„Na dobre i złe, na życie, jakie ono będzie, ale razem. Wszystko pokonam, wszystko przetrzymam, jeżeli będziemy razem. Nie mogę obiecać bogactwa, jestem biednym nauczycielem, ale mogę zapewnić miłość ogromną, niewyczerpaną i męskie ramię do podparcia. Bezpieczeństwo. Życie nie dla zdobywania majątku, ale dla doskonalenia siebie. Najciekawsze, jakie tylko może być.”
„Nie mogę być częścią świata, gdzie mężczyźni ubierają swoje żony jak prostytutki, pokazując wszystko, co powinno zostać ukryte, gdzie nie ma pojęcia honoru i godności, gdzie rzadko można polegać na kimś, kto mówi, że coś obiecuje.
Gdzie kobiety nie chcą mieć dzieci, a mężczyźni nie chcą zakładać rodzin.
Gdzie frajerzy wierzą, że odnieśli sukces, siedząc rozparci za kierownicami limuzyn ich ojców, gdzie ojcowie mający iluzję władzy, próbują udowadniać ci, że jesteś nikim.
Gdzie ludzie fałszywie deklarują wiarę w Boga z kieliszkiem w ręku i brakiem zrozumienia podstaw, tego w co wierzą.
Gdzie pojęcie zazdrości jest uważane ze słabość, a skromność jest wadą.
Gdzie ludzie zapominają o miłości, szukając najlepszej opcji dla siebie, a nie człowieka w człowieku.
Gdzie ludzie wydają ostatnie pieniądze na swój samochód, nie szczędząc środków ani czasu, a sami są tak słabi, że sądzą iż to drogie cacko ukryje ich słabość.
Gdzie chłopcy tracą ciężko zarobione przez rodziców pieniądze w klubach, a dziewczyny kochają ich za to.
Gdzie nie można odróżnić kobiet od mężczyzn, a nazywane jest to „wolnością wyboru”, zaś idących tradycyjną ścieżką nazywa się upośledzonymi despotami.
Ja wybieram swoją drogę, jest mi tylko przykro, że nie znalazłem zrozumienia, wśród ludzi, na których naprawdę mi zależało.”
„Wisłocka! Nie mogłem skojarzyć, skąd znam nazwisko, ale od czego internet. Wiem już, o kogo biegnie, ale nie czytałem dzieła, na którym wychowały się trzy pokolenia, jak informuje internet. Jestem poważnie niedokształcony w sztuce kochania i nawet pornokasety wprawiają mnie w kompleksy. Dlaczego ta cholerna gra wstępna musi trwać tak długo? Ja mam podejście jednego z bohaterów Hemingwaya, który marzył, żeby z kobietami dało się to robić „bez tego całego gadania”. Powiedziałem to przedwczoraj memu młodszemu koledze, a kumplowi mego syna, który ma poniżej 50 i uprawia życie playboya. Przygruchał ostatnio przez przez internet jakąś dzieweczkę z Siedlec, która przyjeżdża do niego co tydzień do Warszawy. On, jak playboy starej daty, robi jakąś wytworną kolację i zapala świece, a ona chce od razu do łóżka. „Akurat jak dla pana!”, powiedział mi z przekąsem. Rzeczywiście – gdybym nie był już stary, to taki układ by mi odpowiadał, czyli bez świec i kolacji. Szczególnie, że on robi łososia, a ja ryb nie cierpię. Miałbym się aż tak męczyć dla seksu? Pozwoliłem sobie zakpić z nowoczesności i internetu, że przecież raz na tydzień to nawet proboszczowi nie wystarcza, więc ta biedna dziewczyna nie tylko musiała wydać kasę na komputer i połączenie z internetem, ale musi jechać z piątku na sobotę do Warszawy, a z niedzieli na poniedziałek do Lublina, we wtorek do Białegostoku, tylko środę i czwartek ma wolne od podróży, bo wtedy mąż nie ma dyżuru i jest w domu i tak dalej. Majątek wydaje na koleje państwowe, wędzić się musi przy świecach i kolacjach, a może podobnie jak ja nie cierpi ryb, zaś wystarczyłoby kupić w seks-szopie pozłacany wibrator i zamknąć się codziennie wieczorem na 15 minut w łazience i po sprawie. Zaoszczędzony czas mogłaby poświęcić na samodoskonalenie się, a zaoszczędzone pieniądze na nowe kiecki. Nie wiem, czy moje rady są zgodne ze sztuką kochania, ale na pewno oszczędzają czas, zdrowie i pieniądze.”
„Biedny, słaby człowiek. Uszanuj go, a mnie zablokuj. Ja naprawdę mam dosyć takich historii. Ten świat jest chory, ale to nie moja wina. Już dawno o Twoim istnieniu zapomniałem, a podobnych Tobie jest co najmniej kilka, w tym jedna z Torunia. Miłego wieczoru życzę i hoduj dalej męża. Bez cienia zgryźliwości. Jest zbyt słaby, by zdrapać tynk ze ścian jak ja w przeszłości, ale postawić na swoim. Trzymaj się.”
„Nic nie dzieje się z przypadku, każdy ruch jest naznaczony a nasze życie to wyłącznie czterowymiarowa szachownica. Byłeś dobry w szachy? Musimy kiedyś zagrać. O co? O wszystko, przyjacielu! Ziemia, ta ziemia ma to do siebie, że różne wartości zamienia na pieniądze, w drugą stronę nie da się niestety. Może kiedyś zrozumiesz, czemu ludzie strzelają do innych ludzi, bądź wysadzają się obrzucając otoczenie resztkami tego co stanowiło o ich wartości tu. Osiemdziesiąt kilogramów mięsa, kości i wody utartych z kosmicznego pyłu, na pędzącym przez nicość kawałku skały. Tak przyjacielu, nie osądzaj, abyś sam nie został osądzony…”