Spływ Radomką.

Jak pewnie wielu z internetowych znajomych zauważyło, od dłuższego czasu próbujemy realizować własne pasje do bycia jak najbliżej z naturą poprzez spływy kajakowe. Wszystko zaczęło się jakieś trzy lata temu, gdy jeden z przyjaciół zakupił pneumatyczny kajak o dużej dzielności wodnej, stabilności oraz szybkości. Po pierwszych testach okazało się, że czeska jednostka wyprodukowana przez, Gumotex 😀 a nosząca dumną nazwę Seewave, to jedna z najlepszych opcji jeśli chodzi o kajakarstwo rekreacyjne w Polsce. Rozważaliśmy zakup amerykańskich kajaków typu Savylor Pointer, Hudson czy Yuokon, ale wszystkie one w żaden sposób nie dorastają do pięt czeskiej myśli technicznej. Po pierwsze wyglądają jak pontony, a nie kajaki i takie same mają własności nautyczne, po drugie wykonane są z materiału, który wymaga szczególnej dbałości i suszenia, a przy tym jest dużo mniej odporny na ewentualne przygody na zwałkowych rzekach. Dość powiedzieć, że mamy już w tej chwili w ekipie cztery Seewavey i każdy z nich spisuje się znakomicie. Modułowa konstrukcja umożliwia pływanie w dwie lub trzy osoby a także samodzielnie ze sporą ilością ekwipunku. Wystarczy po prostu zmienić pokład.

Czytaj dalej „Spływ Radomką.”

Cholerny kortyzol.

Wywołałem trochę kontrowersji pewnym komentarzem odnośnie kortyzolu i w związku z nim pojawiło się do mnie parę pytań. Jest to dobra okazja, aby poruszyć ten temat i wskazać, dlaczego jest on kluczowym w procesie zawierania znajomości z kobietami? Zacznijmy od tego, że wszyscy jesteśmy zbiorem molekuł, który na skutek procesu ewolucji, został ułożony w sposób umożliwiający nam percepcję falowej struktury rzeczywistości, na zasadzie iluzji, a to znaczy ni mniej nie więcej, jak to, że coś takiego jak piękno, powab, gładkość, kolor, miękkość, nie istnieją, a są jedynie rodzajem percepcji, jaki odczuwamy na skutek takiego, a nie innego programowania naszego interfejsu „rzeczywistości”, czyli mózgu, wspomaganego licznymi czujnikami, w postaci kamer, receptorów dotykowych, węchowych itp. Całość powoduje, że każdy z nas ma wrażenie bycia indywidualną jednostką, oraz odbiera rzeczywistość poprzez pryzmat narzuconych nam przez absolut/naturę? wzorców. Niemal żaden wybór nie jest tak naprawdę nasz, zresztą analizując proces ewolucji i programowania bardzo dogłębnie, pokuszę się o stwierdzenie, że bliżej nam do biorobotów, niż samodzielnych jednostek, determinujących odbiór rzeczywistości na własny, oderwany od programu wzorców.

Co ma z tym wspólnego kortyzol? Otóż jest to jeden z hormonów, który jest odpowiedzialny za przetrwanie jednostki w warunkach zagrożenia z zewnątrz. Im większy poziom kortyzolu, tym większa roztropność, przewidywalność, awersja do ryzyka i jednocześnie skłonność do …otyłości, cukrzycy, chorób wieńcowych. Innym hormonem, który muszę tu wspomnieć to testosteron. On też ma związek ze stresem, ale jest niejako przeciwieństwem kortyzolu. Ludzie z nadmiarem testosteronu charakteryzują się muskularną sylwetką, skłonnością do ryzyka, pewnością siebie, akceptacją przemocy i siły. Przejdźmy teraz do ludzkiego wyjaśnienia wpływu owych „sterowników” na poczynania „jednostki centralnej” w postaci człowieka, który odbiera rzeczywistość.

Czytaj dalej „Cholerny kortyzol.”

Obrazem i muzyką malowane.

Zebrałem swoje ulubione fotki z zeszłorocznych wypraw, okrasiłem znakomitą muzyką Daniela Blooma z filmu Tulipany, wrzuciłem do Open Shot Video Editora i wyprodukował się taki pokaz. 🙂 Zapraszam do relaksu i napawania się pięknem otaczającego nas świata.

Koty, kocięta, kociaki….

Jako, że nie mogę siedzieć od wczoraj, a moje dupsko stanowi jedną, wielka, siną przestrzeń o wielkości wszechświata, postanowiłem wbrew trendom kontynuować samobiczowanie i rozwinąć temat kotów. Czemu kotów? Bo to najbardziej paskudna nacja zwierząt na świecie, a mimo to je kochamy. Dlaczego? Ano dlatego, że są wspaniałym dowodem na psychopatyczość natury, która w połączeniu z entropią, stanowi o prawach rządzących na ziemi, tej ziemi. Kilka lat temu wypociłem taki tekst na tematów muchołówki amerykańskiej, zbiegło się to z moim rozstaniem z pewną kobietą, będącą utrzymanką zamożnego amerykańskiego prawnika, a dziś analogie nasuwają mi się same, więc pozwolą Państwo, że wprzęgnę, co nieco z owych zamierzchłych czasów w teraźniejszość.

Jaka jest najbardziej efektywna metody zdobywania zasobów na ziemi tej ziemi? Może jest to praca organiczna? A może własny biznes? Może lew polujący na antylopę jest mistrzem w owym procederze? A może rekiny atakujące pół-dywizjonami 😉 opadającego z sił wieloryba? Nie drodzy państwo, żadne z owych zwierząt nie jest efektywne, bo każde w zdobycie zasobów musi włożyć pracę, czas, pomysł, ryzyko. Kto zatem jest najbardziej efektywny do diaska?
Czytaj dalej „Koty, kocięta, kociaki….”

Cold Summer Day.

Themaskator