Najdłuższa droga na skróty.

Tak się ostatnio zacząłem zastanawiać nad chodzeniem na skróty, wybierając w parku Saskim wydeptaną dróżkę prowadzącą wprost… na tory tramwajowe.  Był tam co prawda niewielki płotek, który miał zachęcić do powrotu na utartą ścieżkę, ale obserwując otoczenie, zauważyłem, że sporo ludzi przezeń skacze. 🙂 To chyba ludzka domena, że chcemy wszystko od razu, teraz, w dużej ilości, byle się zachłysnąć, byle połknąć. Tymczasem niemal każda droga na skróty w życiu jest najdłuższą, najtrudniejszą i odbierającą siły witalne. Przykładów można mnożyć tysiące. Jeśli nie masz szkoły a próbujesz innych uczyć, spotkasz się z drwiną, jeśli jesteś biedny i wygrasz w lotto to roztrwonisz pieniądze bardzo szybko albo zaczniesz się martwić, żeby ich nie stracić, jeśli nie nauczysz się dawkować sobie poczucia szczęścia od wewnątrz tylko będziesz próbował je łapać za pomocą używek to skończy się to kacem, jeśli nagle zapragniesz władzy dla władzy, sławy dla sławy to skończysz marnie, bowiem nawet gdy uda ci się wspiąć na szczyty pojawi się…strach, który odbierze całą radość zwycięstwa.
Czytaj dalej „Najdłuższa droga na skróty.”

Pars Pro Toto.

Tak się złożyło, że 2 września 2018 roku miałem okazję wziąć udział w premierze kolejnego filmu związanego ze Zdzisławem Beksińskim. Tym razem był to tytułowy Pars Pro Toto w reżyserii Katarzyny Łęckiej z udziałem Jerzego Kawalerowicza w roli głównej i Anny Grycewicz, wcielającej się w postać Lidii Puchalskiej, ostatniej „platonicznej” miłości wielkiego malarza. Pani Lidia Puchalska żyje i mieszka w Warszawie, jednak z przyczyn sentymentalnych nie wzięła udziału w wydarzeniu. Prócz krótkiej formy Katarzyny Łęckiej, w bloku zaprezentowano kilka innych filmów. Szczególne wrażenie wywarł na widowni film debiutującego w roli reżysera młodego lekarza Macieja Kawalskiego z udziałem Tomasza Kota w roli tytułowego Atlasa, oraz kilku gwiazd polskiego kina – wystąpił między innymi Marian Opania. Dwa pozostałe filmy również zostały ciepło przyjęte przez widzów, co bardzo cieszy ale i nie dziwi, gdyż tego typu imprezy nie są zazwyczaj odwiedzane przez przypadkową publiczność. Sala była pełna, rozmowa po projekcji prowadzona przez Kaję Klimek z ramienia Kina Elektronik ciekawa i pełna humoru.

Czytaj dalej „Pars Pro Toto.”

Droga Transfogaraska i książe ciemności.

Ciekawość sprawiła, że od jakiegoś czasu miałem ochotę zaliczyć ten słynny fragment rumuńskiej arterii, zbudowanej kosztem wielu ofiar w ramach megalomanii Nicolae Ceaușescu , który w ten sposób pragnął zapewnić sobie szybki przerzut wojsk przez Karpaty w razie agresji ze strony Związku Radzieckiego 🙂 W efekcie powstał jeden z bardziej malowniczych traktów w Europie i jeden z kilku na mojej liście. W tym roku udało mi się jeszcze dotknąć jednej „drogi śmierci” nieco dalej na południe, ale o tym w innym wpisie. Na temat drogi Transfogaraskiej napisano i powiedziano już chyba wszystko, łącznie z licznymi relacjami zdjęciowymi na blogach i stronach internetowych, nawet słynne trio z Top Gear wybrało się jakiś czas temu do Rumunii aby w super bolidach spróbować się z licznymi serpentynami. Mnie w każdy razie adrenalina i emocje nie zawiodły, w dodatku na koniec dnia, już na dole czekała na mnie i moich bliskich pewna niespodzianka. 

Czytaj dalej „Droga Transfogaraska i książe ciemności.”

Wielki Atraktor.

Na początek może trochę statystyki, szczególnie dla tych czytelników, którzy w życiu kierują się wiarą a nie wiedzą. Ziemia, która jest kawałkiem kosmicznej skały orbituje wokół Słońca wraz z pozostałymi planetami Układu Słonecznego. Jest raczej łupinką w porównaniu do takiego np Jowisza, w którego wnętrzu można by zmieścić około TYSIĄCA planet wielkości Ziemi. Skala nie robi wrażenia? Weźmy pod uwagę Słońce. Próba zauważenia Ziemi na tle Słońca będzie przypominać szukanie łebka od szpilki leżącego na ogromnym dywanie. Światło, które dociera do nas stamtąd i jest źródłem życiodajnej energii potrzebuje około 8 minut, aby oświetlić nasze oblicza. Najbliższy nam układ gwiezdny Alfa Centauri oddalony jest od nas o 4 lata świetle. Co to znaczy? Tyle, że to co obserwujemy obecnie w tym układzie miało tam miejsce 4 lata temu. Światło stamtąd biegnie do nas 4 ziemskie lata a nie są to nawet przedmieścia kosmosu, nie jest to nawet próg dywanu w pokoju. Patrząc w kosmos patrzymy w przeszłość, zatem pytanie czy istnieje jeszcze jakaś inteligentna forma życia tam gdzieś daleko jest moim zdaniem niewłaściwie sformułowane. Należy pytać czy istniała, istnieje, lub będzie istniała. Niestety barierą dla nas nie do przeskoczenia jest czasoprzestrzeń. Niewidzialna gołym okiem wielowymiarowa”powłoka”, w której zanurzone są planety, gwiazdy, komety. Im większą masę ma obiekt, tym mocniej ugina ową niewidoczną powłokę powodując, że mniejsze obiekty zaczynają w sposób podobny do wiru krążyć wokół niczym mucha, która wpadła do spływającej z wanny do odpływu wody. Różnica jest taka, że w miarę upływu czasu dochodzi do koncentracji masy w jednym miejscu. Takim właśnie miejscem jest nasz Wielki Atraktor – jego masa to w przybliżeniu pięć milionów miliardów mas Słońca Czytaj dalej „Wielki Atraktor.”

Wesoły cmentarz.

Tegoroczne wakacje tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że wszystko co definiowane przez człowieka jest czysto umowne, a wszystko czym dysponujemy, to wyłącznie interpretacja tego co nas spotyka. W naszych stronach czarny kolor będący symbolem żałoby jest czymś naturalnym na cmentarzach, jednak w krajach arabskich na przykład, to biel symbolizuje ostatnie pożegnanie. Tak czy owak, niemal każda z religii zakłada rozpacz bliskich po utracie życia przez denata, co jest jednym z prostszych dowodów na niespójność religii. Odkryłem to już jako dziecko, ale ani ksiądz na religii, ani bliscy nie byli w stanie mi udzielić odpowiedzi na pytanie – czemu ci ludzie płaczą po stracie bliskiego, skoro on już jest w niebie? Dziś mógłbym próbować podpinać pod to egoizm żałobników, w fundamencie taki sam jak w wypadku podtrzymywania na siłę przy życiu ludzi w stanach wegetatywnych, co służy bardziej rodzinie niż samym zainteresowanym. Wracając jednak do meritum wpisu, to w czasie podróży na południe Europy odwiedziłem miejsce, które doskonale wpisuje się w mój obecny, skrajnie szyderczy i ironiczny obraz ludzkiej egzystencji, oraz wyznacza mój ulubiony, niebieski kolor jako symbol śmierci. Proszę państwa! Wesoły cmentarz!  🙂

Czytaj dalej „Wesoły cmentarz.”

Themaskator