Tak się złożyło, że kiedy po czternastu latach bycia razem z jedną kobietą wyszedłem na tak zwany rynek damsko-męski to niemal natychmiast zderzyłem się z każdą możliwą patologią, jaka występuje w tym środowisku. Kosztowało mnie to parę worków butelek, trochę rozmów ze ścianami, godziny przemyśleń, dziesiątki prób, aż wreszcie przyszedł czas na wnioski. Mam tę przewagę nad licznymi, młodszymi kolegami, że po pierwsze posiadam duże doświadczenie i znam niemal wszystkie „myki”, które mogą nas spotkać z tamtej strony, po drugie jestem bezkompromisowy, a po trzecie to nawet w apogeum haju narkotykowego potrafię zachować racjonalizm. Jeśli do tego dodamy fakt, że większość pań myśli, że mnie rozgrywa, to mamy obraz realnego świata, obdartego ze słodkiego pierdzenia. Dzisiejszy wpis piszę ad hoc wzburzony po raz n-ty prymitywizmem kobiety, która korzystając ze swojej przewagi na gruncie fizyczności wykorzystuje fajnego chłopaka, dając mu w zamian mglistą obietnicę czegoś, co się może zdarzy? Nie zdarzy się, gwarantuję Ci to kolego. Dostałem od wspomnianego chłopaka wiadomość, zaczyna tłumaczeniem, bo rozpisałem mu co ma zrobić, aby zmusić ją do określenia się. Dlaczego? Bo dalsze utrzymywanie takiej sytuacji służy wyłącznie jej, a człowiek który się do mnie zwrócił o poradę jest brutalnie niszczony na poziomie energetycznym! Po prostu, pani lat 24 jest w patologicznym związku z facetem lat 49 i pisze mu takie coś:

Czytaj dalej „Miliony wydumanych przeszkód.”