Ostatnio przez sieć przetoczyła się fala komentarzy związanych z „dziwnym” z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba związkiem, jaki łączy nowego prezydenta Francji Emanuela Macrona i jego żonę Brigitte. Pojawiają się skany jej dowodu wskazujące, że jest ona z rocznika 1943, co sprawia, że dla swojego męża rocznik 1977 może być babcią. Teraz uwaga – bo większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem, a to co podam w punktach poniżej jest kluczowe do zrozumienia tego felietonu:
1)Nie oceniam z perspektywy”ludzkiej” tej, ani jakiejkolwiek relacji.
2)Nie jestem homofobem, lewakiem, prawicowcem, nacjonalistą itp. Jestem sobą.
3)Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi.
Na wstępie przepraszam za długą nieobecność, ale muszę jakoś nadrobić w świecie iluzji i kłamstwa te dziesiątki godzin spędzonych nad analizowaniem tego co nas otacza. Oczywiście umiejętność projekcji rzeczywistości w sposób kompatybilny ze stadem bywa najwyższym stadium rozwoju homo sapiens na ziemi (tej ziemi 😀 – cytat.), bowiem ułatwia to czym zajmuje się 95% mięsa wokół. Zdobywaniem zasobów! Zadajmy sobie na początku pytanie, co to jest sukces? Odpowiedź nie jest prosta, bowiem iluż ludzi, tyleż wskaźników, przyjmijmy zatem, że jest nim…
– BMW X6, dom z czerwonej cegły
– doktorat z filologii przyrody nieożywionej
– wiara w boga (celowo z małej, aby nikogo nie urazić)
– poczucie spełnienia i spokoju
Tak sobie myślę dziś o pewnym etapie w swoim życiu. Miałem przyjemność współpracować z najbardziej inteligentnymi i przebiegłymi ludźmi na ziemi, o IQ dużo powyżej 130. Wydawałoby się się, że taki konfig czyni, iż wszelkie działania, decyzje, przedsięwzięcia muszą kończyć się sukcesem. Nic bardziej błędnego. Dlaczego? Spróbujmy sobie opisać jeden z najbardziej kosztownych a jednocześnie powszechnych błędów w analizie rzeczywistości, którego dopuszczają się wszyscy. Nie tylko ludzie tak zwanego „sukcesu” (w nawiasie, bo dla każdego to słowo ma inny wymiar). Mówią,że zwycięzców nikt nie osądza i to prawda, ale wśród beneficjentów wieńców laurowych jest spory procent ludzi, którzy padają ofiarami znanego w psychologi zjawiska zwanego…efektem potwierdzenia. Schemat ten dotyczy w moim przekonaniu 95% społeczeństwa, co powoduje, że beneficjentów błędów spowodowanych owym schematem możemy spotkać za kierownicą autobusu, w sklepie, w ministerstwie, czy na etacie prezydenta – nie ważne czy miasta, czy państwa. Najlepszym przykładem owego syndromu jest Donald Trump. Promil ludzi rozumiejący to zjawisko nie ma dostatecznej siły przebicia, aby zmienić schematy zawiadujące życiem na ziemi tej ziemi.
„Inteligentni ludzie wierzą w dziwne rzeczy, ponieważ potrafią inteligentnie bronić swoich przekonań, które uzyskali w mało inteligentny sposób”.
Michael Shermer
Chcesz wiedzieć więcej? Ciekawość ciągnie Cię do odpowiedzi na pytanie, czemu Twoje życie to zaklęty, powtarzający się krąg zdarzeń, które w finale przyjmują ten sam (globalnie) obrót? Zapraszam do zmierzenia się z…efektem potwierdzenia! Efekt potwierdzenia wzmacnia pewność siebie i pozwala ludziom zachować silne przekonania nawet w obliczu przeczących im dowodów. Dlatego może prowadzić do katastrofalnych błędów w podejmowaniu decyzji, w szczególności w przypadku decyzji społecznych, politycznych i militarnych.
Swego czasu bodajże Newsweek opublikował listę najbardziej prestiżowych zajęć wykonywanych przez ludzi na ziemi, tej ziemi. Pozwolę sobie przytoczyć ten ranking, bowiem wskazuje on niedwuznacznie na motywy, którymi kierowali się ludzie wybierający na takie a nie inne zajęcie, jako prestiżowe.
Tytułowa kwestia rozpala głowy licznych marzycieli na całym świecie od lat. Powstały już nawet znakomite filmy traktujące o tym temacie, jak chociażby Interstellar, Efekt Motyla czy Looper. Jak wiemy nawet współcześnie mamy dość potężny rozdźwięk między fizyką klasyczną a kwantową, bowiem te dwie dziedziny nauki różnią się zasadniczo w wielu kwestiach. Einstein twierdził, że bóg nie gra w karty (oczywiście nie miał na myśli faceta z brodą, tylko naturę), z kolei twórcy teorii związanych z fizyką kwantową, na każdym kroku udowadniają, że w mikroskali wiele zasad obowiązujących w skali makro jest łamana. Mówiąc po ludzku, najpopularniejszą przesłanką dla przeciwników możliwości cofnięcia się w czasie jest tak zwany paradoks dziadka. Wszyscy wiemy o co chodzi, jeśli możliwe są podróże w czasie wstecz (od strony teoretycznej fizyka kwantowa mówi, że to jak najbardziej możliwe) to cofając się wstecz i zabijając własnego dziadka, spowodowalibyśmy coś, co autorzy literatury SF nazywają załamaniem kontinuum czasowo przestrzennego. 😉 Innym koronnym argumentem jest to, że przecież gdyby tego typu podróże były możliwe, to bylibyśmy świadkami odwiedzin bytów z przyszłości 😉 Tak czy owak, sprawa nie jest aż tak śmieszna jak nam się wydaje.