Rozgrzeszenie.

Pewnie nie raz zastanawiałeś się nad tym, jak to jest, że jednym wszystko idzie jak z płatka a inni muszą walczyć o każdy dzień. Czy na tym świecie jest sprawiedliwość? Dlaczego ludzie umierają na nowotwory w młodym wieku? Dlaczego akurat mi się to przytrafiło!? Tylko ostatnie pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi, bowiem do czasu gdy zgłębimy fenomen świadomości, który powoduje powstanie wrażenia odrębności organizmu od otoczenia nie mamy szans na znalezienie jakiejkolwiek satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Czemu ja to ja a Ty to Ty? Ten fenomen o ile w ogóle kiedykolwiek zostanie wyjaśniony będzie kamieniem milowym w rozwoju naszego gatunku na ziemi. Póki co jeśli na przykład masz wyrzuty sumienia bo znowu opróżniłaś lodówkę i zjadłaś dwie czekolady przed snem, znów zawaliłeś egzamin bo prokrastynacja to Twoje drugie imię, lub dręczysz się z powodu kolejnego zawodu miłosnego, jaki Cię spotkał i na siłę szukasz odpowiedzi na pytanie, dlaczego ja już taka jestem, to mam dla Was wszystkich dobrą nowinę – rozgrzeszam Was z poczucia winy. Dlaczego? O Tym w dalszej części felietonu.
Czytaj dalej „Rozgrzeszenie.”

Zatoka umarłych hoteli.

Wszystko przemija! Nie odkrywam jakiejś nowości tym stwierdzeniem, jednak łączy się ono nieodłącznie z tematem, którego dziś chcę dotknąć. Jak wspominałem kilka razy w poprzednich tekstach, nadszedł w końcu czas na opisanie miejsca wyjątkowego. Miejsca, które prawdopodobnie w ciągu kilku lat przestanie istnieć, choć kto wie? Tak czy owak atmosfera jaką tam można zastać przywołuje takie emocje, że pod ich wpływem można niema zauważyć duchy ludzi, którzy kiedyś tam żyli, cieszyli się i odpoczywali. W sieci jest trochę zdjęć z Dubrownika z czasów ostrzeliwania tegoż pięknego miejsca przez marynarkę wojenną Serbii w czasie ostatniego konfliktu na Bałkanach, podobnie jak wiele zdjęć z czasów świetności Kupari, jednak nic nie zastąpi chwili spędzonej tam osobiście. To właśnie tam trafiliśmy w czasie tegorocznych wakacji na Bałkanach i jak zawsze w takim wypadku dla miłośników urban exploration była to prawdziwa uczta. Czytaj dalej „Zatoka umarłych hoteli.”

Kryptonim SH8

W ostatnim czasie modne stały się nielegalne wyścigi, nawet TVN tropi chłopaków palących gumy na Modlińskiej, za moich czasów takie eventy odbywały się na Ordona, skutecznie zakończone przez ówczesną policję po rozbiciu przez syna jakiegoś kacyka nówki Alfa Romeo. Do tego na kostce brukowej rozlewany był przepracowany olej co skutkowało porannymi driftami u bogu ducha winnych kierowników goniących swoje Fiaty Siena do roboty 😉 Mam wrażenie, że mimo wzrostu mocy i coraz droższych aut klimat współczesny jakoś nie ten, ale może to tylko iluzja? Tak czy owak na dziś polecam raczej zabawy na torze, choćby w Jastrzębiu, gdzie za parę złotych można do oporu sprawdzić nie tylko zawieszenie swojego auta ale także własne umiejętności jako kierownika. Dla chcących nieco więcej adrenaliny polecam udanie się w moje ślady i przejechanie czymś nisko zawieszonym i z kręcącym się do minimum 7200 obrotów na minutę silnikiem albańską drogą enigmatycznie oznaczoną jako SH8! 

Czytaj dalej „Kryptonim SH8”

Kler – moja optyka.

Obejrzałem go w końcu! Lepiej późno niż wcale – lenistwo ostatnio mnie nie rozpieszcza niestety. 🙂 Pierwsza refleksja po wstaniu z fotela w kinie – nie wiem co ludzi wstrząsa w tym filmie? Być może większość z nas żyje w jakiejś bańce mydlanej, z dala od prawdziwego życia? Być może racjonalizacja rzeczywistości jest tak silna, że odrzucamy pewne oczywiste fakty? Dla mnie to co pokazano to zwykły element tego co nas otacza, w dodatku obecny od zarania dziejów,  wszędzie, w każdej grupie społecznej, kaście, zawodzie, grupie wiekowej jaka istnieje na Ziemi, przy czym koncentracja takich zjawisk w myśl zasady „pod latarnią najciemniej” występuje często w miejscach, gdzie byśmy się ich nie spodziewali. Mnie akurat zjawisko pedofilii nie dotknęło, ale wyłącznie dlatego, że byłem jako dziecko nie aż tak atrakcyjny fizycznie, aby stanowić przynętę dla chętnych, natomiast do dziś pamiętam podjazdy księdza mojej rodzimej parafii do moich przystojniejszych kolegów i trzepanie kolanami pod sutanną w czasie lekcji religii w starej sali katechetycznej. Później była pierwsza wódka z księdzem w knajpie i znajomy, który robił jako kierowca u podrzędnego klechy spod miasta, a dzięki któremu mogliśmy powozić się „sześćsetą” z podwójnymi szybami już w latach 90tych. Czytaj dalej „Kler – moja optyka.”

Najdłuższa droga na skróty.

Tak się ostatnio zacząłem zastanawiać nad chodzeniem na skróty, wybierając w parku Saskim wydeptaną dróżkę prowadzącą wprost… na tory tramwajowe.  Był tam co prawda niewielki płotek, który miał zachęcić do powrotu na utartą ścieżkę, ale obserwując otoczenie, zauważyłem, że sporo ludzi przezeń skacze. 🙂 To chyba ludzka domena, że chcemy wszystko od razu, teraz, w dużej ilości, byle się zachłysnąć, byle połknąć. Tymczasem niemal każda droga na skróty w życiu jest najdłuższą, najtrudniejszą i odbierającą siły witalne. Przykładów można mnożyć tysiące. Jeśli nie masz szkoły a próbujesz innych uczyć, spotkasz się z drwiną, jeśli jesteś biedny i wygrasz w lotto to roztrwonisz pieniądze bardzo szybko albo zaczniesz się martwić, żeby ich nie stracić, jeśli nie nauczysz się dawkować sobie poczucia szczęścia od wewnątrz tylko będziesz próbował je łapać za pomocą używek to skończy się to kacem, jeśli nagle zapragniesz władzy dla władzy, sławy dla sławy to skończysz marnie, bowiem nawet gdy uda ci się wspiąć na szczyty pojawi się…strach, który odbierze całą radość zwycięstwa.
Czytaj dalej „Najdłuższa droga na skróty.”

Themaskator