje zrzeczenie się praw autorskich. 🙂
Pozamiatane! 😛
Czytaj dalej „Kamyczek do deterministycznego ogródka.”
Donna Bottman :)
Są takie kobiety, które potrafią rozpieprzyć faceta emocjonalnie na lata. Szczególnie wtedy, gdy ma się szesnaście lat i wszystko dzieje się na pralce typu Polar w małym miasteczku zaś ekwiwalentem gwiazdy jest fajna koleżanka. 🙂 Dziś już nie ma śladu po doskonałości, która była fundamentem uniesienia ale wspomnienie zostało. Dlatego jedziesz po nocy w te miejsca, rozkręcasz szafę do siedmiu tysięcy obrotów. Po co? Aby poczuć choć namiastkę tego co czułeś wtedy. Większość ludzi jest wykastrowana, szczególnie ci, którzy przeliczają wszystko. Na pieniądze, korzyści, przyszłe zyski. Są tak biedni, że nawet nie wiem jak do nich podejść? Ja dziś połykam kilometry tylko po to, aby zachłysnąć się tym czego już nie będzie 🙂 Ale zawsze mogę do tego wrócić! Jak to możliwe? Bo mam wyobraźnię! 🙂 Nie kupisz tego za żadne pieniądze!
Czytaj dalej „Donna Bottman :)”
Tetetka inny kaliber.
Siedzę w przytulnej spelunce w porcie Durres. Kończę piwo i biografię Teresy Tuszyńskiej – po raz drugi. I po raz drugi lektura wstrząsa mną do głębi. Nie ze względu na kaliber książki bo ta imho jest żenująco słaba, składa się głównie z cytatów osób, które znały ją bezpośrednio, ale dlatego, że próbuję wczuć się w jej umysł. Tak się składa z jakiegoś powodu, że miałem okazje poznać tego typu kobiety i zawsze ich postawa do świata była swoistym parawanem kryjącym głęboki wewnętrzny ból i cierpienie. 
