Tomek Beksiński, Portet prawdziwy.

Na książkę redaktora Wiesława Weissa czekałem z wypiekami na twarzy od dość dawna. Wiedziałem, że będę na premierze w Sanoku, chyba że powstrzyma mnie jakieś wyjątkowe zdarzenie losowe. W światku związanym z Beksińskimi wrzało już od jakiegoś czasu po pokazie Ostatniej Rodziny, gdzie Tomek został wg niektórych ocen ukazany w sposób niezgodny z rzeczywistością. Po premierze filmu,  w której uczestniczyłem z sali zadawano pytania i wówczas usłyszałem głos sprzeciwu wobec tego co zostało zaprezentowane. Okazało się, że osobą, która zwróciła uwagę scenarzyście była Ania, którą miałem okazję poznać osobiście w Sanoku. Kopalnia wiedzy i źródło niesamowitych zasobów związanych z tematem – bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za dostęp do rzeczy, które nie są publiczne.

Czytaj dalej „Tomek Beksiński, Portet prawdziwy.”

Słońce nad Aleją Migów.

Zachodzące słońce nad Aleją Migów rysowało wyraźne kreski na owiewce jednego z najpiękniejszych samolotów bojowych, jaki powstał w historii lotnictwa. Francis Gabresky rozmarzył się nieco widząc spektakularne przedstawienie fundowane lotnikom za darmo przez naturę. Zerknął przez chwilę na przełącznik sześciu wielkokalibrowych karabinów maszynowych 12,7mm i w tej chwili obok jego F-86 Sabre zatańczyły smugowe pociski, a jednostajny stukot działka 37mm z koreańskiego Miga-15 wyrwał go z sielanki. Od kopa dał pełną moc i runął do dołu starając się dopaść przeciwnika. Niestety, różnica prędkości była zbyt duża, Mig zniknął za linią horyzontu. Gabresky dodał gazu i zaczął się wznosić, przewaga wysokości i słońce w plecach, to podstawa sukcesu w walce powietrznej. Zresztą komu jak komu, ale jemu, doświadczonemu pilotowi z polskim pochodzeniem nie trzeba było tego mówić. W czasie niedawnej wojny posłał do ziemi w barwach USAF 28 samolotów państw osi. Był zimnym, doświadczonym myśliwym, jednym z kilku w wojnie koreańskiej, którzy zapewniali sukces USAF manifestujący się w stosunku zestrzeleń 10:1 na niekorzyść Koreańczyków. Na każdy zestrzelony samolot z biała gwiazdą na skrzydłach przypadało dziesięć z czerwoną. Sabre był doskonałą maszyną, w porównaniu do Miga, prowadził się jak piękna kobieta w zmysłowym tańcu. Silniki Miga-15 będące kopią brytyjskich Rolls Royce-ów (zbudowane na podstawie kradzionej dokumentacji) wymagały bardzo ostrożnego obchodzenia się z gazem. Zbyt gwałtowne „dolanie” mieszanki kończyło się zgaśnięciem i podróżą ku ziemi. Piloci koreańscy, chińscy i nieoficjalnie rosyjscy, zamiast skupić się na walce, użerali się z „balszoją techniką”. Tak zresztą zostało do dziś, Mig-29, czy Su-27 to pięknie płatowce, jednak w starciu z technologią spod znaku np. General Dynamics, mają marne szanse, chyba że w walce kołowej, ale do tej współcześnie dochodzi bardzo rzadko. Często śmieszą mnie dyskusje na Onecie odnośnie wyższości „balszojej techniki” nad tą zza wielkiej wody. Jak to wygląda, wystarczy zobaczyć współczesne rosyjskie Łady, wyglądające identycznie jak Fiat124 będący ich protoplastą z lat 60tych. Jedyne co mają Rosjanie to nieprzebrane zasoby ludzkie, które w myśl tego co powiedział Żukow do Pattona po zakończeniu ostatniej światowej pożogi, mają wartość mięsa armatniego. Patton chwalił duże tempo natarcia Rosjan, sięgające 40-50km dziennie i zapytał jak to robią? Normalnie, odparł Żukow – nacieramy. No dobrze, ale są przecież zasieki, pola minowe – Patton nie dawał za wygraną. No to co? Odparł Żukow. Nacieramy jakby ich nie było.

north__f86-01
Zdjęcie:Wikipedia

Czytaj dalej „Słońce nad Aleją Migów.”

David Lynch, czyli druga strona lustra.

David Lynch jest znany większości głównie jako twórca znakomitego serialu Twin Peaks, ale ma on także w swym reżyserskim katalogu wiele innych znakomitych dzieł. Dla tych, którzy nie są zafascynowani światem Lyncha polecam takie pozycje jak, Eraserhead (debiut i absolutne mistrzostwo!), Blue Velvet, Lost Highway, Mulholland Drive, Wild at Heart, Straight Story, Inland Empire, Elephant Man, czy Diuna. Większość filmów na świecie jest kręcona wg standardowych scenariuszy, to znaczy pomysł, intryga, rozwinięcie, akcja, zakończenie. Całość niemal zawsze układa się w łatwy do zrozumienia schemat, kończy sztampowo, a nie raz już w połowie wiemy jaki będzie finał. Lynch jest inny, próby zrozumienia tego co chciał przekazać mogą być tylko interpretacjami, bowiem obrazy, które widzimy są zbliżeniem świata, który egzystował w jego głowie i to najczęściej przez krótki czas z wielowariantowym wątkiem, coś jak wieloświat, który nas otacza, dzielący się w każdej qualii na inne, których ze względu na ograniczenia percepcji nie dostrzegamy. Dlatego każde dzieło Lyncha pozostawia pole do interpretacji, świat marzeń, myśli, ducha może być najpiękniejszym ze światów, a zdolność do jego dotyku zależy wyłącznie od naszej wrażliwości. Lynch pytany kiedyś o interpretację jednego ze swych dzieł odparł:

„Bardzo dobre pytanie, mój przyjacielu, bardzo dobre pytanie. Odpowiedź tkwi w Tobie”.

lost-highway-3

Czytaj dalej „David Lynch, czyli druga strona lustra.”

Gosia testuje Madzię!

Tak to już bywa w życiu faceta, że gdy na jego drodze staną dwie kobiety o charakterze dynamitu połączonego z gorzką czekoladą od La Maison du Chocolat w posypce z papryki, to musi się to skończyć albo totalnym odlotem, albo zupełnym upadkiem. Ryzyko jest spore, ale jako że od dziecka lubię czasem popuścić wodze fantazji, to postanowiłem postawić wszystko na ten układ! Miłośnikiem Mazdy MX-5 jestem od dziecka, śledziłem rozwój modelu począwszy od słynnej mydelniczki oznaczonej kodowo NA, poprzez NB, aż do NC, której właścicielem stałem się w zeszłym roku. Tak się złożyło, że w moje łapy niedawno wpadła kolejna Madzia oznaczona tym razem jako ND. Dwa litry benzyna, idealne wyważenie, niska masa własna i tylny napęd gwarantują emocje, przy czym objechanie na krętej drodze znacznie silniejszych konkurentów nie stanowi żadnego problemu. Wszak już sam Jeremy Clarkson tak podsumował czwartą generację kultowego roadstera:

“It’s a cure for depression, this car, it really is. You just can’t be in a bad mood when you’re driving it.”

Czytaj dalej „Gosia testuje Madzię!”

Maszynka do robienia pieniędzy…

…czyli jak się strzyże stado, które nie rozumie podstaw ekonomii?

Zacznijmy od tego, że każdy z nas będąc dzieckiem marzył o czymś takim na zasadzie „Zaczarowanego ołówka”  – dla młodszych czytelników, była taka bajka. Taka maszynka istnieje naprawdę, problem w tym, że dostęp do niej maja nieliczni. Powiedzmy wprost, z pewnej perspektywy prawo bankowe jest przykrywką dla zorganizowanej działalności przestępczej polegającej na wypisywaniu czeków bez pokrycia. Czyn opisany w kodeksie karnym, za który Ty idziesz do więzienia jest w przypadku bankiera czynem legalnym. Nie wierzysz? Sprawdź w kodeksie karnym sankcje za zabójstwo, gwałt, rozbój i porównaj je do tych, które Ci grożą jeśli będziesz chciał być równy wobec prawa z bankierami i zaczniesz drukować, tak jak oni pieniądze z powietrza. Konstytucja przecież gwarantuje „równość wszystkich wobec prawa.” Jest to oczywiście celowo zapisana fikcja, aby uspokoić gawiedź, coś jak w amerykańskiej konstytucji „and justice for all.” U nich i tak jest lepiej, bo jak ktoś z firmamentu przegnie zbyt mocno, to się go literalnie puszcza w skarpetkach i zamyka w „Alcatraz” na 140 lat. 😉

Czytaj dalej „Maszynka do robienia pieniędzy…”

Themaskator