O wrażliwości.

Chronić wrażliwość, będąc mniej wrażliwym, to tak jak zwalczać przemoc bejzbolem 😉 Uczucia można kontrolować, czego wielu z nas jest przykładem, ale zawsze wiedzie to wprost do niespełnienia. Tomek nie chciał kontrolować czegokolwiek, co ludzie uznawali za słabość a on za przymiot prawdziwego człowieka (odrzućmy jego reakcje agresywne, jako skutek niezrozumienia), a on potęgował jeszcze temat, poprzez różnego rodzaju sytuacje, które miały mu wskazać, że się myli, bądź ma rację, typu „chcesz ten obraz? Weź sobie…”, „potrzebujesz pieniędzy? – są w szufladzie” . Był geniuszem, który kiedy udowodnił sobie ponad wszelką wątpliwość kloaczną naturę ziemi, tej ziemi (w odniesieniu do wszystkich, łącznie z nim samym), stwierdził, że nie chce brać w tym udziału i wyłączył sobie światło. Dodam jeszcze na kanwie tej dyskusji, że większość „sukcesów” (celowo w cudzysłowie), jakie przypisują ludzie innym ludziom, to efekt działania wbrew sobie, na w pełni poznanych schematach, z wyrachowaniem, (bo schematy są proste jak cep). Tomek nie chciał sukcesu za wszelką cenę, bo go to zwyczajnie brzydziło. Jeszcze jedna obserwacja, od czasu, gdy pojmiemy mentalnie, że „sukces” w rozumieniu większości jest zwykłą fikcją i zaczniemy działać niejako wbrew stadu, a w zgodzie ze sobą i tym, czego naprawdę chcą ludzie, (czyli prawem naturalnym), tenże nagle ulega zazwyczaj zamrożeniu i dotyczy to nie tylko zwykłych zjadaczy chleba, ale też ludzi z pierwszych stron gazet. Po prostu każdy ma inaczej ustawione granice percepcji. To zresztą naturalne, bo stado próbuje eliminować z otoczenia jednostki niechcące powielać schematów, ze względu na zagrożenie dla przywódców, których cała siła opiera się na manipulacji innymi (otoczenie niejako naturalnie nabiera sympatii do osób żyjących w zgodzie lub blisko prawa naturalnego, co wytrąca narzędzia z rąk rozdających karty). 😉 Ostatnio słyszałem w radio historię pewnej Polki, która w UK otworzyła sporą firmę, która rozwija się w szybkim tempie, otwierając kolejne oddziały w licznych miastach na wyspach. Dziennikarz zapytał ją, jak się czuje, jako osoba z wpływami i pieniędzmi? Odparła mu, że ma pełne moralne prawo odcinać kupony od swojej działalności, bo jej życiowym celem jest budowa szpitali w Afryce a potrzeby są tak wielkie, że każda skala jest za mała. Myślę, że to jest właśnie „sukces” przez duże S a nie większość tego, co obserwujemy wokół, co wygląda tak jak na obrazku :/ Dwa słowa jeszcze odnośnie terapeutów, psychologów – w skrócie ich dzialność w przypadkach typu Beksiński, odczytywałbym jako próbę przywrócenia do szeregu jednostki, której pojmowanie świata jest nieużyteczne dla stada, poprzez zaszczepianie schematów, umożliwiających wtopienie się weń ponownie. Owszem, pewnie da się terapią spowodować, że homoseksualista zacznie sypiać z kobietami, ale będzie to zwykła proteza.Zawsze mam przed oczyma starego Beksę i jego dylematy, czy czasem za dużo na Dmochowskim nie zarabia, wstawiając mu swoje obrazy…

Nobody18

Jak to jest być człowiekiem?

Śmieszne

Jak to jest być człowiekiem?
spytał ptak.

Sama nie wiem:
Być więźniem swojej skóry
a sięgać nieskończoności.
być jeńcem drobiny czasu
a dotykać wieczności.

być beznadziejnie niepewnym
i szaleńcem nadziei.
być igłą szronu
i garścią upału.

wdychać powietrze
dusić się bez słowa.
płonąć
i gniazdo mieć z popiołu.

jeść chleb
lecz głodem się nasycać.
umierać bez miłości
a kochać przez śmierć.

To śmieszne odrzekł ptak
…wzlatując w przestrzeń lekko.

Anna Kamieńska

Róbmy swoje.

„To bardzo ważne – robić sobie wolne. Tempo to istota rzeczy. Jeśli zbyt długo nie będziesz przystawać, nie robiąc kompletnie nic, stracisz wszystko. Czy jesteś aktorem, kimkolwiek, gospodynią domową… pomiędzy wzlotami muszą być długie przerwy, kiedy nie robisz zupełnie nic. Po prostu leżysz na łóżku i gapisz się w sufit. To bardzo, bardzo ważne… po prostu nic nie robić, bardzo, bardzo ważne. A ilu ludzi we współczesnym społeczeństwie to robi? Bardzo niewielu. To dlatego są stuknięci, sfrustrowani, wściekli i przepełnieni nienawiścią. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem żonaty, lub kiedy jeszcze nie znałem wielu kobiet, spuszczałem po prostu rolety i szedłem do łóżka na trzy lub cztery dni. Wstawałem żeby się wysrać. Zjadałem puszkę fasoli, wracałem do łóżka, zostawałem tam przez trzy, cztery dni. Potem zakładałem ubranie i wychodziłem na zewnątrz i światło było olśniewające, a dźwięki wspaniałe. Czułem się pełen energii, jak doładowany akumulator. A wiesz jaka pierwsza rzecz ściągała mnie na ziemię? Pierwsza ludzka twarz ujrzana na chodniku. Z miejsca traciłem połowę energii. Ta monstrualna, pusta, głupia, tępa gęba, naszprycowana kapitalizmem – jak koń w kieracie. I mówiłeś: „Oooch, no i połowa z głowy”, ale, mimo to, i tak było warto. Zostawała jeszcze połowa. Więc tak, odpoczynek. I nie chodzi mi o żadne głębokie myśli. Chodzi o brak myśli o postępie, brak jakichkolwiek myśli o rozwijaniu się. Tak… jak ślimak. To wspaniałe.”

Charles Bukowski

 

Wędrówki donikąd.

„Kiedy szukam w pamięci tego, co dało mi poczucie trwałości w moim życiu i co usprawiedliwia moje istnienie, kiedy podliczam godziny, których na pewno nie zmarnowałem – odnajduję zawsze te wędrówki sekretnymi szlakami ścieżek donikąd, których nie mógłbym zawdzięczać największej fortunie i najwyższemu stanowisku. Wspomnienia odciśnięte na krawędzi obłędu i jawy – tego nie można kupić za żadne pieniądze…”

Waldemar Łysiak

Themaskator